Robot na tle fotela.
PTTPB wprowadza twarde standardy etyczne dotyczące korzystania ze sztucznej inteligencji w gabinetach. Montaż: naTemat.pl

W dniach 22-24 maja 2026 roku odbyła się konferencja psychologiczna, która może mocno namieszać w polskim sektorze psychoterapii. Największe polskie towarzystwo psychoterapeutyczne nie ma zamiaru zamiatać sprawy pod dywan. Mówią jasno: AI w gabinetach już jest, ale mamy też pomysł, jak ten problem zaadresować.

REKLAMA

Wiemy, że terapeuci już korzystają z narzędzi AI w codziennej praktyce – poinformowała dr n. med. Katarzyna Markowska-Regulska, przewodnicząca Polskiego Towarzystwa Terapii Poznawczej i Behawioralnej (PTTPB) w trakcie konferencji w Katowicach.

Tezę postawioną w trakcie XI Konferencji Naukowej PTTPB potwierdza dr n. med. Artur Wiśniewski. – Pytanie, które dziś musimy sobie zadać, nie brzmi już: Czy AI wejdzie do mojego gabinetu? To pytanie jest rozstrzygnięte. AI już tam jest – stwierdził ekspert.

Wypowiedzi te są wstępem do etycznej dyskusji na temat wykorzystania AI w gabinetach psychoterapeutycznych. PTTPB przyznaje oficjalnie, że problem istnieje, sugeruje też rozwiązanie. Środowisko zorientowane wokół Terapii Poznawczej i Behawioralnej sugeruje, że istotą problemu nie jest jednak sam fakt używania AI, a to, że nie jest ono wykorzystywane w sposób przejrzysty izgodny ze standardami etycznymi.

Koniec psychologicznego dzikiego zachodu. Terapeuta używa AI? Masz prawo o tym wiedzieć

Wiele z nowych zapisów przypomina to, o czym alarmuje od dawna np. Google. To człowiek jest odpowiedzialny za to, co czat nam "wypluje". AI halucynuje, myli się, działa przez pryzmat uprzedzeń i wymaga czynnika "human in the loop", który będzie nad nim miał kontrolę. W branży pomocowej po prostu nie ma miejsca na "sieczkę AI".

Co faktycznie zostaje wprowadzone? Jakie zasady w korzystaniu z AI będą obowiązywać psychoterapeutów? Zapisy precyzują m.in. następujące kwestie:

  1. AI jest narzędziem wspierającym pracę terapeuty, a nie terapeutą.
  2. Odpowiedzialność kliniczna zawsze pozostaje po stronie specjalisty.
  3. Pacjent ma prawo wiedzieć o korzystaniu z AI przez psychoterapeutę i wyrazić zgodę lub odmówić.
  4. Dane pacjentów wymagają szczególnej ochrony i anonimizacji.
  5. AI nie może zastępować relacji terapeutycznej ani interwencji kryzysowej.
  6. Konieczna jest świadomość ograniczeń, błędów i możliwych uprzedzeń systemów AI.

Członkowie PTTPB powołują się na zachodnie modele opieki zdrowotnej, które już teraz wykorzystują AI. Jako przykład został podany Limbic w Wielkiej Brytanii (podlegający pod publiczny organ NHS). Jest to system wspierający dokumentację, analizę objawów i monitorowanie procesu leczenia. AI nie zastąpi specjalisty, ale ułatwi leczenie.

Powołanie się na brytyjską służbę zdrowia może brzmieć nieco egzotycznie. Od siebie jednak dodam, że NHS w Europie jest podmiotem, który zdecydowanie przeciera szlaki dla wysokiej jakości standardów, a ich metody są niezwykle skutecznie dostosowane do realnej sytuacji i potrzeb pacjentów. PTTPB powołuje się na organizację nie z braku lepszych przykładów, a ze względu na to, że faktycznie w tej chwili jest to organizacja, która pokazuje, jak efektywnie zarządzać opieką psychologiczną.

Przykład? Proszę bardzo. W ostatnich latach wzrosła świadomość na temat zjawiska tzw. coercive control, czyli zbioru zachowań związanych z przemocą psychiczną, emocjonalną, manipulacjami, zastraszaniem, izolacją i kontrolą. To właśnie NHS jest znane ze wczesnego rozpoznania skali problemów i sprawnego wdrożenia metod przeciwdziałania zjawisku. W tym wypadku to prawdziwy "złoty standard". Koniec dygresji. Wróćmy do samego AI.

