
Coraz więcej osób traktuje sztuczną inteligencję nie tylko jako narzędzie, ale też partnera do rozmów, a nawet… relacji romantycznych. Najnowsze badania pokazują jednak, że za tą fascynacją mogą kryć się poważne konsekwencje społeczne i psychologiczne.
Choć temat brzmi jak scenariusz filmu science fiction, dane sugerują, że to już rzeczywistość i to na niemałą skalę.
Zaskakujące wyniki badań
Badanie przeprowadzone wśród 1012 dorosłych Amerykanów pokazuje, że aż 28,16 proc. respondentów deklaruje posiadanie co najmniej jednej relacji z AI o charakterze intymnym lub romantycznym. To niemal co trzeci ankietowany. Co więcej, ponad połowa z tej grupy (53,34 proc.) pozostaje jednocześnie w realnych, zaangażowanych związkach – w tym w małżeństwach czy długoterminowych relacjach.
To oznacza, że dla wielu osób sztuczna inteligencja nie zastępuje partnera, lecz staje się "dodatkiem" do życia uczuciowego.
Jak wygląda "związek" z AI?
Michael Salas, licencjonowany doradca zawodowy i certyfikowany terapeuta-superwizor uzależnień se*sualnych w Vantage Point Counseling oraz autor badania, w wywiadzie dla serwisu Healio, zwraca uwagę, że takie relacje często przypominają początki randkowania między ludźmi.
– Ogólnie rzecz biorąc, proces ten brzmi bardzo podobnie do doświadczeń ludzi na wczesnym etapie randek. Większość rozmów na tym wczesnym etapie to rozmowy typu pytania i odpowiedzi – tłumaczy. – Nie miałem bezpośredniego kontaktu z oprogramowaniem AI do randek, ale zakładam, że można by poprosić je o nadanie mu określonej osobowości lub przybranie określonych cech. Częścią każdego związku jest to, jak się z nim czujesz. Zatem ludzie prawdopodobnie mają prawdziwe odczucia dotyczące interakcji, które mają miejsce.
Choć relacja odbywa się w przestrzeni cyfrowej, emocje – jak podkreśla ekspert – są jak najbardziej realne. Użytkownicy mogą odczuwać przywiązanie, ekscytację czy nawet zauroczenie.
Dlaczego AI przyciąga ludzi?
Powody są zarówno prozaiczne, jak i głębsze. Z jednej strony chodzi o wygodę – sztuczna inteligencja jest dostępna zawsze, gdy użytkownik tego chce. Nie ma konfliktów, nieporozumień ani ryzyka odrzucenia.
Z drugiej strony problem może mieć podłoże społeczne.
– Z mroczniejszej perspektywy, kulturowo możemy mieć coraz większe trudności z nauką interakcji twarzą w twarz – zauważa Salas. – Myślę też, że ludzie po prostu szukają sposobów na unikanie trudnych interakcji i chcą ominąć ryzyko odrzucenia lub poczucia niezręczności.
Dla części użytkowników to sposób na uniknięcie emocjonalnego ryzyka, które nieodłącznie towarzyszy relacjom międzyludzkim.
Zobacz także
To nie to samo co po*nografia
Ekspert podkreśla, że relacje z AI różnią się od korzystania z po*nografii. Kluczowa jest interaktywność.
– Większość ludzi nie czuje się związana ze swoją ulubioną gwiazdą po*no. Być może fantazjują o byciu w kontakcie, ale w większości przypadków nie wchodzą z nią w interakcje w czasie rzeczywistym (…). – dodaje badacz.
W przeciwieństwie do biernego odbioru treści, sztuczna inteligencja odpowiada, reaguje i "uczestniczy" w relacji w czasie rzeczywistym. To może prowadzić do zatarcia granicy między fantazją a rzeczywistością.
Czy są jakiekolwiek korzyści?
Nie brakuje argumentów, że kontakt z AI może mieć pewne pozytywne strony. Może pełnić funkcję treningową, np. w nauce rozmów, flirtu czy przełamywania nieśmiałości.
– Uważam jednak, że powinno się to traktować jako ćwiczenie w odgrywaniu ról, a nie jako budowanie rzeczywistej relacji – zaznacza Salas.
Ciemna strona cyfrowej bliskości
Lista potencjalnych zagrożeń jest jednak długa. Ekspert wskazuję m.in. na:
Szczególnie niepokojące jest to, że osoby w związkach mogą stopniowo wycofywać się z relacji z partnerem na rzecz "romansu" z AI. Single z kolei są bardziej narażeni na pogłębiającą się samotność i wycofanie z życia społecznego.
Kto jest najbardziej narażony?
Największe ryzyko dotyczy osób, które już wcześniej mierzą się z:
– Sztuczna inteligencja może wydawać się szybkim źródłem pocieszenia, gdy ktoś jest emocjonalnie wyczerpany – zauważa Salas.
Dla takich osób AI może być szybkim źródłem ulgi, ale też pułapką, która utrudnia powrót do realnych relacji.
Sygnały ostrzegawcze, których nie warto ignorować
Zdaniem autora badania istnieją pewne objawy lub też sygnały ostrzegawcze, na które terapeuci i inni klinicyści powinni zwracać uwagę:
To momenty, w których – jak podkreśla Salas – warto się zatrzymać i przyjrzeć sytuacji bliżej.
Nowe zjawisko, stare mechanizmy
Choć technologia jest nowa, mechanizmy psychologiczne stojące za tym zjawiskiem nie są nieznane. Przypominają m.in. kompulsywne zachowania czy unikanie problemów. Różnica polega na tym, że AI potrafi symulować emocjonalną bliskość i robi to coraz lepiej. Dlatego też, w ocenie eksperta kluczowe jest nie tylko rozpoznanie problemu, ale też odpowiednie podejście do osób, które angażują się w relacje z AI.
– Leczenie zazwyczaj zaczyna się od ciekawości, a nie od osądu – podkreśla Salas. – Celem jest zrozumienie, jaką potrzebę zaspokaja interakcja ze sztuczną inteligencją. Czasami jest to samotność, czasami ulga w stresie, a czasami niezaspokojone potrzeby w związku.
Jak dodaje terapeuta, dopiero po zidentyfikowaniu tych mechanizmów możliwe jest skuteczne działanie.
– Terapia koncentruje się na pomocy osobie w znalezieniu zdrowszych sposobów zaspokajania tych potrzeb – wyjaśnia.
Co dalej? Naukowcy dopiero zaczynają
Według Michaela Salasa to dopiero początek badań nad wpływem sztucznej inteligencji na życie uczuciowe ludzi. Kluczowe pytania dotyczą długofalowych skutków, czyli wpływu na zdrowie psychiczne, poziom samotności czy jakość relacji międzyludzkich.
Jedno jest jednak pewne – im bardziej zaawansowana będzie technologia, tym trudniej będzie oddzielić cyfrową iluzję od prawdziwej bliskości.
