
Brokuły, szpinak czy kalafior potrafią wywołać przy stole więcej emocji niż niejedna rodzinna dyskusja. Wielu rodziców dobrze zna ten scenariusz. Dobra wiadomość jest jednak taka, że przekonanie dziecka do warzyw nie musi oznaczać próśb, gróźb ani długich negocjacji. Niekiedy wystarczy zmienić sposób podawania posiłków i odrobinę inaczej podejść do jedzenia.
Niechęć do warzyw to jedna z najczęstszych trudności, z jakimi mierzą się rodzice małych dzieci. Na internetowych forach regularnie pojawiają się pytania, czy normalne jest, że kilkulatek chce jeść wyłącznie "beżowe jedzenie" – makaron, pieczywo, frytki albo nuggetsy. Naukowcy od lat przyglądają się temu zjawisku i wskazują rozwiązania, które rzeczywiście mogą pomóc.
Dlaczego dzieci powinny jeść warzywa?
Odpowiedź nie sprowadza się wyłącznie do "bo są zdrowe". Warzywa realnie wpływają na rozwój dziecka – od odporności, przez pracę mózgu, po wzrost i siłę organizmu. To źródło witamin, minerałów i błonnika, bez których trudno mówić o dobrze zbilansowanej diecie. Wapń, żelazo i potas wspierają rozwój układu kostnego i nerwowego. Antyoksydanty pomagają organizmowi radzić sobie z infekcjami, a błonnik dba o jelita i mikroflorę.
Znaczenie ma też przyszłość. Warzywa w diecie dziecka to mniejsze ryzyko otyłości, cukrzycy czy chorób serca w dorosłym życiu. I jeszcze jeden efekt uboczny – bardzo praktyczny: regularny kontakt z warzywami oswaja smak i zmniejsza wybredność.
Jak zachęcić dziecko do jedzenia warzyw?
Badania nad dziecięcymi preferencjami żywieniowymi prowadzone są od wielu lat. Ich wyniki prowadzą do prostego wniosku: zdecydowanie lepiej niż presja sprawdzają się niewielkie zmiany codziennych nawyków.
1. Nie rezygnuj po pierwszej odmowie
Jedna odmowa nie oznacza, że brokuły czy kalafior są skreślone na zawsze. Dzieci często potrzebują wielu kontaktów z nowym smakiem, zanim go zaakceptują. Według badań może to być od kilku do nawet kilkunastu prób. Szczególnie ważny jest okres przedszkolny, gdy kształtują się nawyki żywieniowe, które później zostają z nami na lata.
Co więcej, oswajanie smaków może rozpocząć się jeszcze przed narodzinami. Naukowcy znaleźli dowody sugerujące, że aromaty obecne w diecie przyszłej mamy przenikają do płynu owodniowego. Dzięki temu dziecko poznaje je już w życiu płodowym.
2. Zacznij posiłek od warzyw
To prosty sposób, który ma naukowe uzasadnienie. Dzieci w pierwszej kolejności wybierają zwykle to, co lubią najbardziej. Jeśli wcześniej najedzą się makaronem, mięsem albo ziemniakami, na warzywa może już zwyczajnie zabraknąć apetytu.
Marchewka, ogórek, groszek czy brokuły podane na początku posiłku mają większą szansę zniknąć z talerza, gdy dziecko jest jeszcze głodne. Warto też pamiętać, że warzywa nie muszą pojawiać się wyłącznie podczas obiadu. Z powodzeniem można dodać je do śniadania, na przykład do omletu, jajecznych muffinek albo kanapek.
3. Po prostu podawaj ich więcej
Czasem nie trzeba przebudowywać całego jadłospisu. Wystarczy zmienić proporcje na talerzu. Badania wskazują, że zwiększenie porcji warzyw przy jednoczesnym ograniczeniu bardziej kalorycznych dodatków sprzyja ich spożyciu. Dobrze sprawdza się również dodawanie ich do codziennych dań. Starta marchewka w sosie, cukinia w kotletach czy papryka w zapiekance pozwalają zwiększyć udział warzyw w diecie bez rewolucji w kuchni.
Znaczenie ma także różnorodność. Gdy podczas jednego posiłku dziecko ma do wyboru kilka rodzajów warzyw, częściej decyduje się spróbować przynajmniej części z nich.
4. Wygląd naprawdę ma znaczenie
Dzieci jedzą oczami – i nie jest to tylko popularne powiedzenie. Kolorowe kompozycje, warzywa wycięte w gwiazdki, kwiatki czy zwierzątka skutecznie przyciągają uwagę najmłodszych. Liczy się również dostępność. Pokrojone warzywa pozostawione w zasięgu ręki są wybierane częściej niż te schowane w lodówce.
Ciekawych wniosków dostarczyły także badania dotyczące sposobu podawania posiłków. Przedszkolaki zjadały więcej warzyw wtedy, gdy składniki były rozdzielone na talerzu z przegródkami, zamiast wymieszane w jednej porcji.
5. Dzieci obserwują rodziców
Najlepszym argumentem jest własny przykład. Jeśli rodzice regularnie jedzą warzywa, owoce i przygotowują zbilansowane posiłki, dzieci znacznie częściej przejmują takie nawyki. Działa to jednak również w drugą stronę. Częste fast foody, słodycze czy pomijanie śniadań zwiększają szansę, że najmłodsi będą naśladować właśnie takie zachowania.
Nie bez znaczenia pozostają także wspólne posiłki. Rodziny, które siadają razem do stołu kilka razy w tygodniu, częściej utrzymują zdrowszy sposób odżywiania. Ich dzieci rzadziej sięgają po wysoko przetworzone przekąski i słodzone napoje.
6. Nie rób z obiadu pola bitwy
To jedna z najczęściej powtarzających się rekomendacji naukowców. Zmuszanie dziecka do zjedzenia "choć jednego kęsa", wywieranie presji albo obiecywanie deseru w nagrodę zwykle przynoszą skutek odwrotny od zamierzonego. Warzywa zaczynają kojarzyć się z przykrym obowiązkiem, a słodycze z czymś wyjątkowo pożądanym.
Znacznie lepsze efekty daje spokojne oswajanie nowych produktów. W jednym z badań dzieci mogły najpierw dotykać, oglądać i wąchać nieznane warzywa, poznając ich wygląd oraz fakturę. Dopiero później były bardziej skłonne ich spróbować. Podobnie działa wspólne gotowanie. Gdy najmłodsi uczestniczą w przygotowywaniu posiłków, znacznie chętniej sięgają po składniki, które wcześniej budziły ich nieufność.
Zobacz także
Cierpliwość daje lepsze efekty niż przymus
Nie ma sposobu, który sprawi, że dziecko z dnia na dzień pokocha brokuły, brukselkę czy szpinak. Dotychczasowe badania wskazują jednak wyraźnie, że największe szanse na sukces dają cierpliwość, konsekwencja i dobry przykład ze strony dorosłych.
Zamiast zamieniać każdy obiad w kolejną rundę negocjacji, lepiej regularnie proponować warzywa, podawać je w różnych formach i pozwolić dziecku oswoić się z nowymi smakami we własnym tempie. Właśnie takie podejście najczęściej przynosi trwałe rezultaty.


