
Godzinami odgrywasz w głowie te same sceny? Wracasz do wymyślonych historii i coraz częściej łapiesz się na tym, że rzeczywistość przegrywa z wyobraźnią? Psychologowie od kilku lat przyglądają się zjawisku określanemu jako maladaptacyjne marzycielstwo. Dla części osób może ono przestać być niewinnym nawykiem i zacząć realnie wpływać na codzienne funkcjonowanie.
Fantazjowanie samo w sobie jest czymś całkowicie naturalnym. Myślami odpływamy częściej, niż chcemy się do tego przyznać — w autobusie, podczas spaceru, przy zwykłych, mechanicznych czynnościach. Wtedy rodzą się w głowie przyszłe sukcesy, rozmowy, które nigdy się nie wydarzyły, i alternatywne wersje tych samych historii. Granica przesuwa się jednak niepostrzeżenie. A problem pojawia się dopiero wtedy, gdy wyobraźnia zaczyna zastępować rzeczywistość.
Kiedy marzenia przestają być niewinną rozrywką?
Psychiatra i badacz Colin Ross zwraca uwagę, że samo fantazjowanie nie powinno budzić niepokoju. Może pomagać regulować emocje, pobudzać kreatywność i porządkować własne doświadczenia.
– Jeśli w ogóle nie fantazjujesz, byłoby mi cię żal – mówi Ross w wywiadzie dla BBC.
Ocenia się, że nawet 30–50 proc. aktywności poznawczej w czasie czuwania stanowią myśli niezwiązane z wykonywanym zadaniem. "Odpływanie" jest więc normą, a nie wyjątkiem. Istnieje jednak jego skrajniejsza forma – maladaptacyjne marzycielstwo (maladaptive daydreaming, MD). W tym stanie wyobraźnia zaczyna tworzyć spójne, wielowątkowe światy, zaludnione postaciami i relacjami rozwijającymi się jak pełnoprawna narracja. Niekiedy takie osoby spędzają na fantazjowaniu wiele godzin dziennie.
Z zewnątrz może to wyglądać jak przejaw wyjątkowej wyobraźni. W praktyce często wiąże się z problemami w pracy, nauce czy kontaktach z innymi ludźmi.
Jak rozpoznać, że fantazjowanie staje się uzależniające?
Specjaliści wskazują kilka sygnałów ostrzegawczych. Pierwszym jest czas. Marzenia na jawie przestają być krótką przerwą od codzienności, a zaczynają pochłaniać znaczną część dnia. Kilkanaście minut zamienia się w godziny. Drugim sygnałem bywa utrata kontroli. Ktoś planuje poświęcić fantazjom chwilę, po czym orientuje się, że minęły dwie lub trzy godziny.
Często pojawia się także poczucie przymusu. Osoby z maladaptacyjnym marzycielstwem opisują ten mechanizm podobnie jak uzależnienie od mediów społecznościowych czy kompulsywne podjadanie. Wiedzą, że tracą czas, ale mimo to wracają do swoich historii. Nie bez znaczenia pozostają też codzienne obowiązki. Nadmierne fantazjowanie nie pozostaje bez konsekwencji. Najpierw pojawia się rozkojarzenie. Potem coraz częściej odkładane są obowiązki. Z czasem odbija się to na nauce, pracy, a czasem również na relacjach z bliskimi.
W rozmowach osób zmagających się z maladaptacyjnym marzycielstwem regularnie powraca jeden motyw. Poczucie życia na dwa fronty. Jest codzienność ze wszystkimi jej ograniczeniami. I jest świat wyobraźni, w którym można być kimkolwiek. Bohaterem. Artystą. Osobą podziwianą i kochaną. Właśnie dlatego tak łatwo się w nim zatracić. Fantazje potrafią dawać coś, czego chwilowo brakuje w realnym życiu. Dla jednych jest to poczucie bliskości, dla innych ekscytacja albo ucieczka od samotności. Granica zostaje przekroczona wtedy, gdy wyobrażona rzeczywistość zaczyna wydawać się bardziej atrakcyjna niż ta prawdziwa.
Skąd bierze się maladaptacyjne marzycielstwo?
Badacze nie wskazują jednej, uniwersalnej przyczyny. W literaturze naukowej pojawiają się związki z trudnymi doświadczeniami z dzieciństwa, takimi jak:
Dla części osób fantazjowanie staje się sposobem radzenia sobie z psychicznym dyskomfortem. Coraz częściej mówi się również o współwystępowaniu maladaptacyjnego marzycielstwa z ADHD, zaburzeniami obsesyjno-kompulsyjnymi, depresją oraz zaburzeniami lękowymi. Eksperci podkreślają jednak, że nie są to tożsame zjawiska. Choć pewne objawy mogą się pokrywać, maladaptacyjne marzycielstwo ma własną charakterystykę. W jego centrum znajduje się silne emocjonalne zaangażowanie w tworzone historie.
Osoby zmagające się z tym problemem często zauważają, że określone sytuacje ułatwiają wejście w stan intensywnego fantazjowania. Najczęściej wymieniane są:
Niektórzy podczas marzeń na jawie wykonują charakterystyczne gesty lub ruchy. Pomagają one utrzymać skupienie na wyobrażonych wydarzeniach i jeszcze głębiej zanurzyć się w tworzonym świecie.
Zobacz także
Czy można odzyskać kontrolę?
Choć maladaptacyjne marzycielstwo nie figuruje jeszcze w najważniejszych klasyfikacjach zaburzeń psychicznych, zainteresowanie tym zjawiskiem stale rośnie. Celem nie jest wyeliminowanie wyobraźni. Chodzi raczej o to, by ponownie decydować, kiedy i w jakim zakresie z niej korzystamy. Psychologowie zalecają:
Można zacząć od prostych narzędzi: uważności, dłuższych tekstów, ograniczenia bodźców, które uruchamiają "odpływanie". To nie rozwiązuje wszystkiego, ale często pozwala lepiej złapać równowagę. Jeśli jednak fantazjowanie przestaje być tylko nawykiem, a zaczyna realnie utrudniać życie lub powodować cierpienie, wtedy warto sięgnąć po pomoc specjalisty zdrowia psychicznego. Bo sama wyobraźnia – jak podkreślają eksperci – nie jest niczym niebezpiecznym. Każdy tworzy w głowie własne historie. To naturalny element ludzkiego doświadczenia. Trudność pojawia się dopiero wtedy, gdy wyobraźnia przestaje pełnić rolę narzędzia, a zaczyna przejmować stery.
Granica między twórczym marzeniem a kompulsywnym fantazjowaniem potrafi być bardzo subtelna. Warto ją jednak dostrzec, zanim "równoległy świat" stanie się miejscem, w którym spędzamy więcej czasu niż w rzeczywistości.


