
To miała być przejażdżka po opustoszałej Warszawie i spacerem nad Wisłą. Wysiedliśmy z samochodu na obrzeżach i brodziliśmy w śniegu w stronę rzeki. Zero ludzi, krajobraz monotonny. I cisza, którą nagle przerwały głośne krzyki. Ptaki przeleciały nam nad głowami. Zdążyłam wyjąć telefon, bo był to niespotykany widok.
To nie jest pora na odloty ptaków z Polski, bo to dzieje się jesienią. To nie jest też pora na przyloty, bo te są wiosną, no ewentualnie późną zimą, a mamy jej środek. A jednak na obrzeżach Warszawy, pierwszego dnia 2026 roku, stada ptaków formowały się w klucze. Gdy w trakcie spaceru, który miał być zwykłym relaksem, pierwszy przeleciał mi nad głową, z zaskoczenia go przegapiłam, ale za chwilę był kolejny. Tym razem już z czeluści kieszeni kurtki zdołałam wyjąć telefon, by to nagrać.
Ptaki w Polsce – kiedy odlatują i przylatują? Ocieplenie klimatu ma na to wpływ
Zrobiłam to, ale zła na siebie, że trwało to tak długo - wiadomo, w rękawiczkach trudno błyskawicznie działać, a potem trzeba było je zdjąć, by ekran zareagował na dotyk.
Udało się wszystko zdokumentować, ale w momencie, gdy ptaki już były już oddalone. Na tyle, że nie miałam pojęcia, co to mogło być. Prawdopodobnie niewiele zmieniłoby w tym momencie też to, gdyby były blisko, bo ornitologiem przecież nie jestem, ale przynajmniej mogłabym wygooglać coś w stylu: "ptaki nad Wisłą, klucz, styczeń" i wyskoczyłyby jakieś fotografie, które mogłabym dopasować. A tak? Mimo wideo w telefonie – nic.
Wysłałam więc film do prof. Piotra Tryjanowskiego, ornitologa, szefa Katedry Zoologii Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu. Obejrzał filmik.
– Wszystko wskazuje na to, że to gęś tundrowa – powiedział. A ja zapytałam, czy przeloty gęsi nad Polską o tej dziwnej porze, związane są z ociepleniem klimatu.
– Tak, to długoterminowo związane jest ze zmianą klimatu, ale w przypadku gęsi trwa to już od dekady... Jak woda nie zamarza – wyjaśnił ornitolog prof. Piotr Tryjanowski. I à propos zmian w gęsich zwyczajach, właśnie tych związanych z ociepleniem klimatu, dodał: – One są u nas teraz całą zimę, nie na przelotach, jak niegdyś. Będą w Polsce do końca marca.
Relaksujący śpiew ptaków i szum wody. Dźwięki, które działają na mózg
Jeśli więc chcecie poobserwować gęsi tundrowe, nim odlecą, by zacząć gody i okres lęgowy, (rozmnażać wolą się na Syberii, nie w Polsce), wybierzcie się na spacery nad rzeki i w dorzecza. Najlepiej na obrzeżach miast, a jeszcze lepiej – poza nimi. Wtedy będziecie mieli większą szansę na takie spotkania.
Warto, nawet jeśli nie interesujecie się ani ptakami. Dlaczego?
Wyjaśnia dr hab. n. med. Sławomir Murawiec, psychiatra, który zajmuje się wpływem kontaktu z naturą, w tym obserwacji ptaków, na psychikę i dobrostan człowieka. A co do ptaków, nie chodzi jedynie o obserwację, ale także wsłuchiwanie się w dźwięki, jakie wydają.
– Śpiew ptaków jest drugim, zaraz po szumie wody, dźwiękiem działającym na człowieka najbardziej relaksująco. Można to wytłumaczyć ewolucyjnie – woda to bezpieczeństwo – bez niej człowiek nie przeżyje. A ptaki od zawsze stanowiły naturalny system ostrzegawczy – jeśli zachowują się spokojnie i śpiewają, to znak, że w pobliżu nie ma zagrożenia. Bo gdy je wykrywają, natychmiast wydają ostrzegawcze dźwięki, czasopiśmie – tłumaczy Sławomir Murawiec, psychiatra.
Spacer z obserwacją ptaków jak mindfulness. Hit w USA i Wielkiej Brytanii
Niedowiarków odsyłamy do metaanalizy, jaka ukazała się na ten temat w magazynie "Proceedings of the National Academy of Sciences". Albo do książki, jaką dr hab. n. med. Sławomir Murawiec i prof. Piotr Tryjanowski napisali razem kilka lat temu. Ich "Ornitologia terapeutyczna" wcale się nie zestarzała, bo do Polski pomału dociera moda na ornitologiczne spacery terapeutyczne.
Spacery, na których obserwujemy ptaki po to, by się zrelaksować, zwykle pod okiem przewodnika, ornitologa lub psychiatry, a które są rodzajem mindfulness, tyle że w przyrodzie, już od lat praktykowane są za to np. w Wielkiej Brytanii i USA. I są prawdziwym detoksem dla naszych przebodźcowanych mózgów.
Jeśli wybierzecie się obserwować gęsi przelatujące nad Polską i się w to wkręcicie, nie martwcie się, że zabawa skończy się wraz z ich odlotem pod koniec marca.
Wtedy przylecą już bociany, które odleciały jesienią w cieplejsze strony świata. Na wszelki wypadek pytam ornitologa, czy nie ma ryzyka, że bociany opóźnią przylot, bo się przestraszą, gdy zorientują się, że mamy właśnie w Polsce atak zimy, w tym potężne opady śniegu i mróz.
Prof. Piotr Tryjanowski uspokaja: – Bociany w Afryce tego nie czują... Raczej ewolucyjnie przyzwyczajone są do większych mrozów w Polsce.
Zobacz także
