Światło pomaga w leczeniu zaburzeń psychicznych. To nie science fiction
Światło pomaga w leczeniu zaburzeń psychicznych. To nie science fiction Fot. Unsplash.

Oddział psychiatryczny w norweskim Trondheim wygląda na pierwszy rzut oka zupełnie zwyczajnie. Jednak gdy zapada zmrok, dzieje się tam coś nietypowego – światło zmienia barwę, a wraz z nim… sposób leczenia pacjentów. Coraz więcej badań wskazuje, że odpowiednio dobrane oświetlenie może realnie wpływać na zdrowie psychiczne.

REKLAMA

To nie futurystyczna wizja, lecz eksperyment, który już przynosi pierwsze, zaskakujące efekty.

Światło jako regulator naszego organizmu

Światło odgrywa kluczową rolę w regulowaniu rytmu dobowego – naszego wewnętrznego, około 24-godzinnego zegara biologicznego. To właśnie on odpowiada za cykle snu i czuwania, ale także wpływa na nastrój, poziom energii czy funkcjonowanie całego organizmu.

Problem zaczyna się wtedy, gdy ten rytm zostaje zaburzony. Coraz więcej badań łączy takie rozregulowanie z depresją, chorobami układu krążenia, demencją, a także zaburzeniami psychicznymi – szczególnie chorobą afektywną dwubiegunową.

Niebieskie światło pod lupą naukowców

Jednym z głównych "winowajców" okazuje się światło niebieskie, które obecne jest nie tylko w naturalnym świetle dziennym, ale także w ekranach telefonów czy sztucznym oświetleniu.

Wieczorna ekspozycja na ten rodzaj światła hamuje wydzielanie melatoniny, hormonu odpowiedzialnego za sen. W efekcie zasypiamy później i śpimy gorzej. A to, jak podkreślają badacze, może prowadzić do destabilizacji nastroju – szczególnie u osób podatnych na zaburzenia psychiczne.

Profesor Daniel Smith z Uniwersytetu Edynburskiego zauważa, że osoby z chorobą afektywną dwubiegunową mogą być szczególnie wrażliwe na zmiany długości dnia i ekspozycji na światło. To może tłumaczyć sezonowe wahania nastroju i częstsze epizody manii wiosną.

Szpital, który leczy światłem

Właśnie tę wiedzę postanowiono wykorzystać w praktyce w norweskim Trondheim. W tamtejszym oddziale psychiatrycznym wdrożono specjalny system oświetlenia, który zmienia się w zależności od pory dnia.

Wieczorem światło przybiera ciepłą, bursztynową barwę, a specjalne filtry i rolety eliminują fale niebieskie – zarówno ze sztucznego oświetlenia, jak i światła wpadającego z zewnątrz. Oddział podzielono na dwie części: jedna korzystała z nowego systemu oświetlenia, druga funkcjonowała w standardowych warunkach.

Wyniki, które dają do myślenia

W badaniu wzięło udział 476 pacjentów zmagających się m.in. z psychozą, manią, ciężką depresją czy myślami samobójczymi. Choć czas hospitalizacji był podobny w obu grupach (średnio 3–4 dni), różnice pojawiły się gdzie indziej.

Pacjenci przebywający w środowisku z ograniczonym światłem niebieskim:

  • wykazywali większą poprawę kliniczną,
  • rzadziej przejawiali agresywne zachowania,
  • częściej opuszczali oddział w lepszym stanie.
  • To szczególnie istotne, bo agresja i pobudzenie to jedne z największych wyzwań na oddziałach psychiatrycznych, zarówno dla pacjentów, jak i personelu.

    Leczenie bez leków?

    Jednym z najbardziej obiecujących aspektów tej metody jest jej prostota. Pacjenci nie muszą wykonywać żadnych dodatkowych czynności – nie noszą specjalnych okularów ani nie korzystają z lamp terapeutycznych. Zmiana zachodzi w ich otoczeniu.

    Jak podkreślają eksperci, to może być klucz do wdrażania takich rozwiązań na większą skalę – poprzez projektowanie przestrzeni zgodnych z ludzką biologią.

    Światło wpływa nie tylko na sen, ale także na nastrój i poziom czujności. To otwiera nowe możliwości w leczeniu. Szczególnie tam, gdzie tradycyjne metody nie zawsze przynoszą oczekiwane efekty.

    Co dalej? Terapia dopasowana do człowieka

    Naukowcy już patrzą w przyszłość. Kolejne badania mają sprawdzić, czy podobne rozwiązania można zastosować w domach opieki czy u osób z demencją. Coraz częściej mówi się też o personalizacji terapii światłem. W zależności od tego, czy rytm dobowy pacjenta jest opóźniony czy przyspieszony, światło mogłoby być stosowane o różnych porach dnia. Pomóc w tym mogą urządzenia noszone na ciele, które monitorują sen i aktywność. Dzięki nim terapia mogłaby być precyzyjnie dopasowana do konkretnej osoby.

    Choć potrzeba jeszcze wielu badań, jedno jest pewne – światło przestaje być tylko elementem otoczenia. Coraz częściej staje się narzędziem terapeutycznym. I choć brzmi to nieco nieoczywiście, być może w przyszłości to właśnie zmiana barwy światła okaże się jednym z najprostszych sposobów na poprawę zdrowia psychicznego.