
Czy upały zwiększają agresję? Badania naukowe prowadzone od ponad stu lat wskazują, że wraz ze wzrostem temperatur rośnie również ryzyko zachowań agresywnych i przemocy. Naukowcy ostrzegają, że w dobie zmian klimatu zależność między upałami a konfliktami społecznymi może stać się jednym z najpoważniejszych wyzwań XXI wieku.
Amerykański badacz, Craig Anderson, wiele lat temu postawił sobie za cel zbadanie relacji wzrostu agresji ze wzrostem temperatury. Przeprowadził serię badań, które wykazały, że upały faktycznie mogą wpływać na zachowania ludzi.
Jednym z nich (opracowanym w 1987 roku, a dotyczącym przełomu lat 70. i 80.) było badanie porównujące statystyki policyjne pomiędzy kwartałami, z założeniem, że podczas chłodniejszych okresów, przestępstwa z użyciem przemocy będą rzadsze (w pierwszym i czwartym kwartale) i odwrotnie, w najcieplejszym okresie, będą częstsze (w drugim i trzecim kwartale).
Co więcej, badacz porównał też dane meteorologiczne pomiędzy cieplejszymi okresami, by sprawdzić, czy cieplejsze analogiczne okresy również prowadzą do wzrostu agresji. Ta hipoteza również się potwierdziła.
Zresztą dowody na podobną zależność sięgają znacznie dalej w przeszłość, nawet do XIX wieku (!). Jak pisze Anderson w pracy "Temperatura i agresja: Wszechobecny wpływ ciepła na występowanie przemocy ze strony człowieka", badacz Leffingwell w 1892 zbadał wpływ kwartałów na przestępstwa z użyciem przemocy w Anglii i Walii w latach od 1878 do 1887. Po opracowaniu jego danych zgodnie ze standardami statystycznymi XXI wieku okazało się, że najczęściej ataki występowały właśnie w trzecim kwartale, czyli w lipcu, sierpniu i wrześniu.
To są jednak przykłady dość archaiczne, natomiast metaanaliza, która ukazała się w Science o tytule "Kwantyfikacja wpływu klimatu na konflikty międzyludzkie" opracowana przez Solomona M. Hsianga, Marshalla Burke i Edwarda Miguela w 2013 roku, nie pozostawia złudzeń.
W niej ocenione zostało 60 badań (zawierających zestawy danych z okresów od 10 000 p.n.e., do czasów współczesnych z "głównych" regionów świata). Jaki był główny wniosek płynący z tej analizy? "Odchylenia od normalnych opadów i umiarkowanych temperatur systematycznie zwiększają ryzyko konfliktów, często znacząco." A jeśli chodzi o bardziej precyzyjne dane: "Każda zmiana klimatu o 1 odchylenie standardowe w kierunku cieplejszych temperatur lub bardziej ekstremalnych opadów zwiększa częstotliwość przemocy interpersonalnej o 4 proc., a konfliktów międzygrupowych o 14 proc.". Nie bez powodu więc naukowcy alarmują, że ocieplenie klimatu zagraża przede wszystkim ludziom – podsycając migracje, głód i konflikty na całym świecie.
Agresja a temperatura: wzrost przemocy spowodowany upałem to wielopoziomowe, trudne do zbadania zjawisko
Problem pojawia się, gdy chcemy w dokładny sposób ocenić, co tak naprawdę wpływa na taki rezultat. Istnieje wiele różnych hipotez, w tym takich noszących trudne i skomplikowane nazwy jak: model fizjologiczno-termoregulacyjny, model neoasocjacji poznawczej, model błędnej atrybucji pobudzenia, prosty model negatywnego afektu czy model ucieczki przed negatywnymi emocjami.
Warto zauważyć, że z perspektywy naukowej poprawnym wytłumaczeniem jest też założenie, że wyższa temperatura sprawia, że częściej podejmujemy się aktywności, w których mamy kontakt z innymi osobami. A w ten sposób zwiększamy ryzyko wystąpienia interakcji, w których agresja może się objawić. Zjawisko więc jest bardzo skomplikowane i ma wiele potencjalnych wytłumaczeń, a prawdopodobnie jest zresztą tak, że każde z nich ma jakiś wkład do ostatecznego obrazu relacji agresja-temperatura.
Na szczęście jest też nieco prostszy (a i nowocześniejszy od wcześniej wspomnianych) model, który nazywa się CLASH (Klimat, Agresja i Samokontrola u Ludzi), opracowany przez Paula A. M. Van Lange, Marię I. Rinderu i Brada J. Bushmana na Wolnym Uniwersytecie w Amsterdamie. Badacze zakładają w nim, że niskie temperatury wymagają od ludzi większej samokontroli, koncentracji na przyszłości i "spowolnionej strategii życiowej". W podstawowej wersji tego modelu kluczem jest więc nie tyle sam wzrost temperatury, co agresywne, może wręcz domyślne, funkcjonowanie człowieka. Według badaczy staje się bardziej ustrukturyzowane w niskich temperaturach.
Dalsza część artykułu poniżej.
Zobacz także
A więc jeszcze raz – tak dokładnie nie wiadomo, co powoduje wzrost agresji przy wysokich temperaturach. Nie wiadomo też do końca, czy mowa tu o wzroście sensu stricte, czy raczej zależności w drugą stronę – spadku zachowań agresywnych z powodu niskich temperatur. A może, ponownie, jest to związane z kontekstem aktywności i samą ilością interakcji, które agresję mogą wyzwalać. To, że nie jesteśmy pewni, jaka jest przyczyna tego zjawiska, jest o tyle problematyczne, że staje się ono coraz większym problemem w społeczeństwie XXI wieku. A będzie tylko gorzej.
Do upału dodajmy jeszcze globalne ocieplenie
Wracając jednak jeszcze do Craiga Andersona. Jego badania od pewnego czasu koncentrują się na kwestii globalnego ocieplenia i wpływowi tego zjawiska na wzrost przemocy i agresji na świecie. Naukowiec od lat podkreśla konieczność koncentrowania się zarówno na materialnych skutkach wzrostu temperatury, jak i kontekście psychologicznym. Susze, ekstremalne opady i fale upałów mają w nadchodzących dekadach odmienić nasz świat.
Celem jego badań jest zrozumienie i ocena ryzyka. Ma to umożliwić opracowanie polityki i strategii prowadzącej do ograniczenia ryzyka negatywnych społecznych skutków zmian klimatu.
Naukowiec nie boi się również sięgać do kontekstu politycznego. Jedna z jego najnowszych prac (z 2025 roku) zatytułowana jest "Nauka w świecie w ogniu: Wpływ antyklimatycznej polityki Donalda Trumpa na badania psychologii społecznej". Craig Anderson omawia w niej wpływ decyzji administracji USA wobec wstrzymywania finansowania agencji, w tym NIH, FEMA i CDC na rozwój nauk społecznych, które zostają odcięte od wysokiej jakości danych, opracowywanych przez wcześniej wspomniane agencje.






