
NFZ wyłożył pieniądze na sztuczne mieszanki pokarmowe dla ponad połowy dzieci narodzonych w 2012 roku. Jednak tak duża refundacja była najprawdopodobniej niepotrzebna. Większość matek mogłaby karmić naturalnie bez większych problemów, gdyby tylko zajęto się nimi w odpowiedni sposób. Czy państwo polskie promuje podawanie sztucznych pokarmów, zamiast popularyzować naturalne metody karmienia?
Gdyby je otrzymały, z powodzeniem mogłyby karmić swoje dzieci własnym pokarmem. Niestety podanie sztucznej mieszanki we wczesnym okresie życia dziecka rodzi bardzo wiele negatywnych skutków zdrowotnych, a co za tym idzie skutków finansowych. W naszej pobieżnej ocenie, skutkiem złego, nieuzasadnionego, przedwczesnego żywienia sztucznymi mieszankami mlecznymi w Polsce wydaje się rocznie około miliarda złotych rocznie na niwelowanie skutków tego działania.
Oszczędzanie na zdrowiu?
Chodkowski widzi w opisywanym przez siebie procederze nie tylko działanie na szkodę dzieci i marnotrawstwo pieniędzy publicznych, ale i przebiegłe działanie firm. Te – jego zdaniem – dostarczają szpitalom sztuczne mieszanki po zaniżonych cenach. – Chcą w ten sposób zwiększyć liczbę uzależnionych dzieci – mówi. Dyrektorzy zaś mają wybierać właśnie ten sposób odżywiania dzieci ze względu na cenę.
Zdaję sobie w pełni sprawę z faktu, że pozycja moja nie jest bezstronna. Jeśli zmieni się polityka w kwestii wspierania karmienia naturalnego, zyska nasza firma. Ale dlaczego zyskiwać mają tylko producenci sztucznych mieszanek?
Bożena Waluśkiewicz, położna i właścicielka firmy Laktamed patrzy na problem z jeszcze innej strony. – Gdy pytam rodziców, dlaczego podają swoim dzieciom taką właśnie mieszankę, a nie inną, najczęściej słyszę, że taka była w szpitalu. Firmom opłaca się wprowadzać do szpitali swoje produkty, bo rodzice w ogromnej większości przypadków, po zabraniu dziecka do domu, kupią mu to samo mleko – mówi Waluśkiewicz.
Bożena Waluśkiewicz zwraca też uwagę na to, jak niewiele godzin poświęca się laktacji podczas edukacji personelu szpitali. – Z moich rozmów wynika, że jest to półtorej godziny do trzech – mówi położna. Brak dostatecznej wiedzy dotyka również rodziców, którzy zwłaszcza przy pierwszym dziecku, nie zdają sobie sprawy z wszystkich aspektów finansowych związanych z karmieniem.

