Prof. Piotr Tryjanowski. W tle zorza widoczna nad Polską 19 stycznia 2025 r., gmina Mosina, województwo wielkopolskie
Prof. Piotr Tryjanowski z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu Fot. Archiwum prywatne / Jacek Stankiewicz; montaż: naTemat.pl

Prof. Piotr Tryjanowski z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu prowadził badania na archipelagu za kołem podbiegunowym. Pytamy go, czy skoro zorza działa na zwierzęta, a ludzie to ssaki, zjawisko to równie mocno działa i na nas. A kto przegapił zorzę nad Polską w poniedziałek, ma szansę na powtórkę.

REKLAMA

Nocne niebo nad Polską rozświetliło się feerią barw i wyciągnęło nas z domów, a przynajmniej na balkony, jakby to był Sylwester. A przecież był poniedziałek 19 stycznia. I to nie fajerwerki, a zorza polarna zapewniła nam te doznania estetyczne. Oglądaliśmy je przez obiektywy telefonów, lustrzanek, a nawet gołym okiem.

Kto przegapił, może próbować dzisiejszej nocy – z wtorku na środę. A jeśli się nie uda, nic straconego. Wygląda bowiem na to, że choć zorza kojarzy się raczej z kołem podbiegunowym, to i w Polsce będzie widywana częściej.

Zorza polarna powstaje, gdy naładowane cząstki tzw. wiatru słonecznego grawitacja Ziemi "pcha" w stronę biegunów. Jednak w trakcie dużej aktywności Słońca, a taką mamy właśnie teraz i będziemy mieć przez kolejne miesiące, zorza bywa widoczna o wiele dalej niż w okolicach koła podbiegunowego.

O to, jak zorza działa na zwierzęta i ludzi, pytamy prof. dr hab. Piotra Tryjanowskiego z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu, który prowadził badania na Lofotach – archipelagu za kołem podbiegunowym i w Tromsø, największym mieście północnej Norwegii, zwanym "Wrotami Arktyki".

Agnieszka Sztyler-Turovsky, naTemat.pl: Jak zorza wpływa na ludzi i zwierzęta?

Prof. dr hab. Piotr Tryjanowski: Odpowiedź wcale nie jest prosta i już na początku najbezpieczniej rozdzielić dwie rzeczy: (a) samo zjawisko świetlne, które widzimy jako zorzę, oraz (b) burzę geomagnetyczną – "pogodę kosmiczną", która zwykle jej towarzyszy. U zwierząt najlepiej udokumentowany jest wpływ tej drugiej części: zaburzenia pola magnetycznego mogą komplikować orientację i migracje – zwłaszcza u ptaków migrujących nocą, co przekłada się na zmiany intensywności lotu, kierunku czy skłonności do "zatrzymania się".

logo
Zorza widoczna nad Polską 19 stycznia 2025 r. w gminie Mosina Fot. Jacek Stankiewicz.

Wątek "światła" jest bardziej oczywisty tam, gdzie noce są bardzo ciemne (Arktyka), natomiast w naszej strefie umiarkowanej często jest to bodziec słabszy i dodatkowo "przykryty" światłem sztucznym.

Czy można założyć, że wpływa podobnie na ludzi, skoro jesteśmy ssakami?

Radziłbym jednak zachowanie ostrożności przy bezpośrednich porównaniach – to, że jesteśmy ssakami, nie oznacza automatycznie podobnej wrażliwości. Po pierwsze, u ludzi nie mamy mocnych dowodów na funkcjonalną magnetorecepcję porównywalną do tej u wielu zwierząt. Po drugie, u ludzi najczęściej w grę wchodzą bardziej "przyziemne" mechanizmy: emocjonalne pobudzenie (zachwyt), wyjście w nocy, zimno, skrócenie snu oraz ekspozycja na światło nocą – a to wszystko wpływa na samopoczucie i rytm dobowy niezależnie od zorzy jako takiej.

Wspominał pan profesor o swoich badaniach w Norwegii, jak tam działała na pana zorza polarna?

Badaliśmy interakcje ptaków z gryzoniami i wymagało to naprawdę sporego wysiłku logistycznego i pracy fizycznej. Podkreślam to, bo choć byłem nieco młodszy, to pamiętam ciągłe zmęczenie. Tak więc jeśli mam mówić uczciwie – to był to prawdziwy mix, naprawdę mieszanka zachwytu i pobudzenia: człowiek ma poczucie obcowania z czymś ogromnym, a jednocześnie bardzo "bliskim" – bo dzieje się nad głową.

I jest tu też proza: zimno i to, że człowiek przeciąga noc wbrew biologii. W tym sensie zorza potrafi dać euforię, ale następnego dnia – jeśli przesadzi się z czuwaniem – także zwykłe zmęczenie.

logo
Zorza widoczna nad Polską 19 stycznia 2025 r. w gminie Mosina w województwie poznańskim. Fot. Jacek Stankiewicz.

A "białe noce"? Skoro boimy się ciemności, to czy jasność może być gorsza?

Oj, to mi dało do wiwatu i naprawdę nie pomagało czasami nawet solidne zakrywanie okien. Więc mogę uczciwie odpowiedzieć – tak, jasność może być "gorsza" w tym sensie, że organizm potrzebuje ciemności jako sygnału dla rytmu dobowego. Przy bardzo jasnych nocach łatwo rozjechać sen (i u ludzi, i u zwierząt), bo spada "kontrast" między dniem i nocą. W Arktyce część gatunków ma na to swoje strategie, ale dla przyjezdnych bywa to zaskakująco trudne: człowiek nie czuje, że pora spać, i łatwo przesuwa sen, a potem cierpi koncentracja i nastrój.

Oglądał pan ostatnią zorzę widoczną w Polsce? 

Widziałem tylko poświatę, po tym, gdy przysłał mi SMS, że widać zorzę, Jacek Stankiewicz, autor zdjęć. Natomiast dzisiaj śledziłem relacje w mediach – dominuje zachwyt i to mnie zupełnie nie zaskakuje.