No dobrze, ale czy wytyczne PTTPB wobec AI są w ogóle jakkolwiek wiążące i ważne?

Odpowiedź na to pytanie dla laika, dla którego PTTPB to tylko kolejny średnio chwytliwy skrótowiec, może być bardzo zaskakująca. Bo nie tylko brzmi ona "tak", ale wykracza poza ramy Terapii Poznawczo-Behawioralnej. W zasadzie nie można nawet powiedzieć, że PTTPB w kształtowaniu dyskursu psychologicznego w Polsce jest ważne. Ono jest bardzo ważne. Obok PTP (Polskiego Towarzystwa Psychologicznego) jest zdecydowanie najważniejszą organizacją tego typu nad Wisłą.

PTTPB zapowiedziało też, że obok wytycznych pojawi się też adekwatna publikacja naukowa. To dodatkowo wzmocni przekaz, a sama praca (o ile faktycznie będzie tak merytoryczna, jak jest to zapowiadane, na co mam nadzieję), stanie się pewnie standardem w cytowaniach.

To z kolei może sprawić, że inne towarzystwa również zdecydują się na wprowadzenie standardów w tym zakresie, wzorując je właśnie na sugerowanych przez PTTPB. Choć, akurat w przypadku Psychoterapii Poznawczo-Behawioralnej ma to faktycznie większe znaczenie, bo jest ona (w porównaniu z innymi nurtami) bardziej "ścisła", bardziej ustrukturyzowana i "empiryczna".

Bazuje na EBM (Evidence-Based Medicine). To, co ścisłe i podatne na kodyfikację, często jest też tym, gdzie algorytmy są w stanie sprawnie osiągać sukcesy. Co jednak z penalizacją tego typu działań? Czy towarzystwo ma w ogóle możliwość wpływania na swoich członków?

Aneks obowiązuje członków towarzystwa i stanowi podstawę do działań Komisji Etyki w sprawach dotyczących AI. Według PTTPB połowa terapeutów należy do ich struktur. Łącznie PTTPB ma ponad 7 tys. członków (z czego około 1/3 ma certyfikaty). Jeśli przeanalizujemy zapisy statutu (Art. 26 i Art. 17) za działanie wbrew zasadom kodeksu etycznego, sąd koleżeński PTTPB może cofnąć przynależność do towarzystwa, a zarząd PTTPB ma kompetencje w zakresie cofania certyfikatów.

Dalsza część artykułu poniżej.

Choć nie jest to penalizacja na poziomie krajowym, tj. taka osoba nie traci prawa do wykonywania zawodu, bez certyfikatu wykonywanie zawodu staje się znacznie cięższe. Część miejsc pracy je wymaga, a sam fakt wykluczenia z towarzystwa zdecydowanie wpływa na wizerunek danego specjalisty.

Dlaczego regulacje w AI są dobre z perspektywy pacjentów?

Doktor nauk humanistycznych w zakresie etyki, Dota Szymborska rozpoczęła dyskusję związaną z konferencją PTTPB od kwestii tego, że "technologia wzmacnia to, co już jest". A w rozwinięciu "zarówno kompetencje, jak i ich brak".

Po ludzku: zły terapeuta nie stanie się z czatem nagle lepszym terapeutą, a dobry terapeuta wspierany AI nie zacznie nagle popełniać wszędzie błędów. Myślę, że jest to bardzo dobre podsumowanie roli kompetencji w AI, ale też w innych sektorach.

Kompetencje w AI muszą być czymś poparte. Niemal zawsze są przedłużeniem pewnego personalnego kapitału, który odgrywa znaczącą rolę w specjalizacji danej jednostki. Choć AI prezentuje w psychologii naprawdę bardzo ciekawe możliwości: może wykrywać schematy, które umykają profesjonaliście, jest niezwykle skuteczne w prowadzeniu notatek, daje ciekawe perspektywy w dobrze pokierowanej "burzy mózgów", ma ono swoje ograniczenia.

Nie ulega wątpliwości, że w tej chwili nad AI musi stać człowiek. A informowanie o wykorzystaniu AI musi być absolutnym standardem w każdej branży. W branży pomocowej szczególnie, bo opiera się ona o zaufanie i relację.

Jednocześnie pacjent musi mieć prawo do sprzeciwu wobec wykorzystania AI w jego przypadku, a specjalista musi być gotowy, by działać niezależnie od technologicznego wsparcia. Bo jeśli nie jest w stanie, to co z niego za specjalista?