Mówienie do siebie to nie powód do wstydu. Mózg ci za to podziękuje
Mówienie do siebie to nie powód do wstydu. Mózg ci za to podziękuje Fot. Unsplash.

"Nie panikuj", "skup się", "teraz kolejny krok" – krótkie komunikaty kierowane do samego siebie towarzyszą ludziom częściej, niż mogłoby się wydawać. Psychologowie nie traktują ich jako oznaki dziwnego zachowania. Przeciwnie – wskazują, że taki wewnętrzny dialog może wspierać koncentrację i pomagać w regulowaniu emocji.

REKLAMA

Badacze od lat analizują, dlaczego w trudnych sytuacjach zaczynamy mówić do siebie na głos. Okazuje się, że ten prosty mechanizm może mieć związek ze sposobem, w jaki mózg porządkuje informacje i kieruje naszą uwagę.

Mowa prywatna, czyli mówienie do siebie jako dobrze poznane zjawisko

Każdy czasem prowadzi rozmowę z samym sobą. Czasem jest to krótkie "gdzie ja to położyłem?", innym razem komentarz kolejnych czynności albo próba dodania sobie odwagi. Psychologowie określają takie zachowanie mianem mowy prywatnej. Jak opisuje "Time", najczęściej pojawia się ona wtedy, gdy sytuacja wymaga od nas więcej uwagi. Kiedy mamy za dużo informacji naraz albo nie wiemy, od czego zacząć, wypowiedzenie myśli na głos może pomóc je uporządkować.

Eksperyment Gary'ego Lupyana: słowo jako wskazówka dla uwagi

Profesor Gary Lupyan z Uniwersytetu Wisconsin–Madison przygląda się temu, co dzieje się w mózgu, gdy używamy języka. Jego prace sugerują, że wypowiadane słowa mogą działać jak wskazówka dla naszej uwagi. Nie tylko opisujemy nimi świat – pomagają nam też wybrać, na czym się skoncentrować. Pokazał to eksperyment przeprowadzony razem z Danielem Swingleyem. Uczestnicy mieli znaleźć wskazane przedmioty wśród wielu obrazów. Ci, którzy powtarzali ich nazwy na głos, szybciej wykonywali zadanie.

Dlaczego wypowiadanie słów na głos pomaga w koncentracji

Wyjaśnienie jest dość proste. Samo wypowiedzenie słowa może działać jak mała wskazówka dla mózgu. Gdy szukamy kluczy i powtarzamy "klucze", łatwiej wyłapujemy wzrokiem przedmioty, które pasują do tego obrazu. Nie rozglądamy się już chaotycznie – uwaga jest skierowana na konkretny cel. Podobnie jest z bardziej wymagającymi czynnościami. Głośne przypominanie sobie kolejnych etapów pozwala trzymać się planu i ogranicza liczbę błędów.

Rozmowa z samym sobą może działać jak trener

Mowa prywatna bywa pomocna również wtedy, gdy spada motywacja. Czasem wystarczy jedno zdanie: "skup się", "dasz radę", "jeszcze chwila". Takie komunikaty mogą pomóc utrzymać koncentrację i przejść przez trudniejszy etap zadania – bywają jednym ze sposobów, po które sięgamy, gdy potrzebna jest szybka poprawa koncentracji.

Wiedzą o tym sportowcy, którzy od lat wykorzystują rozmowę z samym sobą jako element przygotowania mentalnego. To metoda dobrze znana w sporcie. W badaniu opublikowanym w "Frontiers in Sports and Active Living" koszykarze, którzy korzystali z przygotowanych wcześniej haseł motywacyjnych, trafiali do kosza częściej podczas rzutów wolnych wykonywanych po wysiłku niż zawodnicy z grupy kontrolnej.

Treść komunikatów ma znaczenie, czyli jak uciszyć wewnętrznego krytyka

Specjaliści zwracają jednak uwagę, że liczy się nie tylko sam fakt mówienia do siebie, ale również treść takich komunikatów. Powtarzanie zdań w rodzaju "nic mi nie wychodzi" czy "jestem beznadziejny" może utrwalać negatywne przekonania. Warto wtedy wiedzieć, jak uciszyć wewnętrznego krytyka. Znacznie lepiej działają komunikaty wspierające, realistyczne i odnoszące się do konkretnej sytuacji.

Mówienie do siebie a regulowanie emocji

To jednak nie jedyna korzyść. Rozmowa z samym sobą może pomagać także w regulowaniu emocji. Nazwanie lęku, frustracji czy złości spowalnia automatyczne reakcje i pozwala spojrzeć na problem z większym dystansem. Terapeuci wykorzystują ten mechanizm podczas pracy z pacjentami. Zachęcają ich, by mówili do siebie krótkie zdania, które pomagają nabrać dystansu do własnych emocji. Sam fakt nazwania tego, co czujemy, może sprawić, że łatwiej przestać działać pod wpływem silnego napięcia.

Kiedy mówienie do siebie powinno niepokoić?

Kilka słów wypowiedzianych pod nosem nie świadczy jeszcze o żadnym problemie. Rozmowa z samym sobą jest częścią codziennego funkcjonowania wielu osób. Podobne pytanie zadają sobie zresztą rodzice: dziecko mówi do siebie – czy to powód do niepokoju? Granica pojawia się wtedy, gdy ktoś nie traktuje tych słów jako własnych myśli. Słyszenie głosów, których nie słyszą inni, poczucie rozmowy z kimś niewidzialnym czy sytuacja, w której taki stan zaczyna przeszkadzać w życiu, wymagają już większej uwagi.

W zdecydowanej większości przypadków rozmowa z samym sobą pozostaje jednak naturalnym sposobem porządkowania myśli – i jednym z elementów tego, jak zadbać o swoje zdrowie psychiczne na co dzień. Badania pokazują, że kilka słów wypowiedzianych na głos może pomóc nie tylko szybciej odnaleźć zgubione klucze. To także sposób na lepszą koncentrację, większy spokój i skuteczniejsze realizowanie codziennych zadań.