pasażerowie w autobusie
Koniec laby, czas na pracę. Jak przetrwać powrót do biura? Fot. Unsplash.

Jeszcze niedawno poranki zaczynały się bez budzika, a wieczory zdawały się nie mieć końca. Teraz zamiast kawy na tarasie jest skrzynka odbiorcza pełna nieprzeczytanych wiadomości i lista zadań, która nie zamierza sama się skrócić. Nawet jeśli lubimy swoją pracę, przestawienie się z wakacyjnego trybu na codzienną rutynę może być trudne.

REKLAMA

We wrześniu dochodzi jeszcze jeden problem – dni stają się coraz krótsze, a u części osób zapowiada to sezonową depresję. Nie trzeba jednak od razu marzyć o kolejnym urlopie. Kilka prostych zmian może sprawić, że powrót do obowiązków będzie mniej bolesny.

Nie rzucaj się od razu na najtrudniejsze zadania

Po urlopie łatwo wpaść w pułapkę nadrabiania wszystkiego naraz. Doradczyni zawodowa Sarah Robinson radzi jednak, by "stopniowo wracać do pracy". Na początek lepiej wybrać kilka prostych zadań, które można szybko zamknąć.

To sposób na odzyskanie rozpędu. Wielka skrzynka odbiorcza i kilkanaście pilnych spraw potrafią przytłoczyć już na starcie. Susan Carr sugeruje więc, by – jeśli charakter pracy na to pozwala – pierwszego dnia nie wymagać od siebie zbyt wiele.

Zamiast serii spotkań można przeznaczyć czas na uporządkowanie maili i sprawdzenie, co naprawdę wymaga naszej uwagi. Tara Humphrey radzi nawet, by pierwszego dnia, jeśli jest taka możliwość, znaleźć spokojne miejsce poza biurem. Chodzi o odrobinę przestrzeni na ponowne wejście w rytm pracy.

Pomóc może też dobrze przygotowana wiadomość o nieobecności. Jasna informacja, kiedy wracamy i kiedy można się z nami skontaktować, zmniejsza stres związany z obawą, że podczas urlopu wydarzyło się coś ważnego. Jeden z kolegów Carr miał zresztą bardziej radykalną metodę: po powrocie usuwał wszystkie maile otrzymane podczas urlopu. "Jeśli ludzie mnie chcą, to do mnie wrócą" – tłumaczył.

Wakacyjny klimat można przemycić do codzienności

Powrót do pracy nie oznacza, że wszystko, co było przyjemne na urlopie, musi zniknąć z naszego życia. Susan Carr zachęca, by zastanowić się, co dokładnie dawało nam podczas wakacji energię i czy da się przenieść choć część tego do codzienności. Nie chodzi o codzienną sjestę. Można za to ugotować coś kojarzącego się z miejscem, które odwiedziliśmy, wybrać się na wieczorny spacer albo spędzić więcej czasu na świeżym powietrzu.

Dobrym pomysłem jest również spojrzenie na własną okolicę oczami turysty. Podczas wyjazdu potrafimy zachwycać się architekturą, zaglądać do muzeów i odkrywać boczne uliczki. We własnym mieście często przestajemy zauważać rzeczy, które mamy dosłownie pod nosem. Psychoterapeutka dr Joy Conlon proponuje, by zachować przynajmniej jeden wakacyjny zwyczaj. Może to być spacer, jedzenie bez telefonu w ręku albo czytanie książki przed snem zamiast kolejnej godziny przed ekranem.

Jeśli smutek nie mija, warto przyjrzeć się pracy

Powakacyjna nostalgia nie zawsze oznacza jednak zwykłą niechęć do poniedziałkowego poranka. Czasami urlop pozwala zauważyć coś, co wcześniej zagłuszała codzienna rutyna. Susan Carr wspomina, że przed jednym z urlopów sama czuła, że w jej życiu zawodowym coś jest nie tak. Podczas wakacji odpoczęła, ale po powrocie zaczęła codziennie płakać. Zrozumiała wtedy, że nie potrzebuje jedynie kilku dni na ponowne wejście w rytm. Musi zastanowić się nad swoją sytuacją.

Kluczowe mogą być czas trwania i intensywność emocji. Kilka gorszych dni po urlopie nie musi oznaczać problemu. Jeśli jednak przygnębienie utrzymuje się długo i jest coraz silniejsze, warto potraktować je jako sygnał ostrzegawczy. Nie oznacza to, że trzeba od razu składać wypowiedzenie i rzucać się w wir nowej kariery. Carr przestrzega przed taką "odruchową reakcją". Lepiej dać sobie czas i spokojnie zastanowić się, co właściwie chcielibyśmy zmienić.

Na kolejny urlop nie trzeba czekać do lata

Pomóc może również zaplanowanie następnego wyjazdu. Jak zauważa dr Mark Williamson z Action for Happiness, znaczenie ma nie tylko sam urlop, ale również oczekiwanie na niego. Co ciekawe, niekoniecznie najlepiej działają wakacje spędzone wyłącznie na leżaku.

Spacery, jazda na rowerze, pływanie czy zwiedzanie mogą dawać większy zastrzyk energii. Istotna jest też częstotliwość odpoczynku. Dłuższy urlop może mocniej naładować baterie, ale efekt szybciej zanika. Krótsze, regularne przerwy mogą natomiast pozwolić częściej złapać oddech.

Być może więc, zamiast odliczać miesiące do kolejnego lata, warto już teraz zaplanować mniejsze przerwy. Kalendarz sam podpowiada, gdzie kryją się dodatkowe dni wolne. Na poprawę nastroju czasem nie potrzeba wielkiej podróży. Wystarczy mieć na co czekać.