Mit o dominującej ręce obalony. Wszystko zależy od praktyki
Mit o dominującej ręce obalony. Wszystko zależy od praktyki Fot. Unsplash.

To, którą ręką piszemy, nie musi być wyłącznie kwestią biologii. Przez dekady dominowało przekonanie, że jedna dłoń od urodzenia ma przewagę nad drugą. Jednak najnowsze badania podważają ten prosty podział. Coraz częściej wskazuje się, że kluczowe znaczenie ma nie genetyka, lecz wieloletnia praktyka.

REKLAMA

To zmienia sposób patrzenia na ręczność. Sama skłonność do wybierania jednej ręki może mieć podłoże biologiczne, ale większa precyzja i zręczność nie pojawiają się automatycznie. Są efektem lat powtarzania tych samych czynności.

Preferencja i dominacja to nie to samo

Na łamach czasopisma "Proceedings of the National Academy of Sciences" (PNAS) ukazała się praca, która wyraźnie rozdziela dwa pojęcia przez lata traktowane niemal zamiennie. Zespół kierowany przez prof. Johna Krakauera z Uniwersytetu Johnsa Hopkinsa zwraca uwagę, że preferencja ręki i jej dominacja oznaczają coś zupełnie innego.

Preferencja określa, którą rękę instynktownie wybieramy podczas codziennych czynności. Wcześniejsze badania wskazywały, że taki wybór kształtuje się jeszcze przed narodzinami i ma związek z rozwojem biologicznym organizmu. Dominacja odnosi się natomiast do umiejętności – większej precyzji, zręczności i kontroli ruchu. Według autorów nowej pracy właśnie tutaj kluczowe znaczenie ma doświadczenie zdobywane przez całe życie.

Eksperymenty pokazały zaskakującą różnicę

Badacze chcieli to po prostu sprawdzić w praktyce, więc zaprojektowali test z użyciem trójwymiarowego śledzenia ruchu. Najpierw uczestnicy sięgali po przedmioty w najprostszy możliwy sposób. Potem dokładano im ciężar na nadgarstek, a na końcu – krótki kij przymocowany do przedramienia. Przez większość czasu nie było większych różnic. Obie ręce działały podobnie, nawet gdy ruch stawał się trochę trudniejszy. Zmiana przyszła dopiero wtedy, gdy trzeba było operować kijem. To zadanie wymagało już czegoś więcej niż zwykłego ruchu – i wtedy ręka dominująca zaczynała wyraźnie przejmować kontrolę.

Przygotowano także mniej typowy eksperyment. Ochotnicy mieli pisać nie dłonią, lecz łokciem, wykorzystując długopis przymocowany do ramienia. Tym razem przewaga dominującej strony praktycznie zniknęła. Co więcej, oba łokcie poprawiały swoje wyniki w podobnym tempie z każdą kolejną próbą. Ostatecznie wytrenowany łokieć okazywał się sprawniejszy niż niewytrenowana ręka niedominująca.

To sugeruje, że przewaga nie jest na stałe przypisana do konkretnej części ciała. Rozwija się stopniowo dzięki ćwiczeniom i wielokrotnemu wykonywaniu tych samych ruchów.

To narzędzia uczą nasze ręce

– Nie preferujesz swojej dominującej ręki dlatego, że jest bardziej sprawna. Staje się bardziej sprawna dlatego, że częściej jej używasz – wyjaśnił prof. John Krakauer w rozmowie z Medical Xpress.

Największe różnice między dłońmi pojawiają się dopiero w momencie, gdy trzeba operować narzędziami i wykonywać precyzyjne, wyuczone ruchy. W prostych czynnościach ta przewaga praktycznie się zaciera. Do podobnych wniosków dochodzi współautor pracy Ahmet Arac. W jego ocenie ręczność może być efektem ubocznym naszej zdolności do tworzenia i używania narzędzi. Innymi słowy, to codzienna praktyka i otoczenie, a nie sama "biologia ręki", przez lata modelują różnice w sprawności.

Naukowcy nie odrzucają roli biologii w kształtowaniu preferencji ręki. Ale ich zdaniem sama dominacja nie jest dana raz na zawsze. Nie wynika też wyłącznie z przewagi jednej półkuli mózgu. To proces, który powoli buduje się w trakcie życia – w setkach, tysiącach powtórzeń. Wypadkowa genów, środowiska i praktyki.

Teraz badacze chcą pójść krok dalej. Przyglądają się osobom leworęcznym zmuszonym do korzystania z narzędzi dla praworęcznych, pacjentom po udarach oraz osobom po amputacjach. Wspólny mianownik? Konieczność wypracowania nowych wzorców ruchu. To może ujawnić, jak elastyczny jest ludzki mózg.