
Ebola znów zbiera śmiertelne żniwo w Demokratycznej Republice Konga. WHO ocenia, że obecna epidemia jest już trzecią największą w historii, a liczba zakażeń nadal rośnie. Najwięcej obaw budzi szczep Bundibugyo. Wciąż nie ma przeciwko niemu zatwierdzonej szczepionki ani leku.
Mimo skali epidemii eksperci nie spodziewają się, by wirus zagroził innym regionom świata. Według WHO ryzyko pozostaje bardzo niskie.
WHO: liczba zakażeń eboli rośnie z tygodnia na tydzień
Szef WHO dr Tedros Adhanom Ghebreyesus nie ukrywa obaw. Jak ocenił, obecna epidemia eboli jest już trzecią największą w historii. Zwrócił też uwagę na tempo, w jakim przybywa nowych zakażeń. Jest ono większe niż podczas wcześniejszych dużych epidemii. Najwięcej przypadków notuje prowincja Ituri we wschodniej części Demokratycznej Republiki Konga. To tam wirus rozprzestrzenia się najszybciej i to tam wirus Ebola sieje spustoszenie na największą skalę.
Zgony poza szpitalami największym problemem epidemii
Dużym problemem pozostają zgony poza systemem ochrony zdrowia. Większość chorych nie dociera do szpitala na czas. Około dwóch trzecich umiera jeszcze przed rozpoznaniem choroby lub zanim otrzyma pomoc medyczną. Każda taka sytuacja oznacza stracony czas i zwiększa ryzyko kolejnych zakażeń. Według danych opublikowanych 16 lipca w Demokratycznej Republice Konga odnotowano:
Zakażenia w Kiwu i przypadki w Ugandzie
Choć najtrudniejsza sytuacja nadal panuje w prowincji Ituri, wirus rozprzestrzenił się także na inne części kraju. Zakażenia potwierdzono w Kiwu Północnym i Kiwu Południowym. 20 przypadków wykryto również w Ugandzie. Dwa z nich zakończyły się zgonem pacjentów. Ostatnia osoba przebywająca w szpitalu została już wypisana. Teraz trwa 42-dniowy okres obserwacji bez nowych zakażeń.
Czym jest ebola? Dlaczego ta epidemia budzi szczególny niepokój?
Ebola należy do najgroźniejszych wirusowych gorączek krwotocznych, choć najbardziej zabójczą chorobą zakaźną świata pozostaje gruźlica. Naturalnym rezerwuarem wirusa są przede wszystkim nietoperze owocożerne. Źródłem pierwszych zakażeń są zazwyczaj chore dzikie zwierzęta. Ryzyko pojawia się podczas kontaktu z nimi lub ich tkankami. Później wirus rozprzestrzenia się już między ludźmi – przez krew i inne płyny ustrojowe osoby zakażonej. Objawy nie występują od razu. Okres utajenia może trwać od dwóch do nawet 21 dni.
Objawy eboli: od gorączki po krwawienia
Pierwsze objawy łatwo pomylić z grypą albo malarią. Najczęściej pojawiają się:
W kolejnych dniach mogą wystąpić wymioty, biegunka oraz niewydolność narządów. U części pacjentów rozwijają się także krwawienia wewnętrzne i zewnętrzne.
Szczep Ebola Bundibugyo –rzadki i słabo poznany
Za obecne ognisko odpowiada szczep Ebola Bundibugyo. Do tej pory odpowiadał tylko za dwie epidemie – w 2007 i 2012 roku. Lekarze mają więc niewielkie doświadczenie w jej zwalczaniu. Mimo że jest mniej groźna od szczepu Zaire, nadal stanowi poważne zagrożenie. Do tej pory zmarło około 38 proc. osób zakażonych tym wariantem.
Diagnostyka i konflikt zbrojny utrudniają walkę z epidemią
Początek epidemii utrudniła także diagnostyka. Stosowane na początku testy opracowano głównie pod kątem częściej spotykanych szczepów wirusa, dlatego niektóre zakażenia dawały wyniki fałszywie ujemne. Do tego dochodzi konflikt zbrojny – już wcześniej, w wyniku walk w Gomie, było laboratorium z wirusem Ebola zagrożone zniszczeniem. Wiele miejscowości pozostaje poza zasięgiem zespołów medycznych, a zniszczona infrastruktura wydłuża przejazdy do tego stopnia, że nawet krótkie odcinki pokonuje się przez wiele godzin.
