Rzadkie cukry mogą namieszać w sposobie słodzenia. Cudu jednak nie będzie
Rzadkie cukry mogą namieszać w sposobie słodzenia. Cudu jednak nie będzie Fot. Unsplash.

W świecie, w którym nadmiar cukru coraz częściej łączy się z epidemią otyłości i cukrzycy typu 2, naukowcy szukają alternatyw. Jedną z nich są tzw. rzadkie cukry – mniej znane, ale coraz częściej badane substancje słodzące, które mogą wpływać na poziom glukozy inaczej niż klasyczna sacharoza.

REKLAMA

Krótko mówiąc – słodycz słodyczy nierówna. I właśnie na tym opiera się cały spór.

Zwykły cukier – szybki efekt, szybkie konsekwencje glikemiczne

Glukoza, fruktoza, sacharoza – trio, które dominuje w naszej diecie. Problem polega na tym, że organizm radzi sobie z nimi aż za dobrze. Są szybko trawione, błyskawicznie trafiają do krwiobiegu i wywołują gwałtowne skoki poziomu glukozy oraz insuliny. Efekt jest przewidywalny. Krótkotrwały zastrzyk energii, po którym często przychodzi równie szybki spadek.

W dłuższej perspektywie robi się poważniej. Dieta bogata w cukry dodane od lat wiązana jest z otyłością, cukrzycą typu 2 i chorobami układu krążenia. Tu nie chodzi wyłącznie o kalorie. Liczy się tempo. I sposób, w jaki organizm radzi sobie z ich nadmiarem. Nic dziwnego, że powikłania cukrzycy typu 2 to główne przyczyny zgonu tych pacjentów – sama choroba nie boli, ale jej konsekwencje potrafią być dramatyczne.

Rzadkie cukry – czym właściwie są?

Brzmią egzotycznie, ale można je znaleźć w naturze. Tyle że w ilościach śladowych. Występują w owocach, miodzie, czasem w zbożach. Najczęściej mówi się o alulozie (D-psikozie) i tagatozie. Są też inne:

  • l-arabinoza,
  • trehaloza,
  • izomaltuloza.
  • Sekret tkwi w chemicznych niuansach. Strukturalnie przypominają zwykłe cukry, lecz drobne różnice robią ogromną robotę. Część z nich wchłania się tylko częściowo. Inne przechodzą przez organizm niemal bez zmian. W praktyce? Mniej kalorii. I łagodniejsza odpowiedź glikemiczna.

    Mechanizmy działania na poziom glukozy

    Tu zaczyna się najciekawsze. Badania – zarówno laboratoryjne, jak i z udziałem ludzi – sugerują, że niektóre rzadkie cukry mogą ograniczać wzrost poziomu glukozy po posiłku. Aluloza i tagatoza potrafią spłaszczyć glikemiczny pik. Zwłaszcza gdy pojawiają się w towarzystwie innych węglowodanów. Mechanizmy są różne. Wolniejsze wchłanianie, wpływ na enzymy trawienne. Czasem jedno i drugie.

    Niektóre działają jeszcze inaczej. L-arabinoza może hamować rozkład sacharozy. Z kolei izomaltuloza i trehaloza są po prostu trawione wolniej. Brzmi obiecująco, ale jest haczyk – efekty są zwykle umiarkowane. I – co ważne – bardziej widoczne u osób z zaburzoną gospodarką glukozową niż u zdrowych. Tym, którzy chcą lepiej zrozumieć, jak objawy cukrzycy rozpoznać, nowe typy, przyczyny i leczenie wyglądają w praktyce, taka wiedza o cukrach bywa kluczowa.

    Rzadkie kontra zwykłe – różnice, które mają znaczenie

    Największa przepaść między zwykłym a rzadkim cukrem ujawnia się w tempie metabolizmu. Zwykłe cukry działają szybko, intensywnie, bez ceregieli. Rzadkie – spokojniej. Łagodniej. Czasem niemal niezauważalnie. Dochodzi jeszcze kwestia technologii. Wiele z nich zachowuje właściwości podobne do sacharozy. Nadają się do wypieków, napojów, deserów. Bez utraty tekstury czy smaku.

    To przewaga nad intensywnymi słodzikami, które potrafią zmienić profil produktu nie do poznania. Konkurencja jest zresztą spora – w segmencie naturalnych zamienników od lat króluje erytrytol, czyli erytrol o oznaczeniu E968, którego wpływ na zdrowie, opinie, wady i zalety jako słodziku opisano już dość szczegółowo. Ale uwaga – "rzadkie cukry" to nie jeden składnik. Różnice między nimi bywają znaczące, od sposobu wchłaniania po wpływ na insulinę.

    Czy to realna korzyść dla zdrowia?

    W teorii brzmi obiecująco. W praktyce sprawa wciąż się rozstrzyga.

    Niektóre analizy sugerują, że regularne stosowanie rzadkich cukrów może poprawiać kontrolę glikemii, a nawet wspierać redukcję masy ciała. Ma to znaczenie zwłaszcza w kontekście tego, że problem wagi ciężkiej, czyli konsekwencje otyłości, NFZ ma nowy raport – a prognozy dla Polski na najbliższą dekadę są naprawdę niepokojące. Ale wyniki nie są jednoznaczne. Część badań pokazuje wyraźne efekty, inne – ledwie zauważalne zmiany. Problemem jest skala badań. Często są krótkie, prowadzone na niewielkich grupach.

    Czyli potencjał jest. Dowody – jeszcze nie do końca.

    Bezpieczeństwo rzadkich cukrów – czy jest się czego bać?

    Na dziś uznaje się je za bezpieczne. O ile nie przesadzamy z ilością. Aluloza i tagatoza mają już określone profile bezpieczeństwa i są dopuszczone do żywności. Nie oznacza to jednak pełnej dowolności. W większych dawkach pojawiają się wzdęcia, gazy, czasem efekt przeczyszczający. To efekt ich niepełnego wchłaniania i fermentacji w jelicie grubym. Zasada? Im więcej, tym większa szansa na dyskomfort.

    Bo ich produkcja nie jest prosta. W naturze występują w mikroskopijnych ilościach, więc trzeba je wytwarzać przemysłowo. Najczęściej przy użyciu procesów enzymatycznych lub fermentacyjnych. To kosztuje. I ogranicza dostępność. Dlatego rzadkie cukry częściej trafiają do produktów z wyższej półki niż do codziennej żywności.

    Drugi hamulec to regulacje. Producenci w Polsce mierzą się dodatkowo z opłatami od słodzonych napojów – jak pokazuje przykład firmy, która zapłaciła 15 mln podatku cukrowego za napoje bez cukru, wyjaśniamy, dlaczego to dotyczy nawet produktów słodzonych alternatywami. Na razie rzadkie cukry to raczej ciekawostka z potencjałem niż rynkowy standard.

    Naukowcy są zgodni w jednym – potrzeba czasu. Długoterminowych badań. Takich, które pokażą realny wpływ na zdrowie, nie tylko krótkotrwałe zmiany poziomu glukozy. Bo jedna rzecz nie budzi wątpliwości.

    Sama zamiana cukru na jego "rzadszą" wersję świata nie zmieni. Dieta to system. Nie pojedynczy składnik.