
Nikt w rodzinie nie chorował na Alzheimera, a tracisz pamięć? To coraz częstsze. I to u coraz młodszych osób. W Wielkiej Brytanii i USA powstają kolejne placówki dedykowane diagnostyce i leczeniu demencji tylko u tych pacjentów, którzy tracą pamięć, choć nie są jeszcze seniorami. – Demencja zdarza się już w wieku 20-40 lat, bywa często mylona z depresją, lękiem, wypaleniem – mówi neurolog Joanna Piotrowska, szefowa Centrum Medycznego SMOK w Krakowie.
– W neurologii i psychiatrii jest coraz więcej nieinwazyjnych metod niefarmakologicznych do stymulacji mózgu, które są skuteczne – pociesza Joanna Piotrowska, neurolog, szefowa Centrum Medycznego SMOK w Krakowie w rozmowie z naTemat.pl.
Tę optymistyczną wiadomość dajemy na początek – dla tych, którzy nie doczytają do końca, by wiedzieli, że nie jest tak źle, jak pewnie myślą, np. że lepiej się nie diagnozować, bo "i tak nie ma leku na Alzheimera". Niby nie ma, ale zanik pamięci można spowolnić albo i cofnąć, jeśli nie wynika z choroby, a jedynie z fatalnego stylu życia.
A jeśli chodzi o brak leku na Alzheimera, to mamy kolejną dobrą wiadomość: wprawdzie nie ma na postać zaawansowaną choroby, ale w Europie kilka miesięcy temu zarejestrowano już lek o nazwie Leqembi (substancja czynna – lekanemab) na jej wczesną postać. Nie wyleczy Alzheimera, ale bardzo spowalnia postęp choroby u osób, które mają dopiero łagodne zaburzenia poznawcze. Dlatego warto nie chować głowy w piasek, tylko jak najwcześniej się zdiagnozować.
Kolejna wiadomość, już mniej pocieszająca, a raczej w ogóle, to ta, że neurolodzy i psychiatrzy prognozują nadejście tsunami chorób mózgu. Nie tylko demencji, ale i m.in. udarów. Ale dziś zajmiemy się tylko demencją. I tylko tą o młodych osób. A lekarze, jeśli chodzi o utratę pamięci, za młodych uznają pacjentów, którzy nie mają jeszcze 65 lat.
– Demencja zdarza się już w wieku 20-40 lat, a wtedy często bywa często mylona z depresją, lękiem, wypaleniem. A istnieją postacie młodociane choroby Alzheimera czy otępienie czołowo-skroniowe – mówi neurolog Joanna Piotrowska.
Ale nie każde, nawet coraz częstsze zapominanie, to od razu demencja. I w wielu przypadkach problem jest odwracalny, a jeśli nie, to utratę pamieci można spowolnić. – Dlatego ważna jest wczesna diagnostyka, aby jak najszybciej dopasować adekwatne leczenie – zachęca neurolog.
Wczesne objawy demencji, w tym Alzheimera
Problemy z pamięcią to oczywiście całe spektrum – od zapominania, gdzie położyło się klucze czy okulary, aż po niepoznawanie swoich najbliższych. Jeśli więc zauważasz, że twoja pamięć się pogarsza, zanim zaczniesz się na poważnie martwić, że to Alzheimer, sprawdź, czy rzeczywiście wiele z poniższych objawów dotyczy ciebie.
Są wymieniane przez ekspertów m.in. amerykańskiego Alzheimer’s Society, a także innych uznanych towarzystw naukowych. To niepokojące sygnały, które pojawiają się we wczesnym stadium demencji lub poprzedzających je łagodnych zaburzeniach poznawczych. Zwróć uwagę, że demencja na początku objawia się nie tylko mniejszym lub większym zapominaniem, ale też np. zaburzeniami nastroju i innymi problemami, których możesz nie kojarzyć z tą chorobą.
Częste zapominanie tego, co działo się niedawno, nawet przed chwilą – tego, gdzie coś położyliśmy, z kim rozmawialiśmy, z kim jesteśmy umówieni czy jaki serial oglądaliśmy wczoraj na „Netflixie”. A nawet tego, co mieliśmy wykute „na blachę”, czyli loginu do banku, PIN-u do karty bankomatowej czy własnego PESEL-u.
Problem z planowaniem pracy i zadań, które wcześniej nie sprawiały nam trudności, a nawet z czynnościami, które były codzienną rutyną, np. obsługa ekspresu do kawy.
Trudności z wyrażeniem się, np. ze znalezieniem odpowiednich słów w rozmowie, używanie coraz mniejszego ich zasobu i w ogóle pogarszanie się zdolności komunikacyjnych.
