Czy mikrofalówka niszczy witaminy? Nauka mówi coś zupełnie innego
Czy mikrofalówka niszczy witaminy? Nauka mówi coś zupełnie innego Fot. Shutterstock.

Mikrofalówka od lat budzi kontrowersje. Jedni nie wyobrażają sobie bez niej życia, inni omijają ją szerokim łukiem, przekonani, że "zabija" wartości odżywcze. Tymczasem badania naukowe pokazują coś zaskakującego – to nie sama metoda, ale sposób gotowania ma największe znaczenie.

REKLAMA

Wbrew obiegowym opiniom, kuchenka mikrofalowa nie jest kulinarnym wrogiem numer jeden. Co więcej, w wielu przypadkach może nawet lepiej chronić składniki odżywcze niż tradycyjne gotowanie.

Jak właściwie działa mikrofalówka?

Zanim przejdziemy do witamin i minerałów, warto zrozumieć podstawy. Kuchenka mikrofalowa wykorzystuje promieniowanie elektromagnetyczne (niejonizujące), które wprawia w ruch cząsteczki wody i inne naładowane elementy w jedzeniu. W efekcie dochodzi do szybkiego wytworzenia ciepła wewnątrz produktu.

To głównie ta cecha odróżnia mikrofalówkę od piekarnika czy patelni, gdzie ciepło przenika od zewnątrz do środka. W teorii oznacza to bardziej równomierne podgrzewanie, choć w praktyce – jak każdy wie – zdarzają się "gorące" i "zimne" punkty. Najważniejsze jest jednak coś innego, czyli czas i temperatura. Mikrofalówka działa szybko, a to ma kluczowe znaczenie dla zachowania wartości odżywczych.

Co naprawdę niszczy składniki odżywcze?

W dyskusji o zdrowym gotowaniu często pomija się fakt, że składniki odżywcze niszczy przede wszystkim ciepło, woda i czas, a nie konkretne urządzenie.

Długie gotowanie w wysokiej temperaturze może rozkładać witaminy – zwłaszcza te najbardziej wrażliwe, jak witamina C. Co więcej, tradycyjne gotowanie w wodzie prowadzi do ich "ucieczki" do wywaru, który często po prostu wylewamy.

Mikrofalówka działa inaczej, bowiem skraca czas obróbki, często nie wymaga dodatku wody (lub oleju), a także ogranicza kontakt składników z wysoką temperaturą. Dzięki temu osiągamy mamy mniejsze straty składników odżywczych niż mogłoby się wydawać.

Mikrofalówka kontra garnek

Najwięcej emocji budzą witaminy i słusznie, bo to one są najbardziej wrażliwe na obróbkę cieplną. Badania pokazują, że:

  • witamina C często lepiej zachowuje się w mikrofalówce niż podczas gotowania w wodzie,
  • witaminy rozpuszczalne w wodzie (np. z grupy B) są szczególnie narażone na wypłukiwanie,
  • witaminy rozpuszczalne w tłuszczach (jak E czy K) mogą reagować różnie w zależności od produktu i metody.
  • Nie ma jednej uniwersalnej reguły dla wszystkich składników, ale ogólny trend jest jasny – im krócej i przy mniejszej ilości wody gotujemy, tym większa szansa na zachowanie witamin, a w tym mikrofalówka często ma przewagę.

    Co dzieje się z białkiem, tłuszczem i węglowodanami?

    Mikrofalówka, jak każda forma podgrzewania, zmienia strukturę żywności. Białka się denaturują, tłuszcze mogą się utleniać, a skrobia zmienia swoją przyswajalność.

    Brzmi groźnie? Niekoniecznie.

    To naturalne procesy, które zachodzą także podczas smażenia czy pieczenia. Co ciekawe, w niektórych przypadkach mikrofalówka może:

  • zwiększać ilość tzw. skrobi opornej (korzystnej dla jelit),
  • poprawiać strawność niektórych składników.
  • Zmiany dotyczą więc głównie struktury i tekstury jedzenia, a nie jego wartości zdrowotnej w prostym sensie.

    Wszystko zależy od tego, jak gotujesz

    Ostatecznie mikrofalówka nie jest ani cudownym rozwiązaniem, ani zagrożeniem dla zdrowia. To po prostu narzędzie i jak każde, może być używane lepiej lub gorzej.

    Najważniejsze czynniki to:

  • czas podgrzewania,
  • temperatura,
  • ilość wody,
  • rodzaj produktu.
  • Jeśli zależy nam na zachowaniu wartości odżywczych, mikrofalówka może być wręcz sprzymierzeńcem. Krócej, szybciej i często… zdrowiej niż w garnku pełnym wrzątku.