Looksmaxxing podbija media społecznościowe. Gdzie kończy się dbanie o siebie?
Looksmaxxing podbija media społecznościowe. Gdzie kończy się dbanie o siebie? Fot. Unsplash.

Coraz więcej młodych mężczyzn trafia na treści obiecujące szybką zmianę wyglądu. Czasem wyglądają niewinnie – pielęgnacja, siłownia, dieta. Ale to tylko pierwsza warstwa. Pod nią kryje się coś znacznie bardziej radykalnego. Ideologia, która potrafi przerodzić się w obsesję. Na własnym ciele. Na jedzeniu. Na kontroli.

REKLAMA

Jeszcze kilka lat temu looksmaxxing funkcjonował w niszach internetu. Fora, zamknięte społeczności, małe grupy. Dziś przeniósł się na TikToka i inne platformy. Stał się trendem widocznym na szeroką skalę. Specjaliści zwracają uwagę, że pod hasłem "samodoskonalenia" coraz częściej ukrywa się toksyczna wizja męskości i atrakcyjności.

Czym jest looksmaxxing?

Looksmaxxing to internetowy trend, który obiecuje jedno: zwiększenie atrakcyjności fizycznej. Brzmi niewinnie: zdrowy styl życia, trening, pielęgnacja. W praktyce szybko zamienia się jednak w system sztywnych wytycznych, które definiują, jak wygląda "idealna" twarz i ciało. Największy nacisk kładzie się na żuchwę, proporcje twarzy, sylwetkę i skórę. Do tego dochodzi pojęcie "oczu myśliwego" – zewnętrzne kąciki mają być subtelnie uniesione ku skroniom. Każdy detal może zostać zmierzony, oceniony i wpisany w punktową skalę. A potem porównany z innymi.

W tym środowisku funkcjonują dwa podstawowe pojęcia:

  • Softmaxxing – obejmuje pielęgnację, ćwiczenia, dietę i zabiegi kosmetyczne.
  • Hardmaxxing – oznacza znacznie bardziej radykalne metody (od stosowania sterydów anabolicznych po operacje plastyczne i przeszczepy włosów)
  • Korzeni współczesnego looksmaxxingu badacze szukają zarówno w kulturze internetowej, jak i popkulturze. Jednym z symboli tego zjawiska stał się Patrick Bateman z filmu "American Psycho". Choć sam film był satyrą na narcystyczny świat nowojorskich yuppies lat 80., scena przedstawiająca poranną rutynę głównego bohatera zaczęła żyć własnym życiem. Bateman wykonuje w niej rozbudowane zabiegi pielęgnacyjne i intensywnie ćwiczy. Fragment zdobył miliony wyświetleń, inspirując twórców materiałów typu "Get Ready With Me".

    Na tym polega paradoks. Wielu młodych odbiorców całkowicie oderwało tę scenę od jej satyrycznego znaczenia. Zamiast krytyki obsesji na punkcie wyglądu zobaczyli wzorzec współczesnego mężczyzny. Co jednak jeszcze ciekawsze – okazuje się, że początki tego trendu są znacznie bardziej kontrowersyjne. Zjawisko bowiem narodziło się na internetowych forach związanych z ruchem inceli, czyli mężczyzn określających siebie jako żyjących w przymusowym celibacie. Z czasem wiele elementów tej ideologii przeniknęło do mediów społecznościowych, gdzie zyskało znacznie bardziej przystępną formę.

    Swoją rolę odgrywają również algorytmy TikToka. Nastolatek, który zaczyna oglądać materiały o treningu lub pielęgnacji, szybko otrzymuje kolejne filmy poświęcone "idealnym proporcjom twarzy", ocenom atrakcyjności czy sposobom na zwiększenie własnej "wartości" na rynku randkowym.

    Kult nierealnego ideału

    Trend ten przyciąga miliony osób – jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci związanych z looksmaxxingiem jest 22-letni Kareem Shami, obserwowany przez około 1,5 mln użytkowników TikToka. Jako nastolatek uciekł z rodziną z ogarniętej wojną Syrii. Po przeprowadzce do Libanu był prześladowany przez rówieśników z powodu swojego wyglądu. W wieku 18 lat postanowił całkowicie odmienić swój wizerunek. Zaczął regularnie ćwiczyć, leczyć trądzik, zmienił fryzurę i stosował mewing.

