turbiny wiatrowe
Wpływ turbin wiatrowych na zdrowie. Czy jest się czego bać? Fot. Unsplash.

Czy mieszkanie w pobliżu turbin wiatrowych faktycznie szkodzi zdrowiu? To pytanie od lat wraca w publicznych debatach, lokalnych protestach i dyskusjach wokół transformacji energetycznej. Tym razem sprawie przyjrzeli się naukowcy.

REKLAMA

Jedni widzą w nich symbol transformacji energetycznej i szansę na ograniczenie emisji gazów cieplarnianych. Inni obawiają się hałasu, infradźwięków i wpływu turbin wiatrowych na codzienne życie mieszkańców okolicznych miejscowości. Najnowsze badanie może jednak ostudzić część tych obaw.

Analiza objęła tysiące turbin i mieszkańców z całego kraju

Badanie pojawiło się na łamach prestiżowego czasopisma "Proceedings of the National Academy of Sciences". Naukowcy wykorzystali dane z amerykańskiej U.S. Wind Turbine Database – rejestru zawierającego informacje o lokalizacji i czasie działania około 75 tys. turbin instalowanych w latach 1981–2024. Na tym jednak nie poprzestali. Zespół kierowany przez Oseę Giuntellę zestawił dane techniczne z wynikami ankiet prowadzonych w latach 2011–2023. W analizie uwzględniono blisko 20 tys. kodów pocztowych z całych USA. To dane z ponad 120 tys. gospodarstw domowych.

Badacze przyjrzeli się kwestiom, które od lat dominują w sporach o farmy wiatrowe. Ankietowani odpowiadali na pytania dotyczące m.in.:

  • jakości snu,
  • bólów głowy,
  • stanów lękowych,
  • objawów depresji.
  • Eksperci sprawdzili też coś jeszcze. Chodziło o zakupy leków przeciwbólowych i środków nasennych. Chcieli ustalić, czy ludzie sięgają po leki także w kontekście sąsiedztwa turbin – innymi słowy, czy osoby mieszkające bliżej wiatraków częściej sięgają po farmaceutyczne wsparcie. Wynik analizy był raczej klarowny. Związek między turbinami a poważniejszymi problemami zdrowotnymi okazał się co najwyżej śladowy.

    Skąd więc tyle sporów wokół farm wiatrowych?

    Choć energetyka wiatrowa rozwija się od lat, emocje wokół niej wcale nie słabną. Protesty mieszkańców często pojawiają się jeszcze przed rozpoczęciem budowy nowych instalacji. Najczęściej powracają argumenty dotyczące hałasu, infradźwięków i wpływu turbin na codzienne funkcjonowanie – w tym obawy, że brak snu zwiększa ryzyko zaburzeń lękowych, a hałas miałby być jednym z czynników pogarszających nocny wypoczynek.

    Problem w tym, że wcześniejsze badania bywały ograniczone. Część opierała się na małych grupach respondentów albo na subiektywnych relacjach mieszkańców. To utrudniało wyciąganie szerszych, bardziej wiarygodnych wniosków. Tymczasem zaburzenia snu są coraz częstsze niezależnie od tego, czy w okolicy stoją wiatraki. W ocenie autorów projektu to właśnie rozmach analizy robi największą różnicę. Zestawienie lokalizacji turbin z danymi zdrowotnymi mieszkańców pozwoliło spojrzeć na problem szerzej niż dotychczas.

    Zielona energia nadal budzi opór

    To jednak nie oznacza końca sporów. Dla części mieszkańców problemem pozostaje sam widok turbin, zmiana krajobrazu czy obawy o spadek wartości nieruchomości. Zdrowie to tylko część większej układanki. Państwa inwestują w odnawialne źródła energii, chcąc ograniczyć emisję gazów cieplarnianych oraz odejść od paliw kopalnych. A dodajmy, że Polska w dynamice rozwoju OZE zostawia w tyle na przykład Niemcy, co pokazuje, jak szybko zmienia się krajobraz energetyczny w naszej części kontynentu.

    Najnowsza analiza dokłada do tej układanki jeszcze jeden element. Przynosi bowiem wniosek, który może nie spodobać się przeciwnikom wiatraków – wyraźnych dowodów na ich szkodliwy wpływ na zdrowie wciąż nie ma.