
Zmiana godzin posiłków, długa podróż, mniej warzyw w diecie i zbyt mała ilość wypijanej wody. Podczas urlopu jelita dostają sporo powodów, by zwolnić tempo. Gastroenterolog wyjaśnia, dlaczego wyjazd często kończy się zaparciami i jak przywrócić układ trawienny do normalnego rytmu.
Wakacje dla wielu osób zaczynają się od walizki, lotniska i zmiany codziennych przyzwyczajeń. Czasem jednak razem z bagażem pojawia się jeszcze jeden nieproszony problem – kłopoty z wypróżnianiem. Jelita są bardzo wrażliwe na zmianę rutyny. Lekarze opisują to zjawisko jako tzw. zaparcie podróżne. Może pojawić się nawet po krótkiej podróży, w tym po locie samolotem.
Jelita nie lubią nagłych zmian
Gastroenterolog Saurabh Sethi zwraca uwagę, że układ pokarmowy działa według bardzo regularnego harmonogramu. Na co dzień organizm przyzwyczaja się do konkretnych godzin pobudki, posiłków, aktywności i snu. Gdy wyjeżdżamy na urlop, większość tych elementów zmienia się jednocześnie.
– To realne, dobrze udokumentowane zjawisko, a nie coś, co sobie wyobrażasz – podkreśla lekarz.
Badania pokazują, że po podróży samolotem czas oczekiwania na pierwsze wypróżnienie może wydłużyć się średnio o około sześć godzin. U części podróżnych przerwa była znacznie dłuższa i sięgała nawet niemal dwóch dób. Dlaczego tak się dzieje? Powodów jest kilka:
Do tego dochodzi jeszcze czynnik, o którym rzadko mówi się głośno – wiele osób niechętnie korzysta z obcych toalet i świadomie wstrzymuje wypróżnienie.
Dlaczego samolot tak mocno wpływa na wypróżnianie? Podczas lotu organizm traci więcej płynów, niż wielu podróżnych zakłada. Powietrze w kabinie jest bardzo suche, a część osób dodatkowo ogranicza picie, żeby rzadziej chodzić do toalety. Efekt jest prosty – stolec traci wodę i staje się twardszy. Im dłużej zalega w jelicie grubym, tym trudniej go wydalić. Nie pomaga także wielogodzinne siedzenie. Ruch jelit jest częściowo stymulowany przez aktywność całego ciała, dlatego długi lot czy podróż samochodem mogą wyraźnie spowolnić perystaltykę.
Co pomaga, gdy problem już się pojawił?
Eksperci podkreślają, że w przypadku krótkotrwałych zaparć najważniejsze jest pobudzenie jelit i zwiększenie ilości wody w stolcu. Najprostsze sposoby to:
Warto zapamiętać, by nie odkładać wizyty w toalecie. Gdy pojawia się potrzeba wypróżnienia, najlepiej zareagować od razu. Zwlekanie sprawia, że stolec dłużej zalega w jelicie i stopniowo traci wodę. Sporadycznie można rozważyć preparaty działające osmotycznie lub suplement magnezu, ale lekarze zaznaczają, że powinny być one traktowane jako rozwiązanie doraźne, a nie codzienny nawyk.
Większość urlopowych problemów z wypróżnianiem mija po kilku dniach i nie wymaga specjalistycznego leczenia. Są jednak objawy, których nie warto ignorować. Z lekarzem należy skonsultować się, gdy:
Warto także zwrócić uwagę na sytuację, w której problemy nie ustępują po powrocie do normalnego rytmu dnia. Jeśli mimo zwykłej diety, snu i aktywności jelita nadal pracują gorzej niż wcześniej, przyczyną może być coś więcej niż sam lot czy zmiana hotelu.
Zobacz także
Jak przygotować jelita jeszcze przed wyjazdem?
Najlepiej zacząć dwa–trzy dni przed podróżą. W tym czasie warto:
Osoby lecące przez kilka stref czasowych mogą dodatkowo spróbować utrzymać porę pobudki zbliżoną do tej, do której organizm jest przyzwyczajony w domu. Stały rytm snu pomaga utrzymać również rytm pracy jelit.
Choć temat bywa krępujący, lekarze podkreślają, że zaparcia podczas wakacji są jednym z najczęstszych problemów przewodu pokarmowego u podróżnych. Winne są przede wszystkim nagłe zmiany rytmu dnia, odwodnienie i długie siedzenie. Dobra wiadomość jest taka, że w większości przypadków jelita wracają do swojego normalnego tempa po kilku dniach – pod warunkiem, że dostaną trochę ruchu, wody i nie będą zmuszane do czekania na "idealną" toaletę.


