
DEET od lat uchodzi za jeden z najskuteczniejszych środków przeciw komarom. Nowe badania pokazują jednak, że ta historia nie jest tak prosta. W pewnych warunkach owady mogą uczyć się kojarzyć jego zapach z dostępem do pożywienia.
Nie oznacza to, że repelenty tracą skuteczność. Raczej dopowiada to nowy wątek do tego, jak komary reagują na bodźce z otoczenia.
Trudno znaleźć owada, który budziłby równie powszechną niechęć. Komary skutecznie psują letnie wieczory, a w wielu częściach świata stanowią znacznie większy problem niż swędzące bąble po ukąszeniu. Przenoszą bowiem groźne choroby. Nic dziwnego, że wiele osób zastanawia się, kogo najbardziej lubią komary i dlaczego jedni są kąsani częściej niż inni. Doniesienia o ich zdolności do zmiany reakcji na popularne środki odstraszające przyciągnęły więc uwagę badaczy.
Komary uczą się szybciej, niż przypuszczano
Przez lata DEET pozostawał punktem odniesienia dla innych repelentów. Znajduje się w składzie licznych sprayów, kremów i preparatów ochronnych. Dotąd sądzono, że działa głównie poprzez zakłócanie zdolności komarów do lokalizowania człowieka, a sam jego zapach i smak są dla owadów nieprzyjemne. Tymczasem wyniki opublikowane w czasopiśmie "Journal of Experimental Biology" wskazują, że mechanizm może nie być aż tak prosty.
Zespół z Virginia Tech postanowił sprawdzić, czy komary mogą nauczyć się łączyć zapach DEET z nagrodą. W eksperymencie wykorzystano gatunek Aedes aegypti, znany z przenoszenia takich chorób jak:
Badanie oparto na zasadzie przypominającej klasyczne warunkowanie Pawłowa. Owady podczas żerowania miały kontakt z ciepłą krwią, a jednocześnie wyczuwały zapach repelentu. Po kilkukrotnym powtórzeniu takiego schematu ponad 60 proc. komarów reagowało na samą woń DEET, próbując rozpocząć żerowanie. Jednak jeszcze ciekawsze okazały się kolejne etapy doświadczenia.
Komarom zaprezentowano dwie ludzkie dłonie. Jedna była niechroniona, druga pokryta standardową dawką DEET. Owady, które wcześniej nie brały udziału w treningu, zachowywały się zgodnie z oczekiwaniami i omijały zabezpieczoną dłoń. Inaczej reagowała grupa "wytrenowana" podczas eksperymentu. Te komary zdecydowanie częściej kierowały się właśnie ku dłoni pokrytej repelentem. Podobny rezultat uzyskano nie tylko przy wykorzystaniu krwi. Rolę nagrody mógł pełnić również cukier. Sugeruje to, że komary są zdolne do tworzenia trwałych skojarzeń między konkretnym zapachem a szansą zdobycia pożywienia.
Zdaniem autorów badania wyniki pokazują, że proces uczenia się odgrywa w zachowaniu tych owadów większą rolę, niż jeszcze niedawno zakładano.
Czy repelenty przestają działać?
Takiego wniosku nie da się z tych badań wyciągnąć. Autorzy eksperymentu wyraźnie zaznaczają, że DEET nie traci swojej skuteczności. Nadal uchodzi za jeden z najważniejszych środków ochrony przed komarami – szczególnie tam, gdzie realnym zagrożeniem są choroby odkleszczowe i wirusowe. Inna kwestia to sposób jego używania. Według badaczy problem pojawia się wtedy, gdy stężenie DEET na skórze znacząco spadnie. Jeśli komar mimo obecności repelentu zdoła pobrać krew, może zacząć kojarzyć charakterystyczny zapach z udanym posiłkiem.
– Nasze wyniki podkreślają znaczenie poświęcenia czasu na zapoznanie się z zaleceniami producenta dotyczącymi dawkowania i częstotliwości stosowania, aby upewnić się, że produkt jest skuteczny – w wywiadzie dla Medical News Today wyjaśniał główny autor badania, dr Clément Vinauger z Virginia Tech.
Jak zaznacza naukowiec, badanie nie opisuje codziennej, typowej sytuacji, lecz dość szczególny przypadek. Taki, w którym na skórze pozostają już tylko resztki środka odstraszającego – zbyt słabe, by zapewnić realną ochronę. W praktyce oznacza to jedno: poranna aplikacja nie zawsze wystarczy do wieczora.
Stąd nacisk badaczy na systematyczność. DEET działa najlepiej wtedy, gdy jego stężenie jest utrzymywane na odpowiednim poziomie. Dlatego tak ważne jest ponowne stosowanie preparatu zgodnie z zaleceniami, szczególnie podczas dłuższego przebywania na świeżym powietrzu. Podobny mechanizm dotyczy ubrań impregnowanych – z każdym praniem ich skuteczność stopniowo się obniża.
Zobacz także
Jak skutecznie chronić się przed komarami?
Eksperci przypominają, że sama aplikacja repelentu nie rozwiązuje całego problemu. Równie ważne pozostają podstawowe działania profilaktyczne. Usuwanie stojącej wody z ogrodów i balkonów, montowanie siatek w oknach czy ograniczanie miejsc sprzyjających składaniu jaj przez komary nadal należą do najprostszych i najskuteczniejszych metod ograniczania ich liczby.
Alternatywą dla DEET jest między innymi pikarydyna, obecna w wielu nowoczesnych preparatach odstraszających. W Europie komary najczęściej kojarzą się z sezonową niedogodnością. W innych częściach świata sytuacja wygląda jednak zupełnie inaczej. Owady te należą do najgroźniejszych zwierząt dla człowieka, ponieważ odpowiadają za rozprzestrzenianie patogenów powodujących każdego roku setki tysięcy zgonów.
Małe owady, duże możliwości
Badanie nie dowodzi, że DEET nagle utracił skuteczność. Pokazuje natomiast coś równie interesującego. Komary są bardziej elastyczne pod względem zachowania, niż przez lata sądzono. Potrafią zapamiętywać doświadczenia i wykorzystywać je podczas kolejnych kontaktów z otoczeniem. Dostosowują swoje reakcje do nowych warunków. To z kolei sugeruje, że przyszłe metody walki z tymi owadami mogą wymagać nie tylko opracowywania nowych substancji, ale również lepszego poznania mechanizmów odpowiedzialnych za ich uczenie się.
Im więcej wiemy o komarach, tym wyraźniej widać, że przeciwnik jest znacznie bardziej wymagający, niż mogłoby sugerować jego niepozorne rozmiary.


