jakie okulary wybrać?
Starczowzroczność prędzej czy później dotyczy większości z nas Fot. Unsplash.

Starczowzroczność prędzej czy później dotyczy większości z nas. Najczęściej pierwsze objawy pojawiają się po czterdziestce. Tekst zaczyna się rozmazywać, a telefon trzeba trzymać coraz dalej od twarzy, by złapać ostrość. To moment, w którym wiele osób po raz pierwszy słyszy o okularach dwuogniskowych, trójogniskowych i progresywnych.

REKLAMA

Choć wszystkie wspomniane powyżej okulary należą do jednej grupy soczewek wieloogniskowych, różnią się konstrukcją i komfortem codziennego użytkowania. W praktyce wybór okularów przestaje być wyłącznie kwestią medyczną. Staje się częścią codziennej wygody – szczególnie dziś, gdy wzrok nieustannie przełączamy między ekranem komputera, smartfonem i otoczeniem. Nic dziwnego, że coraz częściej mówi się o tym, jak chronić oczy przed smartfonem, a wskazówki przydają się również osobom, którym wzrok zmienia się z wiekiem.

Dlaczego z wiekiem potrzebujemy kilku korekcji wzroku?

Starzenie się organizmu nie dotyczy wyłącznie skóry czy stawów. Zmiany zachodzą również w obrębie narządu wzroku. Soczewka znajdująca się wewnątrz oka stopniowo traci swoją elastyczność, przez co coraz gorzej radzi sobie z szybkim dostosowywaniem ostrości do przedmiotów znajdujących się blisko. To zupełnie inny proces niż przy klasycznych wadach refrakcji, o których mówi się przy okazji takich tematów jak krótkowzroczność.

To właśnie prezbiopia, czyli starczowzroczność. Jej pierwsze objawy najczęściej pojawiają się między 40. a 50. rokiem życia – jeśli więc jesteś po czterdziestce, możesz potrzebować okularów nawet wtedy, gdy wcześniej nigdy ich nie nosiłeś. Czytanie książki staje się mniej wygodne, korzystanie z telefonu wymaga większego wysiłku, a dłuższa praca przy dokumentach lub ekranie może powodować zmęczenie oczu i bóle głowy. W takich sytuacjach pomocne okazują się okulary wieloogniskowe. Pozwalają one wyraźnie widzieć na różnych odległościach bez konieczności ciągłego sięgania po inną parę okularów.

Jakie szkła rozróżniamy i czym się różnią?

Wybór odpowiednich szkieł to bardzo ważna kwestia, bo pozwala podjąć świadomą decyzję, która ma bezpośredni wpływ na nasze zdrowie oraz codzienne bezpieczeństwo. Rozróżniamy więc okulary:

Dwuogniskowe – klasyczne rozwiązanie z dwiema strefami widzenia

Soczewki dwuogniskowe należą do najstarszych metod korekcji prezbiopii. Ich historia sięga XVIII wieku i często jest łączona z Benjaminem Franklinem. Zasada działania pozostaje prosta. Górna część soczewki odpowiada za widzenie dali, natomiast dolna jest przeznaczona do czytania oraz innych czynności wykonywanych z bliska. Oba obszary oddziela wyraźna linia.

Takie okulary sprawdzają się przede wszystkim wtedy, gdy potrzebne są dwie podstawowe korekcje. Problem pojawia się jednak przy odległościach pośrednich. Dobrym przykładem jest ekran komputera stojący na biurku albo wskaźniki na desce rozdzielczej samochodu. W takich sytuacjach możliwości soczewek dwuogniskowych bywają ograniczone.

Trójogniskowe – odpowiedź na problem pracy przy komputerze

Stąd pomysł na soczewki trójogniskowe. Działają w oparciu o trzy zakresy widzenia. U góry odpowiadają za dal, na dole za bliskie odległości, a pomiędzy nimi dodano strefę pośrednią. To ona robi największą różnicę – pozwala wygodniej patrzeć na ekran komputera czy tablet.

Mimo tej poprawy konstrukcja wciąż ma swoje ograniczenia. Widać w niej linie oddzielające strefy, co sprawia, że przejścia między nimi nie są tak naturalne, jak w nowszych rozwiązaniach.

Progresywne – najbardziej zaawansowana technologia

Największą popularność zdobyły w ostatnich latach soczewki progresywne. W przeciwieństwie do rozwiązań dwu- i trójogniskowych nie mają widocznych podziałów. Na pierwszy rzut oka przypominają zwykłe okulary jednoogniskowe. Różnica kryje się w budowie soczewki. Jej moc zmienia się stopniowo na całej powierzchni. Górna część odpowiada za widzenie dali. Środkowa została przeznaczona do odległości pośrednich, a dolna do pracy z bliska. Nie ma jednak wyraźnych granic między tymi obszarami. Oko przechodzi z jednej strefy do drugiej w sposób naturalny.

W praktyce oznacza to swobodne przechodzenie wzrokiem od książki do ekranu komputera, a potem do obiektów w oddali. Bez zdejmowania okularów, bez kombinowania z ustawieniem głowy. Dla wielu osób to po prostu większy komfort i mniej zmęczone oczy.

Technologia progresywna nie stoi w miejscu. Soczewki coraz częściej powstają z uwzględnieniem indywidualnych parametrów użytkownika, co pomaga ograniczyć trudności z widzeniem peryferyjnym i przyspiesza adaptację do nowych okularów.

Które okulary wybrać?

Nie ma jednego rozwiązania idealnego dla wszystkich. Osoby potrzebujące wyłącznie korekcji do dali i bliży często pozostają zadowolone z soczewek dwuogniskowych. Jeśli jednak znaczną część dnia spędzają przed komputerem, warto rozważyć soczewki trójogniskowe.

Najbardziej uniwersalnym rozwiązaniem pozostają obecnie soczewki progresywne. Umożliwiają wyraźne widzenie na różnych dystansach bez widocznych podziałów i bez konieczności zmieniania okularów w zależności od wykonywanej czynności. Ostateczny wybór najlepiej skonsultować z optometrystą lub okulistą. Specjalista oceni stan wzroku, codzienne nawyki i potrzeby użytkownika, a następnie pomoże dobrać rozwiązanie dopasowane do konkretnej sytuacji. Jeśli jednak nie lubisz okularów, a sypie ci się wzrok, masz 2 wyjścia: odpowiednio dobrane szkła albo inne metody korekcji, o których warto porozmawiać właśnie ze specjalistą.

Warto jednak pamiętać, że technologie wieloogniskowe nie ograniczają się dziś wyłącznie do okularów. Na rynku dostępne są również soczewki kontaktowe multifokalne działające według podobnej zasady. To propozycja dla osób aktywnych albo takich, które po prostu nie lubią nosić okularów. Także w tym przypadku kluczowe pozostaje jednak indywidualne dopasowanie przez specjalistę oraz higiena, bo jeśli nie dbasz o soczewki, możesz stracić wzrok.

Jedno pozostaje niezmienne. Wraz z wiekiem wzrok się zmienia. Odpowiednio wcześnie rozpoznany problem i właściwie dobrana korekcja mogą sprawić, że codzienne czynności pozostaną komfortowe jeszcze przez wiele lat.