Zapominanie, jaki jest dzień tygodnia i gubienie się w miejscach, które dotąd dobrze znaliśmy, np. na trasie z pracy do domu.
Większy problem z oceną różnych sytuacji, choćby na drodze, co skutkuje np. ryzykownym wyprzedzaniem czy zmianą pasa, które są spowodowane mylną oceną odległości.
Zaburzenia nastroju, apatia albo nieadekwatne reakcje na sytuacje, np. zwiększona irytacja na zachowania innych ludzi, które dotąd nas tak nie triggerowały.
Wycofywanie się z kontaktów społecznych, nawet ze spotkań z przyjaciółmi i rezygnacja z dawnego hobby i innych zajęć, które zawsze sprawiały nam radość.
Przyczyny utraty pamięci u młodych osób
Nawet jeżeli zauważasz o siebie objawy, które przed chwilą wymieniliśmy, nie panikuj. Może wynikają z przebodźcowania, np. z powodu nadmiaru pracy, albo i nadmiaru relaksu, ale nie tego analogowego, ale polegającego np. na wielogodzinnym oglądaniu rolek na Instagramie i TikToku czy czytaniu tego, co publikują w dużej ilości znajomi na Facebooku.
To nie twój sposób spędzania czasu? Mimo problemów z pamięcią spróbuj przypomnieć sobie, czy nie miałeś/nie miałaś może niedawno, albo i wiele miesięcy temu infekcji Covid. – Mgła mózgowa (z ang. post covid brain fog), mimo że objawy przypominają demencję, są potencjalnie odwracalne – nie powodują postępującego, nieodwracalnego zaniku mózgu – mówi neurolog Joanna Piotrowska.
A na jakiej zasadzie Covid-19 powoduje pogorszenie pamięci? – Wirus uszkadza naczynia krwionośne, także w mózgu, a konsekwencją tego jest stan zapalny w układzie nerwowym. Na szczęście akurat te zmiany mogą same się cofnąć. A jeśli nie? Sprawdzą się leki poprawiające krążenie mózgowe i zatrzymujące proces neurodegeneracji, np. niskie dawki naltreksonu. A poza tym neurolodzy i psychiatrzy mają dziś do dyspozycji także inne metody oprócz leków, na przykład przezczaszkową impulsową stymulację mózgu – mówi Joanna Piotrowska, neurolog.
A choć nazwa "przezczaszkowa stymulacja" brzmi nieco groźnie, jest to metoda zupełnie nieinwazyjna i bezbolesna – coś w stylu USG, tylko emitującego mocniejsze fale.
Neurolożka Joanna Piotrowska wymienia też inne przyczyny, które mogą odpowiadać za masowe dziś pogorszenie pamięci u młodych ludzi – nie tylko w Polsce, ale i na całym świecie. Także u osób, które ani razu nie złapały covid. Zalicza do nich:
W Polsce oddychamy bardzo zanieczyszczonym powietrzem i dużo mówi się o tym, że może wywołać to np. astmę. Na chorobach płuc się jednak nie kończy, bo na liście są też udary, zawały i właśnie demencja.
Kumuluje się w organizmie, a statystycznie każdy z nas ma w mózgu tyle plastiku, że gdyby go zebrać, można byłoby z niego wyprodukować łyżeczkę, i to nie mikro, ale taką do herbaty.
Kto z nas go nie ma? A choć jesteśmy bombardowani podcastami o redukcji stresu, a także warsztatami mindfulness, jogi i oddychania, mało kto z nas tak naprawdę potrafi skutecznie i na bieżąco redukować stres.
I nie chodzi o taką aktywność, jak regularny sport czy siłownia, bo wiadomo, że z karnetów kupionych na fali noworocznych postanowień większość z nas przestaje robić użytek przed nastaniem wiosny. Jednak mało kto chodzi nawet na codzienne długie spacery – do słynnych 10 tys. kroków dziennie dobija niewiele osób.
Ciśnieniomierz mają w domach głównie emeryci, tymczasem nadciśnienie ma już 11 mln Polaków. A o tym, że przekroczyło 120/80, młode osoby dowiadują się zwykle dopiero, gdy dopadnie ich udar, albo zaburzenia pamięci tak silne, że zmuszające do pójścia do lekarza.
Podwyższony cholesterol, podobnie jak nadciśnienie, nie boli. A okazuje się, że może zdarzyć się już u dzieci, jeśli w rodzinie są predyspozycje genetyczne.
