Piwo z nalewaka
Piwo jest dla wielu osób pierwszym alkoholem, jakiego próbują w życiu Photo by BENCE BOROS on Unsplash

Negatywnych skutków picia w tych reklamach nie widać, jak choćby w tej z Tomaszem Karolakiem jako Św. Mikołajem – mówił w Sejmie Paweł Mrozek z Akcji Uczniowskiej. Młodzi pokazali posłom wyniki sondażu na temat postaw Polaków wobec alkoholu. 80 procent z nas go pije, a prawie połowa, widząc reklamę piwa, nie jest pewna, czy patrzy na ludzi bawiących się przy tym zwykłym, czy "zero procent".

REKLAMA

– Chcemy nocnej prohibicji – zapowiada Paweł Mrozek, założyciel i przewodniczący Akcji Uczniowskiej, ogólnopolskiej inicjatywy młodzieżowej, która powstała, by walczyć o prawa i interesy dzieci i młodzieży z polskich szkół. Młodzi aktywiści zjawili się w Sejmie, by domagać się od parlamentarzystów konkretów przy pracy nad projektem zmian w przepisach regulujących m.in. sprzedaż i reklamowanie alkoholu w Polsce.

Pijani jadą na SOR, na kaca biorą L4

Choć sondaż*, jaki na zlecenie Akcji zrobiła agencja Brainlab, dotyczył tylko dorosłych Polaków, to chyba nikt nie ma wątpliwości, że problem z alkoholem mają w Polsce też nastolatki. – Wiek inicjacji alkoholowej w Polsce to coraz częściej nie 18, ale 13-15 lat – mówił w Sejmie Paweł Mrozek. I apelował w imieniu uczniów o przyjęcie w Polsce ustawy antyalkoholowej ponad politycznymi podziałami.

Aktywiści Akcji Uczniowskiej uzbroili się w nie tylko w dane statystyczne. W trakcie briefingu towarzyszył im m.in. lekarz Władysław Krajewski, wiceprzewodniczący Porozumienia Rezydentów OZZL, także Klaudia Biedrzycka, która jest osobą DDA, czyli dorosłym dzieckiem z rodziny z problemem nadużywania alkoholu.

Jeśli chodzi o lekarzy, to nie tylko psychiatrzy i terapeuci leczenia uzależnień dobrze znają problem pacjentów z problemem alkoholowym.

– Nie wygląda to na chwile pełne przyjemności i relaksu niczym w reklamie. Często to pacjenci tzw. trudni – bez kontaktu słowno-logicznego, a nierzadko także z przejawami agresji, realnie zagrażający personelowi i innym pacjentom – tak lekarz Władysław Krajewski opowiadał o tych, którzy z urazami pijani trafiają na SOR.

– Jako społeczeństwo dopłacamy w Polsce do skutków nadużywania alkoholu 10 razy więcej, niż "zyskujemy". W dobie kryzysu finansowego w ochronie zdrowia jest to szczególnie karygodne, bo te środki mogłyby zostać przeznaczone na leczenie osób bardziej, a nawet najbardziej potrzebujących – tych, którzy nie mieli wyboru i są skazani na walkę z ciężką chorobą – mówił lekarz o pieniądzach, jakie wydawane są z NFZ na udzielanie pomocy pijanym w szpitalach.

Do tego dochodzą oczywiście koszty, jakie ponosi budżet państwa z powodu leczenia chorób wywołanych nadużywaniem alkoholu. A także nieobecnościach w pracy spowodowanych kacem, bo Polacy coraz częściej biorą na to L4, jest na to specjalny kod "z literką C".

Poradni leczenia uzależnień też jest w Polsce mnóstwo. Niestety, zanim uzależnieni do nich trafią, zwykle mijają lata, przez które wypierają to, że mają problem. Leczenie uzależnień też oczywiście obciąża budżet państwa, ale to akurat pieniądze sensownie wydane. Nie tylko patrząc na to po ludzku, ale także "ekonomicznym" okiem – wydane teraz pozwalają zaoszczędzić większe kwoty, które trzeba byłoby wydać na leczenie chorób, których taka osoba nabawiłaby się przez kolejne lata picia.