    Po przeprowadzce do Stanów Zjednoczonych zaczął publikować filmy dokumentujące swoją przemianę. Dziś prowadzi internetowy kurs poświęcony poprawie estetyki twarzy i przekonuje, że pomaga młodym mężczyznom odzyskać pewność siebie. Jego historia ma jednak również drugą stronę. Sam przyznaje, że stał się celem ataków ze strony najbardziej radykalnych środowisk związanych z looksmaxxingiem. Internauci zarzucali mu operacje plastyczne i kwestionowali autentyczność metamorfozy.

    Warto wspomnieć, że społeczność tworzy własnych idoli. Należą do nich modele Sean O'Pry, Jordan Barrett i Francisco Lachowski, a także zmarły kulturysta oraz influencer Aziz Shavershian, znany w internecie jako Zyzz. Media społecznościowe dodatkowo wzmacniają ten przekaz. Pokazują przede wszystkim najbardziej spektakularne metamorfozy i starannie wykreowane wizerunki. W efekcie młodzi użytkownicy mogą uwierzyć, że taki wygląd jest normą, a jego osiągnięcie zależy wyłącznie od wystarczającej determinacji.

    Gdzie kończy się dbanie o siebie?

    Niestety granica między zdrową troską o wygląd a obsesją potrafi być zaskakująco cienka. Społeczności skupione wokół looksmaxxingu zachęcają do nieustannego oceniania własnego ciała. Z czasem wygląd zaczyna zajmować miejsce wszystkich innych kryteriów oceny własnej wartości.

    Dr Murray porównuje ten proces do mechanizmów znanych w zaburzeniach odżywiania. To nie tylko kwestia wyglądu. To stałe porównywanie się, liczenie, ocenianie. I stopniowe pogłębianie niezadowolenia z własnego ciała. U mężczyzn obraz bywa mniej oczywisty. Zamiast obsesji odchudzania pojawia się coś innego – presja nieustannego zwiększania masy mięśniowej.

    Na zewnątrz wygląda to jak dyscyplina: rygorystyczne diety, treningi bez końca, cykle masy i redukcji, czasem sterydy. Ale lekarze podkreślają, że to może być sygnał problemu psychicznego. W tym kontekście coraz częściej mówi się o dysmorfii mięśniowej. Zaburzeniu, w którym mimo wyraźnie umięśnionej sylwetki pojawia się stałe przekonanie o niedostatecznej masie.

    "To nie jest nauka"

    Dr Stuart Murray, dyrektor Programu Zaburzeń Odżywiania na Uniwersytecie Południowej Kalifornii, nie ma wątpliwości. Większość porad rozpowszechnianych przez influencerów nie ma solidnych podstaw naukowych. Jak podkreśla, ogromna część treści publikowanych w mediach społecznościowych przedstawiana jest jako wiedza oparta na badaniach. Problem w tym, że często nie znajduje ona potwierdzenia w nauce.

    Mewing to dobry przykład. Technika polega na układaniu języka na podniebieniu i – według internetowych poradników – ma poprawiać linię żuchwy. Na TikToku stała się viralem. Problem w tym, że Amerykańskie Stowarzyszenie Ortodontów uznaje dowody na jej skuteczność za bardzo słabe.

    Nie oznacza to jednak, że cały looksmaxxing należy odrzucić. Ruch, higiena, pielęgnacja skóry czy dieta mogą realnie działać na korzyść zdrowia i samopoczucia. Granica pojawia się wtedy, gdy wygląd zaczyna zastępować wszystko inne. Gdy staje się jedyną miarą wartości. Dr Stuart Murray ostrzega, że sprowadzanie człowieka do punktów, kątów twarzy i estetycznych rankingów podkopuje poczucie własnej wartości. Młodzi mężczyźni – jego zdaniem – potrzebują czegoś trwalszego niż internetowe normy urody.

    Bo looksmaxxing sprzedaje prostą obietnicę: lepszy wygląd równa się lepsze życie. W praktyce często okazuje się jednak początkiem wyścigu, którego mety po prostu nie ma.