Ilustracja przedstawiająca trzech laureatów Nagrody Nobla z medycyny 2026: Karla Deisseroth, Petera Hegemanna i Georga Nagela, nagrodzonych za optogenetykę
Karl Deisseroth, Peter Hegemann i Georg Nagel. Laureaci Nobla z medycyny 2026. Ilustracja: Niklas Elmehed, x.com/NobelPrize

Wszystko zaczęło się od glona, który płynął w stronę światła. Białko odkryte w jego komórce pozwala dziś włączać neurony w żywym mózgu jednym błyskiem niebieskiego światła. Za to odkrycie Peter Hegemann, Georg Nagel i Karl Deisseroth dostali właśnie Nagrodę Nobla z medycyny 2026, pierwszą z tegorocznych.

REKLAMA

Nagroda Nobla jest przyznawana od 1901 roku. Od 1969 roku przyznaje się też Nagrodę Banku Szwecji im. Alfreda Nobla w dziedzinie nauk ekonomicznych (wiele osób pamięta, kto dostał Nobla z ekonomii w 2022 roku, bo był wśród nich były szef Fedu Ben Bernanke).

We wtorek (6 października) zostanie przyznana Nagroda Nobla w dziedzinie fizyki, w środę w dziedzinie chemii, a w czwartek w dziedzinie literatury. Pokojowy Nobel przyznany zostanie w piątek, a Nagroda Banku Szwecji w dziedzinie nauk ekonomicznych w przyszły poniedziałek, 12 października.

Nobel z medycyny 2026. Kto go dostał i za co?

W poniedziałek (5 października) Nagrodę Nobla w dziedzinie fizjologii lub medycyny 2026 dostali Peter Hegemann, Georg Nagel i Karl Deisseroth. Wyróżniono ich za optogenetykę, czyli metodę, która pokazuje, jak komórki nerwowe tworzą wspomnienia, uczucia i zachowania w żywym mózgu.

Hegemann i Nagel odkryli w jednokomórkowym glonie białko o nazwie channelrhodopsin. Deisseroth zrobił z niego włączany światłem przełącznik dla neuronów.

"Optogenetyka fundamentalnie zmieniła nasze rozumienie mózgu" – czytamy w komunikacie Karolinska Institutet.

Jak działa optogenetyka? Od glona do mapy mózgu

Przez cały XX wiek badacze sprawdzali, które części mózgu odpowiadają za jakie funkcje, ale ich metody nie pozwalały udowodnić związków przyczynowych. Obraz mózgu przypominał więc szkic z licznymi białymi plamami.

Przełom zaczął się od ciekawości Hegemanna. Chciał wiedzieć, jak glon Chlamydomonas potrafi płynąć w stronę światła. Na początku XXI wieku razem z Nagelem znalazł na powierzchni jego komórki channelrhodopsin (białko działające jak bramka reagująca na świato).

Pod wpływem niebieskiego światła w białku otwiera się kanał, do komórki wpływają naładowane cząstki (jony) i powstaje impuls elektryczny. Okazało się też, że każda komórka z tym białkiem staje się światłoczuła.

Deisseroth wprowadził gen tego białka do neuronów szczurów i niebieskim światłem wywołał w nich sygnał nerwowy. Opublikował to w 2005 roku, a dwa lata później uruchomił ten sam przełącznik w mózgach żywych myszy.

W praktyce badacze dostali coś w rodzaju pilota. Zamiast tylko obserwować, które komórki pracują przy danej czynności, mogą je włączyć i sprawdzić, co się stanie. Jeden glon, który chciał po prostu dopłynąć do światła, dał więc początek nowej dziedzinie neuronauki.

Co optogenetyka daje dziś i co może dać jutro?

Komunikat Karolinska Institutet wylicza, że dzięki optogenetyce badacze odkryli obwody nerwowe, a zatem grupy połączonych komórek odpowiedzialnych za konkretne wspomnienia, uczucia i zachowania (tą metodą naukowcy z MIT sztucznie wykreowali w mózgu myszy fałszywe wspomnienia).

Mają one znaczenie w chorobach neurologicznych i psychiatrycznych. To na tej wiedzy może opierać się m.in. nowa metoda leczenia choroby Parkinsona. W medycynie klinicznej trwają też próby przywracania wzroku osobom z jego zaburzeniami.

"Optogenetyka daje możliwość mapowania mózgu w sposób, o jakim kiedyś mogliśmy tylko marzyć" – mówi Per Svenningsson, przewodniczący Komitetu Noblowskiego ds. fizjologii lub medycyny.

Metoda szybko stała się narzędziem używanym na całym świecie, a nowe odkrycia pojawiają się codziennie. Jak choćby to, że 20 minut zmienia wszystko. Odkryto, co dzieje się w mózgu tuż po treningu.