
Nagły, przeszywający ból czoła po kilku kęsach lodów zna niemal każdy. Zwykle trwa zaledwie kilkanaście sekund i szybko mija, dlatego większość osób traktuje go jak niegroźną ciekawostkę. Tymczasem zjawisko określane jako brain freeze od lat przyciąga uwagę neurologów.
Latem, gdy temperatury rosną, rośnie także sprzedaż lodów. Wraz z nią wraca dobrze znane uczucie nagłego bólu, który potrafi zepsuć nawet najlepszy deser. Okazuje się jednak, że ten pozornie błahy problem od lat fascynuje neurologów. W niektórych przypadkach może mieć bowiem związek z migreną, a nawet pomagać w badaniu mechanizmów odpowiedzialnych za powstawanie bólu głowy.
Brain freeze – co właściwie dzieje się w organizmie?
Scenariusz zwykle wygląda podobnie. W upalny dzień sięgamy po lody lub bardzo zimny napój, jemy albo pijemy zbyt szybko i nagle pojawia się ostry ból w okolicy czoła. Wrażenie jest tak charakterystyczne, że wiele osób mówi wtedy o "zamarzaniu mózgu", czyli właśnie "brain freeze".
W rzeczywistości mózg nie ma z tym wiele wspólnego. Medyczna nazwa tego zjawiska to ból głowy wywołany zimnem. Wywołuje go gwałtowne schłodzenie podniebienia oraz tylnej części gardła.
Jak uniknąć bólu po lodach?
Dobra wiadomość jest taka, że letnich deserów nie trzeba skreślać z menu. Brain freeze nie wynika z samego jedzenia lodów, lecz z tego, jak szybko trafiają one na podniebienie. Kluczowe znaczenie ma tempo – im bardziej gwałtowne, tym większe ryzyko nagłej reakcji organizmu. W praktyce oznacza to jedno. Im mniej "pośpiechu" przy jedzeniu lodów, tym mniejsze prawdopodobieństwo nieprzyjemnego ukłucia w głowie.
Prosta zmiana nawyków często wystarcza. Zamiast dużych kęsów lepiej wybierać mniejsze porcje i robić krótkie przerwy między kolejnymi łyżkami. Podobnie działa w przypadku bardzo zimnych napojów – szybkie wypicie całej porcji jednym tchem zwiększa ryzyko wystąpienia bólu, podczas gdy spokojne picie pozwala organizmowi na stopniową adaptację temperatury.
Jeśli jednak dojdzie do epizodu brain freeze, zwykle nie ma powodów do niepokoju. Organizm dość szybko wraca do równowagi, a dolegliwość mija samoistnie. W wielu przypadkach pomaga prosty odruch: ogrzanie podniebienia językiem, które przywraca prawidłową temperaturę w jamie ustnej.
Zobacz także
Alternatywą może być kilka łyków ciepłego lub letniego napoju, które dodatkowo "rozbijają" efekt nagłego schłodzenia. Objawy zazwyczaj ustępują w ciągu kilkunastu, maksymalnie kilkudziesięciu sekund. Są krótkie, intensywne, ale całkowicie przejściowe. Nawet osoby szczególnie podatne na ten efekt nie muszą rezygnować z lodów – wystarczy bardziej świadome tempo jedzenia.
Organizm reaguje błyskawicznie. Najpierw naczynia krwionośne się zwężają, a chwilę później gwałtownie rozszerzają, próbując wyrównać przepływ krwi. W tym samym czasie Równolegle aktywowany zostaje nerw trójdzielny, odpowiedzialny za odczuwanie bólu w obrębie twarzy i czoła. W efekcie źródło bodźca znajduje się w jamie ustnej, ale mózg interpretuje go jako ból wewnątrz głowy.
Co ciekawe, nie każdy reaguje tak samo. Jedni mogą wypić lodowaty koktajl w kilka sekund i nie odczują niczego szczególnego. Inni już po pierwszym łyku czują znajome ukłucie bólu. Badacze od dawna podejrzewają, że znaczenie mogą mieć uwarunkowania genetyczne. Bóle głowy po lodach często pojawiają się u kilku osób w tej samej rodzinie. Co to oznacza? Jeśli w rodzinie pojawiały się już bóle głowy, u dzieci często wygląda to podobnie. Genów odpowiedzialnych za ten mechanizm wciąż nie udało się wskazać. Mimo to dane z wielu lat badań układają się w dość wyraźny wzór – tendencję do rodzinnego występowania takich reakcji.
Brain freeze pomógł naukowcom badać migrenę
Najciekawsze wnioski dotyczą relacji między brain freeze a migreną. Analizy badań prowadzonych w różnych krajach wskazują, że osoby, u których zdarzają się ataki migreny, częściej doświadczają również bólu po spożyciu lodów czy bardzo zimnych napojów. Nierzadko jest on też bardziej intensywny. W jednym z klasycznych badań występowanie takich dolegliwości deklarowało aż 93 proc. osób z migreną. W grupie bez migren odsetek ten wynosił około jednej trzeciej.
Jednym z głównych podejrzanych pozostaje nerw trójdzielny. To on odpowiada za przekazywanie wielu bodźców bólowych z obszaru twarzy i głowy, a jego rola wśród przyczyn migreny jest dobrze udokumentowana. Nic więc dziwnego, że osoby cierpiące na migreny często silniej reagują także na zimne napoje czy lody. Specjaliści podkreślają, że sam brain freeze nie jest chorobą. Bywa jednak interesującą wskazówką dotyczącą funkcjonowania układu nerwowego. Tę właściwość szybko dostrzegli badacze. Już ponad pół wieku temu zaczęli wykorzystywać ból wywołany zimnem podczas eksperymentów laboratoryjnych. W przypadku migren było to szczególnie cenne narzędzie. Trudno bowiem zaplanować badanie zjawiska, które może pojawić się nagle i utrzymywać się przez wiele godzin.
To duże utrudnienie dla badaczy prowadzących obserwacje czy badania obrazowe mózgu. Tymczasem ból wywołany zimnem można sprowokować niemal od ręki. Dzięki temu udało się lepiej poznać rolę naczyń krwionośnych i szlaków nerwowych uczestniczących w odczuwaniu bólu. W pewnym sensie brain freeze stał się jednym z pierwszych modeli wykorzystywanych do badań nad migreną.
Czy warto zgłosić się do lekarza?
Sam ból po lodach uznawany jest za zjawisko niegroźne. Najczęściej ustępuje po kilkunastu lub kilkudziesięciu sekundach i nie pozostawia żadnych następstw zdrowotnych. Znaczenie ma jednak szerszy obraz. Konsultacja z lekarzem może być dobrym pomysłem, jeśli podobnym dolegliwościom towarzyszą inne problemy, jak np.
inne rodzaje bólów głowy, nadwrażliwość na światło, nudności, objawy przypominające migrenę.
Migrena jest jedną z najczęstszych chorób neurologicznych na świecie. Mimo to wciąż pozostaje niedodiagnozowana u wielu osób. Obecnie dostępne są znacznie skuteczniejsze metody leczenia migreny i profilaktyki niż jeszcze kilkanaście lat temu. W tym kontekście nawet krótki ból po lodach przestaje być tylko drobną niedogodnością. Może stać się pierwszym sygnałem, że coś dzieje się w tle.


