
Powietrze w naszych mieszkaniach nie jest tak czyste, jak mogłoby się wydawać. Naukowcy alarmują – unoszą się w nim miliony mikroskopijnych cząstek plastiku, które wdychamy każdego dnia. Choć problem jest globalny, wiele wskazuje na to, że część ryzyka możemy ograniczyć i to bez rewolucji w stylu życia.
To temat, który brzmi jak science fiction, ale coraz częściej pojawia się w naukowych raportach i badaniach środowiskowych.
Jeszcze niedawno sądzono, że mikroplastik trafia do organizmu głównie przez jedzenie i wodę. Dziś coraz więcej badaczy wskazuje na inny, mniej oczywisty kanał, a mianowicie powietrze.
Mikroskopijne fragmenty plastiku unoszą się wokół nas – szczególnie w zamkniętych pomieszczeniach. W krajach rozwiniętych spędzamy w nich nawet 90 proc. życia, co znacząco zwiększa ekspozycję. Badania opublikowane w 2021 r. na łamach "Journal of Hazardous Materials" pokazują, że stężenie mikroplastiku w powietrzu w domu może być nawet kilkukrotnie wyższe niż na zewnątrz.
Skala? Szacuje się, że pojedyncza osoba może wdychać nawet dziesiątki milionów cząstek mikro- i nanoplastiku rocznie.
– Fakt, że spędzamy tak dużo czasu w pomieszczeniach i oddychamy powietrzem w nich, oznacza, że prawdopodobnie znacznie niedoszacowujemy zagrożenia – mówi Dana Barr, profesor nauk o narażeniu na kontakt z mikroplastikiem na Uniwersytecie Emory w Atlancie w USA.
Źródło problemu często mamy dosłownie na sobie. Ubrania z poliestru, akrylu czy elastanu, czyli większość współczesnej odzieży, uwalniają mikrowłókna podczas noszenia, prania czy suszenia. Podobnie działają:
Każde tarcie, każdy ruch materiału to potencjalna emisja mikroskopijnych włókien. Co więcej, niewidoczne, małe fragmenty plastiku wydostają z praktycznie każdego produktu wykonanego z plastiku (co roku produkuje się ponad 460 milionów ton nowego plastiku). Nie widzimy ich, ale trafiają do powietrza, a stamtąd do naszych dróg oddechowych. Te mikroskopijne cząsteczki dostają się do naszych organizmów nawet z produktami, których używamy do pielęgnacji skóry.
Kurz to cichy magazyn plastiku
Mikroplastik nie tylko unosi się w powietrzu, ale też osiada – głównie w kurzu. Problem w tym, że kurz bardzo łatwo wraca do powietrza, bowiem wystarczy już chodzenie, czy sprzątanie, nie mówiąc już nawet o przeciągu.
Autorzy badania z ubiegłego roku, opublikowanego w "PLOS One", zajrzeli do trzech swoich mieszkań w Tuluzie we Francji, aby pobrać próbki, a następnie zebrali kolejne próbki z wnętrza dwóch samochodów. Ku ich zaskoczeniu okazało się, że znajdowali średnio ponad 500 fragmentów plastiku w jednym metrze sześciennym powietrza w pomieszczeniu i ponad 2200 fragmentów w kabinie samochodu. Badacze zauważyli, że próbki te pochodziły głównie ze stojącego powietrza, ale gdyby ludzie wzbijali kurz, powietrze prawdopodobnie zawierałoby znacznie więcej mikroplastiku.
To poważny problem, na który szczególnie narażone są dzieci. Ich twarz znajduje się bliżej podłogi, gdzie koncentracja cząstek bywa wyższa. Szacuje się, że najmłodsi mogą wdychać dziennie nawet kilkadziesiąt tysięcy cząstek mikroplastiku.
Zobacz także
Tu nauka wciąż szuka odpowiedzi. Wiadomo jednak, że najmniejsze cząstki mogą docierać głęboko do płuc. Badania z 2025 r. opublikowane na łamach naukowego czasopisma "Microplastics" i przeprowadzone na pracownikach przemysłu tekstylnego sugerują związek z problemami oddechowymi, takimi jak astma czy uszkodzenia tkanki płucnej. Dodatkowo mikroplastik może działać jak "nośnik" innych zanieczyszczeń i bakterii. To sprawia, że jego wpływ na organizm może być bardziej złożony, niż się wydaje.
Jak ograniczyć kontakt z mikroplastikiem?
Całkowite uniknięcie mikroplastiku jest dziś praktycznie niemożliwe. Ale, jak podkreślają naukowcy, zmiana codziennych nawyków może znacząco zmniejszyć ekspozycję.
W celu ograniczenia kontaktu z mikroplastikiem, zaleca się:
1. Zmieniać to, co się nosi
Jeśli możesz, wybieraj ubrania z naturalnych materiałów – bawełny, lnu czy wełny. W przeciwieństwie do plastiku, włókna naturalne rozkładają się w organizmie. Są one jednak zazwyczaj droższe niż odzież syntetyczna i wymagają większych nakładów oraz zasobów do produkcji (np. produkcja włókien bawełnianych wymaga znacznie więcej wody niż produkcja włókien syntetycznych). Warto też kupować ubrania z drugiej ręki. To ogranicza zarówno emisję, jak i wpływ na środowisko.
2. Prać rzadziej i rozsądniej
Zdaniem ekspertów pranie to jedno z głównych źródeł mikrowłókien. Dlatego też warto:
W przypadku pralki dobrym pomysłem jest również dokupienie do niej filtra, który może zredukować do 90% mikrowłókien ze ścieków.
3. Odkurzać, ale z głową
Regularne sprzątanie pomaga, ale… może też chwilowo zwiększyć ilość cząstek w powietrzu. Dlatego zdaniem ekspertów najlepiej:
4. Postawić na wilgotne sprzątanie
Przecieranie powierzchni wilgotną ściereczką ogranicza unoszenie się kurzu i mikroplastiku razem z nim.
5. Zadbać o powietrze
Oczyszczacze powietrza z filtrami HEPA mogą usuwać nawet ponad 99 proc. drobnych cząstek, co potwierdzają badania z 2025 r., opublikowane na łamach "Ecotoxicology and Environmental Safety". To jedno z najskuteczniejszych narzędzi w walce z mikroplastikiem w domu.
Eksperci podkreślają jednak, że nie wszystkie filtry powietrza HEPA są jednakowe i nawet jeśli spełniają standardy, ich konstrukcja i funkcjonalność mogą wpływać na skuteczność wychwytywania cząsteczek plastiku w przeciętnym domu. Dlatego osoby zamierzające zainwestować w taki filtr, powinny wybierać modele z wieloma etapami filtrowania.
Choć wiele możemy zrobić sami, eksperci nie mają złudzeń – bez zmian systemowych niewiele się zmieni. Produkcja plastiku przekracza dziś 460 milionów ton rocznie i wciąż rośnie. Ostatecznie więc walka z mikroplastikiem to nie tylko kwestia wyborów konsumenckich, ale też polityki, przemysłu i globalnych regulacji. Na razie pozostaje nam jedno, czyli świadomie wybierać, gdzie to możliwe i pogodzić się z tym, że nie każdą "bitwę" da się wygrać.