Zobacz także
Trwają prace nad szczepionką na szczep Bundibugyo
Za pierwszy przypadek uznawana jest pielęgniarka, u której pierwsze objawy wystąpiły 24 kwietnia. Kobieta zmarła w Bunii, a jej ciało przetransportowano do rodzinnego Mongbwalu. Samuel Roger Kamba, minister zdrowia Demokratycznej Republiki Konga, ocenia, że do rozprzestrzenienia się wirusa najpewniej doszło podczas tradycyjnych ceremonii pogrzebowych.
Dezinformacja: ebola jako "mistyczna choroba"
Walkę z epidemią utrudnia także dezinformacja. Część mieszkańców wierzyła, że ebola jest skutkiem czarów albo "mistyczną chorobą". Zamiast do szpitali chorzy trafiali do uzdrowicieli lub ośrodków modlitewnych. To opóźniało wykrywanie zakażeń i sprzyjało dalszemu szerzeniu się wirusa.
Preparat z Oksfordu i eksperymentalne leczenie
Na szczep Bundibugyo nadal nie ma zatwierdzonej szczepionki – skuteczna szczepionka na Ebola, opracowana przed laty, chroni bowiem przed innym wariantem wirusa. Prace nad preparatem jednak trwają. Oksfordzcy naukowcy postawili na technologię dobrze znaną z walki z COVID-19. Właśnie na niej oparto eksperymentalny preparat przygotowany z myślą o obecnym ognisku epidemii.
Od pozyskania materiału genetycznego do gotowego projektu minęło zaledwie osiem tygodni. Ruszyły już pierwsze badania kliniczne z udziałem 50 zdrowych ochotników. Badacze sprawdzą, czy preparat jest bezpieczny i czy wywołuje odpowiednią odpowiedź układu odpornościowego.
Równolegle WHO prowadzi badania nad dwiema eksperymentalnymi metodami leczenia. Chodzi o przeciwciało monoklonalne MBP134 oraz remdesiwir.
Jak służby próbują zatrzymać epidemię eboli?
Na razie nic nie wskazuje na to, by wirus miał wydostać się poza Afrykę Środkową i Wschodnią. Taką ocenę przedstawia WHO. Część państw nie zamierza jednak czekać na rozwój sytuacji. Zaostrzają kontrole sanitarne, ograniczają ruch na granicach, a niektóre zdecydowały się je zamknąć. Bez zmian pozostają też ograniczenia nałożone przez USA.
Szybsza diagnostyka i śledzenie kontaktów
Kongijskie służby skupiają się przede wszystkim na tym, by jak najszybciej wyłapywać nowe przypadki. Pomagają w tym kolejne laboratoria, dzięki którym na wyniki nie czeka się tak długo jak wcześniej. Teraz wykrycie zakażenia to kwestia doby. Szybsze badania pozwalają na sprawniejsze ustalenie, kto był narażony na kontakt z chorym. Takie osoby kierowane są na diagnostykę i kwarantannę. Jednocześnie trwa przygotowywanie kolejnych łóżek dla pacjentów.
Zakaz zgromadzeń i zasady higieny w regionach objętych epidemią
W najbardziej dotkniętych epidemią regionach nic się nie zmieniło. Nadal obowiązuje zakaz dużych zgromadzeń, a podejrzenia zakażenia można zgłaszać pod specjalnym numerem alarmowym. Służby sanitarne przypominają też o unikaniu kontaktu z ciałami zmarłych, niespożywaniu surowego mięsa i przestrzeganiu zasad higieny.
Pytanie, czy grozi nam kolejna pandemia, wraca przy każdym takim ognisku. Zdaniem WHO obecna epidemia nie stanowi zagrożenia porównywalnego z pandemią COVID-19. Ryzyko rozprzestrzenienia się wirusa poza region pozostaje bardzo niskie.


