
Ponad ośmiu na dziesięciu młodych ludzi z pokolenia Z doświadczyło oparzeń słonecznych w ciągu ostatniego roku – wynika z najnowszego badania. Eksperci biją na alarm: to nie tylko chwilowy dyskomfort, ale realne zagrożenie dla zdrowia w przyszłości.
Skala problemu rośnie z roku na rok, a dane nie pozostawiają złudzeń – młodzi wciąż lekceważą podstawowe zasady ochrony przed słońcem.
Oparzenia słoneczne? Dla wielu to norma
Z badania zleconego przez Irlandzki Narodowy Program Kontroli Raka (NCCP) wynika, że aż 84 proc. przedstawicieli pokolenia Z przyznaje, że przynajmniej raz w ciągu ostatnich 12 miesięcy doznało oparzenia słonecznego. To wyraźny wzrost w porównaniu z poprzednimi latami – w 2024 roku było to 73 proc., a w 2023 roku 66 proc.
Niepokojące jest nie tylko to, jak często dochodzi do oparzeń, ale też podejście młodych ludzi do profilaktyki. Nastolatki i młodzi dorośli należą do grupy, która najrzadziej stosuje środki ochrony przeciwsłonecznej inne niż kremy z filtrem, a i te nie zawsze używane są prawidłowo. Co więcej, to właśnie oni najczęściej korzystają z solariów, które dodatkowo zwiększają ekspozycję na szkodliwe promieniowanie UV.
Skutki mogą ujawnić się po latach
Choć oparzenie słoneczne często traktowane jest jako chwilowa niedogodność, lekarze podkreślają, że jego konsekwencje mogą być znacznie poważniejsze. Kluczowe znaczenie ma zwłaszcza wiek, w którym dochodzi do uszkodzeń skóry.
Badania wskazują, że ekspozycja na promieniowanie UV w pierwszych 10–15 latach życia ma nieproporcjonalnie duży wpływ na ryzyko zachorowania na raka skóry w przyszłości. Co więcej, już trzy poważne oparzenia słoneczne przed ukończeniem 20. roku życia ponad dwukrotnie zwiększają ryzyko rozwoju czerniaka w dorosłości.
– Oparzenie słoneczne to nie drobna niedogodność – to widoczny dowód uszkodzeń skóry, które kumulują się z czasem – podkreśla dr Breeda Neville, konsultantka NCCP w dziedzinie medycyny zdrowia publicznego.
Zobacz także
Słońce szkodzi także w pochmurne dni
Eksperci zwracają uwagę, że zagrożenie nie ogranicza się wyłącznie do wakacyjnych wyjazdów w gorące kraje. Promieniowanie UV działa również wtedy, gdy niebo jest zachmurzone.
– Uszkodzenia skóry zdarzają się nie tylko podczas wakacji w gorącym klimacie – tłumaczy dermatolożka dr Bláithín Moriarty, konsultant w Szpitalu Uniwersyteckim św. Wincentego.
Dlatego podstawą profilaktyki powinny być proste, codzienne nawyki, czyli przebywanie w cieniu, noszenie odzieży ochronnej oraz regularne stosowanie kremów z filtrem.
Proste działania mogą uratować zdrowie
Problem oparzeń słonecznych stał się na tyle poważny, że w odpowiedzi uruchomiono kampanię edukacyjną SunSmart 2026, której celem jest zwiększenie świadomości i ograniczenie liczby zachorowań na raka skóry.
Dane są jednoznaczne – w samej Irlandii diagnozuje się rocznie ponad 11 tysięcy przypadków raka skóry. Jednocześnie eksperci podkreślają, że większości z nich można by uniknąć dzięki odpowiedniej profilaktyce.
To właśnie dlatego lekarze apelują, by ochronę przeciwsłoneczną traktować nie jako sezonowy obowiązek, ale codzienny nawyk. Zwłaszcza że – jak przypominają – jedno poważne oparzenie słoneczne może uszkodzić DNA skóry i zwiększyć ryzyko nowotworu na całe życie.
W obliczu rosnących statystyk pytanie nie brzmi już, czy problem istnieje, ale jak szybko uda się zmienić nawyki najmłodszych.
