dłon w białej rękawiczce trzymająca dwie strzykawki
Holandia: na 2-letnim dziecku przeprowadzono eutanazję. Fot. Mehmet Turgut Kirkgoz / Pexels.com

W Holandii zakończono życie niespełna dwuletniego, ciężko chorego dziecka. Komisja uznała, że lekarz dochował wymaganej staranności, ale na tym sprawa się nie kończy.

REKLAMA

W Holandii przeprowadzono eutanazję dziecka, które nie miało jeszcze dwóch lat. Komisja Oceniająca ds. Późnego Przerywania Ciąży oraz Eutanazji Noworodków i Dzieci w Wieku od 1 do 12 lat (w oryginale: Beoordelingscommissie Late Zwangerschapsafbreking en Levensbeëindiging bij Pasgeborenen en Kinderen van 1 tot 12 jaar) opublikowała w tej sprawie komunikat. Pojawił się w wersji holenderskiej i angielskiej.

Z dokumentacji sprawy LK-2026-001 dowiadujemy się, że dziecko w chwili zakończenia życia miało prawie 24 miesiące. Nadrzędnym kryterium oceny było przekonanie lekarza z zespołu prowadzącego dziecko, "że zakończenie życia stanowi jedyny rozsądny sposób na przerwanie nieznośnego cierpienia dziecka, przy braku widoków na poprawę jego stanu".

Diagnoza i rokowania 2-letniego dziecka ze sprawy LK-2026-001

Jak wynika z akt upublicznionych przez komisję, dziecko urodziło się jako wcześniak (w 26. tygodniu i trzecim dniu ciąży) podczas pobytu za granicą. "Skrajne wcześniactwo spowodowało szereg bardzo poważnych powikłań" – stoi w dokumencie. Raport LK-2026-001 precyzuje, że chodzi o liczne infekcje prowadzące do sepsy i nieprawidłową reakcję układu odpornościowego na zakażenie, która skutkowała uszkodzeniem tkanek i narządów.

Dziecko zostało poddane badaniu MRI, które wykazało rozległe uszkodzenia mózgu (w tym istoty białej), które prowadzą do mózgowego porażenia dziecięcego. Lekarze ocenili, że prawdopodobnie u dziecka wystąpiło także mózgowe uszkodzenie wzroku.

Ponadto, gdy dziecko miało osiem miesięcy, lekarze zdiagnozowali u niego zespół Westa (ciężka postać padaczki). Zespół prowadzący dziecko podjął próbę leczenia, okazało się jednak, że nie przyniosło ono zamierzonych efektów: "W porozumieniu z rodzicami wdrożono leczenie różnymi standardowymi lekami przeciwpadaczkowymi, które wywołały poważne skutki uboczne, w tym stan silnego pobudzenia". Napady padaczkowe utrzymały się, powodując dodatkowe objawy:

  1. Wyraźny dyskomfort.
  2. Zaburzenia snu (przez wiele nocy kompletny brak snu).
  3. Napady kaszlu.
  4. Zaburzenia połykania, w tym podczas jedzenia.

Raport stwierdza, że rozległe uszkodzenie mózgu miało poważny wpływ na codzienne funkcjonowanie dziecka. Wyszczególnia opóźnienie rozwojowe (niespełna dwuletnie dziecko oceniano rozwojowo jak sześciotygodniowe niemowlę). Dziecko nie rozwijało mowy, komunikacja z nim była ograniczona.

"Rokowania wskazywały, że do końca życia będzie ono wymagało pomocy przy wszystkich czynnościach dnia codziennego" – ocenili lekarze. W raporcie podano, że istniało także "bardzo wysokie prawdopodobieństwo zgonu w bardzo młodym wieku w wyniku powikłań".

Dalsza część artykułu poniżej.

Komisja pozytywnie oceniła działanie lekarza

Komisja stwierdziła, że lekarz odpowiedzialny za zabieg działał z należytą starannością.

"Lekarz był przekonany, że nie ma innego rozsądnego sposobu na zmniejszenie lub zakończenie cierpienia dziecka niż pozbawienie go życia. (...) Komisja na podstawie akt sprawy uznała, że włączenie dziecka w proces podejmowania decyzji o zakończeniu jego życia nie było możliwe. Z raportu jasno wynika, że wola rodziców miała charakter dobrowolny i spójny, a także że wyrażali oni zgodę na uśmiercenie dziecka".

Komisja Oceniająca ds. Późnego Przerywania Ciąży oraz Eutanazji Noworodków i Dzieci w Wieku od 1 do 12 lat

Fragment raportu LK-2026-001

Wskazano też, że w zespole, który prowadził dziecko, "panowała jednomyślność co do diagnozy, rokowań i decyzji o zakończeniu życia dziecka". O opinię w tej sprawie zostali poproszeni lekarze spoza regionu, w którym opiekowano się dzieckiem. Specjaliści ocenili, że nie ma realnych szans na poprawę sytuacji, jednak sugerowali alternatywy, w tym leczenie paliatywne i inne leki. Zwracano uwagę na to, że napady padaczkowe nie były ciągłe. Zdaniem rodziców "​​proponowane leczenie jedynie przedłużyłoby cierpienie dziecka, a celem jest jego zakończenie lub przynajmniej złagodzenie".

Według dokumentu komisji w Holandii nie ma wytycznych dotyczących wykonywania procedury zakończenia życia u dzieci poniżej 12. roku życia. Warto zwrócić uwagę na to, że ocena komisji dotyczy kontekstu medycznego, obecnie sprawa będzie analizowana również przez organy śledcze. Jak podaje "NL Times", to pierwszy przypadek przeprowadzenia takiego zabiegu u tak młodego dziecka w Holandii. Tamtejsze prawo przewiduje, że eutanazja nie powinna być przeprowadzana w przypadku dzieci poniżej 5. roku życia. Sprawą zajmuje się obecnie prokuratura.