Alkohol i papierosy to najczęstsi winowajcy wśród używek. Jednak coraz więcej osób sięga po dopalacze czy ciężkie narkotyki. I po leki na ADHD, które na pacjentów z tym zaburzeniem, działają uspokajająco, ale innych po prostu „nakręcają”, jak typowe stymulanty.
Na ilość smogu w powietrzu czy mikroplastiku w żywności nie mamy wpływu (chyba że np. nie kupujesz wody w plastikowych butelkach), ale na nadciśnienie i wysoki cholesterol już tak. I pracujemy na niekorzystne parametry swoim trybem życia. A jak go zmienić?
– Chodzi o tak podstawowe rzeczy, jak sen trwający 7-8 godzin, aktywność fizyczną – choćby spacery, ale długie i regularne, a także dietę – unikanie wysokoprzetworzonego jedzenia i przejście na dietę śródziemnomorską – mówi Piotrowska. Jeśli więc masz coraz gorszą pamięć, spróbuj najpierw zmienić tryb życia.
Wyklucz też problemy hormonalne i niedobory konkretnych witamin i składników mineralnych. – Przyczyny są wtedy odwracalne, gdy wynikają z niedoborów, np. witaminy B12, D3 czy zaburzeń elektrolitowych – mówi neurolog. Dodaje, że nieuregulowane problemy chormonalne, (np. niedoczynność tarczycy czy niedobór estrogenu w menopazie), mogą dawać objawy podobne do tych, jakie wywołują poważne choroby neurologiczne.
– Niestety, gdy przyczyną utraty pamięci jest stwardnienie rozsiane czy Choroba Creutzfeldta-Jakoba, objawy mogą być postępujące – mówi neurolog. I zwraca uwagę, że także zakażenia – kiła i HIV, mogą wpływać na pamięć.
Dlatego dopiero wtedy, gdy wykluczysz wszystkie wymienione wyżej przyczyny swoich problemów z pamięcią, zacznij się diagnozować w kierunku choroby Alzheimera. Może kusi cię, żeby zrobić badania genetyczne? Z tą chorobą związane są mutacje w genach PSEN1, PSEN2 i APP, ale nie ma jeszcze leczenia, które by na nie zadziałało. W dodatku większość przypadków demencji nie jest wcale związana z genami. Choruje coraz więcej osób, u których Alzheimer w rodzinie nie występował. Dlatego, zamiast badań genetycznych lepiej zrobić diagnostykę obrazową mózgu, np. rezonans magnetyczny głowy, który pokaże niepokojące zmiany, albo je wykluczy.
Suplementy wspierające mózg i pamięć
Oczywiście suplementy demencji nie wyleczą, ale jeśli masz niedobory, których nie jesteś w stanie wyeliminować samą dietą, pomogą je wyrównać. Dobrze byłoby jednak, gdyby udało ci się powalczyć z samą dietą, bo witaminy i mikroelementy wchłaniają się lepiej właśnie z pokarmów. A jeśli decydujesz się na suplementy, wybieraj te, które mają badania kliniczne, bo nawet w aptekach wiele jest tych, które ich nie mają. Działają często tylko na zasadzie placebo.
A czego szukać w jedzeniu i suplementach, by wesprzeć mózg, a więc i poprawić pamięć? Oto lista:
Na koniec chcemy zwrócić uwagę jeszcze na jedną kwestię, dotyczącą już nie objawów, leczenia i czynników ryzyka, ale tego, jak mówimy o osobach z demencją.
Dr n. med. Urszula Skrobas z Kliniki Neurologii Dorosłych Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego, która uczestniczy w kongresach poświęconych demencji, zwraca uwagę na to, że eksperci i rzecznicy pacjentów ze światowych organizacji zajmujących się chorobą Alzheimera, używają już inkluzywnego języka – zamiast „chory cierpiący na demencję” mówią "osoba żyjąca z demencją", a "opiekuna" zastąpili "osobą towarzyszącą" i "partnerem opiekuńczym". Powołuje się przy tym na swoją mentorkę, Teepę Snow – terapeutkę zajęciowa, która pomaga w opiece nad aktorem Brucem Willisem.
A jak już jesteśmy przy Brusie, to jego żona – Emma Heming-Willis opisała swoje doświadczenia związane z jego chorobą i opiece nad nim w książce „Nieoczekiwana podróż. Jak odnaleźć siłę i nadzieję i nie zgubić siebie w opiece nad bliskimi". Ta pozycja może być cenną pomocą dla osób, które mierzą się z diagnozą i ich bliskich. Miejmy nadzieję, że temat demencji znormalizujemy tak, jak stało się to w przypadku depresji.
Zobacz także
