
Wokół szczotkowania włosów przez lata narosło sporo mitów. Jednym z najpopularniejszych było przekonanie, że częste czesanie poprawia ich kondycję i pomaga im szybciej rosnąć. A jaka jest prawda?
Dziś wiadomo, że nie działa to tak prosto. To, jak często warto sięgać po szczotkę, zależy od wielu czynników – od rodzaju włosów po sposób ich stylizacji. Eksperci podkreślają przy tym, że zarówno niedbałość, jak i przesada mogą odbić się na ich wyglądzie.
Czy częste szczotkowanie przyspiesza wzrost włosów?
W skrócie: nie. Na tempo wzrostu włosów wpływają przede wszystkim geny, hormony, wiek oraz ogólny stan organizmu. Samo szczotkowanie nie oddziałuje na mieszki włosowe w sposób, który mógłby ten proces przyspieszyć.
Co więcej, zbyt częste czesanie nie zawsze wychodzi włosom na dobre. Badania poświęcone uszkodzeniom łodygi włosa pokazują, że regularne narażanie pasm na naprężenia mechaniczne zwiększa ryzyko mikrouszkodzeń. Szczególnie wtedy, gdy włosy są szarpane lub rozplątywane na siłę. Nie oznacza to jednak, że szczotka jest problemem. Najczęściej szkodzi nie samo narzędzie, lecz niewłaściwa technika.
Dlaczego mimo wszystko warto regularnie czesać włosy?
Delikatne szczotkowanie ma kilka praktycznych zalet, na które zwracają uwagę specjaliści. Przede wszystkim pomaga usuwać włosy, które zakończyły już swój naturalny cykl życia i wkrótce i tak by wypadły. Pozwala również pozbyć się części zanieczyszczeń oraz martwego naskórka gromadzącego się na skórze głowy.
Regularne rozczesywanie ogranicza także tworzenie się kołtunów. To ważne, bo włosy pozostawione bez pielęgnacji przez kilka dni zwykle wymagają później znacznie bardziej agresywnego rozplątywania. A właśnie wtedy najłatwiej o uszkodzenia. W praktyce często okazuje się więc, że umiarkowane, codzienne szczotkowanie jest dla włosów łagodniejsze niż sporadyczne, ale intensywne sesje rozczesywania.
Pojawia się jednak pytanie, jak często szczotkować włosy? Niestety, nie istnieje jedna odpowiedź, która sprawdzi się u wszystkich. Osoby z włosami prostymi lub lekko falowanymi zazwyczaj mogą bez obaw sięgać po szczotkę raz albo dwa razy dziennie. Dla wielu fryzjerów to optymalna częstotliwość, pozwalająca utrzymać pasma w dobrej kondycji i zapobiegać splątaniom. Jeżeli jednak włosy nie mają tendencji do kołtunienia się, a codzienne czesanie nie jest konieczne, rozsądnym minimum mogą być trzy dokładne sesje rozczesywania tygodniowo. Podobnie zresztą jak w przypadku tego, jak często myć włosy, najwięcej mówi nam uważna obserwacja własnych pasm.
Inaczej wygląda sytuacja w przypadku włosów mocno kręconych. Taki typ jest zwykle bardziej podatny na przesuszenie i uszkodzenia mechaniczne. Częste szczotkowanie na sucho może prowadzić do łamania włosów, a także osłabiać naturalny skręt.
Mokre czy suche? Wszystko zależy od rodzaju włosów
Jednym z częstszych błędów jest stosowanie identycznych zasad pielęgnacji niezależnie od typu włosów. Włosy proste i falowane najlepiej rozczesywać na sucho. Po kontakcie z wodą stają się bardziej podatne na rozciąganie. Choć sprawiają wtedy wrażenie miękkich i elastycznych, łatwiej ulegają uszkodzeniom. Przy włosach kręconych sytuacja wygląda odwrotnie. Wielu specjalistów zaleca ich rozczesywanie po myciu, gdy są jeszcze wilgotne i pokryte odżywką lub preparatem ułatwiającym rozplątywanie – podobnie zresztą działa popularne mycie metodą OMO na suche włosy, opierające się na warstwie odżywki chroniącej pasma. Takie rozwiązanie zmniejsza tarcie między włosami i pozwala ograniczyć ryzyko łamania pasm.
Co więcej, nie każde narzędzie sprawdzi się przy każdym rodzaju włosów. Do rozczesywania mokrych pasm najlepiej wybierać szczotki wyposażone w miękkie, elastyczne ząbki. Dzięki nim włosy łatwiej się rozplątują, a ryzyko szarpania jest mniejsze.
W przypadku codziennego szczotkowania suchych włosów dobrze sprawdzają się modele z delikatnym włosiem. Pomagają one rozprowadzać sebum od nasady aż po końcówki, co może poprawiać wygląd włosów i chronić je przed przesuszeniem. Dla wielu osób, które zastanawiają się, czy myć włosy codziennie, równomierne rozprowadzenie sebum bywa naturalnym sprzymierzeńcem. Na rynku pojawia się również coraz więcej szczotek hybrydowych. Łączą cechy obu rozwiązań i według producentów mają jednocześnie ułatwiać rozczesywanie, wygładzać pasma oraz dodawać fryzurze objętości – co docenią zwłaszcza miłośniczki takich stylizacji jak pogniecione fale.
Zobacz także
Najważniejsza jest delikatność
Jeżeli z badań i doświadczeń fryzjerów można wyciągnąć jeden wspólny wniosek, jest on wyjątkowo prosty. Znaczenie ma nie liczba ruchów szczotką, lecz sposób ich wykonywania. Szarpanie splątanych pasm, agresywne rozczesywanie czy źle dobrane akcesoria mogą zaszkodzić nawet zdrowym włosom. Z kolei spokojne i regularne czesanie zwykle przynosi znacznie lepsze efekty. Ten sam nacisk na łagodność stawia zresztą japoński sposób mycia włosów, w którym liczy się przede wszystkim kondycja skóry głowy.
Dlatego zamiast liczyć kolejne pociągnięcia szczotką, warto skupić się na czymś ważniejszym. Dobrze dopasowana pielęgnacja zawsze będzie skuteczniejsza niż ślepe podążanie za dawnymi poradami. Ostatecznie to potrzeby konkretnych włosów, a nie stara legenda, powinny wyznaczać zasady codziennej rutyny.