Osoba DDA: "Dla wielu alkohol oznacza lęk i wstyd"

80 procent dorosłych pije alkohol. Co czwarta osoba przynajmniej raz w tygodniu. A 40 procent Polaków oglądając reklamę piwa, nie jest pewna, czy patrzy na ludzi bawiących się przy tym prawdziwym, czy jednak przy "zero". Na pytanie: "Czy odróżniasz reklamę piwa 0% od reklamy piwa prawdziwego?", prawie co piąta osoba odpowiedziała wprost, że nie albo że raczej nie, a 22 proc., że "trudno powiedzieć". Żadnych wątpliwości co do tego, jaki napój widzi w reklamie, nie ma zaledwie 24 proc. z nas.

logo
Piwo bezalkoholowe czy nie? Wielu Polaków widząc reklamę, tego nie wie. Fot. Agencja badawcza Brainlab.

– Przekonanie, że "piwo to nie alkohol", albo alkohol "bezpieczniejszy", to niebezpieczny i najbardziej szkodliwy mit, który w Polsce mocno się trzyma – tłumaczy lekarz Władysław Krajewski, wiceprzewodniczący Porozumienia Rezydentów OZZL.

Na briefingu Akcji Uczniowskiej gościła też Klaudia Biedrzycka, która jest DDA. O reklamach alkoholu mówiła tak:

– Upiększają coś, co w realnym życiu potrafi niszczyć relacje, poczucie bezpieczeństwa i dzieciństwo. Budują fałszywy obraz radości i "normalności", podczas gdy dla wielu osób alkohol oznacza chaos, wstyd i lęk. Nie widzę w nich niewinnej rozrywki i trudno mi zaakceptować przekaz, który ignoruje ciemną stronę i wrażliwość tych, którzy dorastali w cieniu czyjegoś uzależnienia.

Akcja Uczniowska chce zakazu reklam alkoholu. Nawet tego "zero procent". A także niesprzedawania "zerówek" dzieciom i nastolatkom poniżej 18. roku życia. Młodzi aktywiści chcą też podwyższenia akcyzy na piwo, by była taka, jak w przypadku innych alkoholi. A także tego, by w sklepach wydzielić specjalne strefy tylko dla napojów bezalkoholowych, by szukających ich klientów nie kusił prawdziwy alkohol.

Dla większości (54 proc.) młodych dorosłych pierwszym alkoholem, po jaki sięgnęli, było piwo. Kolejne były już te mocniejsze. Paweł Mrozek mówi, że złą robotę robią nie tylko reklamy, które pokazują picie piwa jako rozrywkę, sposób na miłe spędzanie czasu w gronie przyjaciół czy rodziny, ale także promocje. Miał na myśli szczególnie tzw. multipaki i oferty w stylu "2 + 1", czyli "kup dwa piwa, trzecie będzie gratis".

Młodzi uzależniają się szybciej

Sondaż pokazał też, że co trzeci Polak traktuje "zerówki" podobnie, jak napój w stylu coli czy oranżady. Robi tak prawie 40 proc. osób w wieku studenckim. Budują w ten sposób nawyk sięgania po alkohol, tyle że na razie ten 0%. Droga "do procentów" może być krótka. Tym bardziej że właśnie prawie połowa osób w Polsce oglądając reklamę, nie jest pewna, czy ludzie, których widzi, bawią się przy alkoholu czy "zerówce".

Również prawie połowa przyznaje, że reklamy piwa bezalkoholowego mogły ich zachęcić do sięgania po wersję tego samego napoju już z procentami.  

Z tego m.in. powodu Akcja Uczniowska domaga się, by etykiety na butelkach piwa bardzo się różniły, nie tylko napisem z zawartością procentów. Chodzi o to, żebyśmy od razu wiedzieli, z czym mamy do czynienia i żeby w naszej podświadomości alkohole prawdziwe i zeroprocentowe nie zakodowały się jako to samo.

– Młodzi uzależniają się szybciej niż wszystkie inne grupy, bo są szczególnie narażeni na wpływ reklam i manipulację. Także z powodu braku edukacji – mówił Mrozek. I tłumaczył, że z tego powodu Akcja Uczniowska ma kolejne postulaty – nie tylko wprowadzenie jednak do szkół przedmiotu "edukacja zdrowotna" jako obowiązkowego, ale też powołania Rzecznika ds. Profilaktyki Uzależnień.

*Sondaż na zlecenie Akcji Uczniowskiej przeprowadziła metodą CAWI agencja badawcza Brainlab w grudniu 2025 roku. W sondażu wzięło udział ponad 1200  Polaków, dobranych zgodnie ze strukturą populacji w Polsce ze względu na płeć, wiek, województwo oraz wielkość miejscowości zamieszkania.