
Dziewięć czy dziesięć godzin snu wcale nie musi oznaczać, że organizm po prostu potrzebuje więcej odpoczynku. Taki nawyk może mieć zupełnie inne podłoże. Badacze coraz częściej wskazują, że wydłużony sen bywa jednym z pierwszych sygnałów zmian rozwijających się w mózgu. Co ważne, może pojawić się na długo przed zaburzeniami pamięci.
Zapominanie o ważnych spotkaniach czy imionach bliskich to zwykle nie pierwszy sygnał choroby Alzheimera. Takie objawy pojawiają się dopiero po latach zmian zachodzących w mózgu. To właśnie dlatego naukowcy szukają sygnałów, które będą ostrzegać o chorobie znacznie wcześniej.
Długi sen może być wczesnym objawem choroby Alzheimera
Choroby Alzheimera wciąż nie da się całkowicie wyleczyć. Nie znaczy to jednak, że wczesna diagnoza nic nie zmienia. Wręcz przeciwnie. Problem w tym, że choroba Alzheimera jest diagnozowana zbyt późno. Ale im wcześniej zostanie rozpoznana, tym szybciej można rozpocząć leczenie spowalniające jej przebieg. W Europie pojawił się lek na wczesne objawy choroby Alzheimera, a u części chorych możliwe jest także zastosowanie nowych terapii, takich jak lecanemab czy donanemab. Diagnoza daje też pacjentowi i jego rodzinie czas, by przygotować się na to, co przyniosą kolejne lata.
Jeszcze kilka lat temu naukowcy skupiali się głównie na jakości snu. Dziś coraz częściej patrzą również na jego długość. Chcą sprawdzić, czy wydłużony sen nie jest jednym z pierwszych sygnałów choroby Alzheimera. Wcześniejsze analizy wskazywały zresztą, że zbyt długi sen bywa przyczyną przewlekłych chorób. Powód jest prosty. Jeśli organizm zaczyna potrzebować coraz więcej snu, może to być jeden z pierwszych sygnałów zmian w mózgu.
To zagadnienie poruszono w "Alzheimer's & Dementia". Osoby przesypiające ponad 8,5 godziny na dobę częściej miały podwyższony poziom p-tau181, czyli białka związanego z chorobą Alzheimera. Jego poziom może wzrastać na długo przed pojawieniem się m.in. problemów z pamięcią. Coraz częściej mówi się wręcz, że twoja krew wie o demencji szybciej niż lekarz.
Samo badanie nie dowodzi jeszcze, że długi sen jest wczesnym objawem choroby Alzheimera. Dostarcza jednak kolejnego argumentu, że nie zawsze jest on jedynie skutkiem starzenia.
Ponad 2,4 tys. uczestników i wyraźna zależność
W badaniu wzięło udział 2410 uczestników projektu Framingham Heart Study. Średnio mieli około 70 lat. Kobiety stanowiły nieco ponad połowę badanej grupy. Każdy z nich podał, ile godzin zwykle przesypia. Pobrano też próbki krwi i oznaczono poziom białek związanych z procesami neurodegeneracyjnymi. Następnie sprawdzono, czy deklarowana długość snu i wyniki badań są ze sobą powiązane.
Samo porównanie długości snu z wynikami badań krwi nie wystarczało. Naukowcy uwzględnili więc również inne czynniki, które mogły wpływać na rezultat. Wzięli pod uwagę między innymi wiek, płeć, gen APOE e4, depresję oraz funkcję nerek. Dopiero po uwzględnieniu tych różnic okazało się, że z długością snu wyraźnie wiązał się tylko jeden z badanych markerów – p-tau181.
Najwięcej uczestników spało od sześciu do dziewięciu godzin na dobę. Niespełna co czwarty deklarował sen krótszy niż sześć godzin. Ponad dziewięć godzin spało natomiast blisko 15 proc. badanych. To właśnie w tej grupie częściej występowały depresja i demencja. Jej uczestnicy częściej przyjmowali również leki przeciwdepresyjne.
Badacze zauważyli też charakterystyczny przebieg zmian poziomu p-tau181. Do około 8,5 godziny snu wartości biomarkera pozostawały stosunkowo stabilne. Później zaczynały rosnąć. U osób śpiących co najmniej 10 godzin wzrost był już wyraźny.
Jak podkreśla dr Allder, wyniki nie oznaczają, że długi sen wywołuje chorobę Alzheimera. Pokazują jednak, że wydłużenie czasu snu może być jednym z pierwszych sygnałów rozwijającej się neurodegeneracji.
Zobacz także
Liczy się nie tylko długość, ale także jakość snu
Sama długość snu nie mówi jeszcze wszystkiego. Prawie co drugi Polak ma kłopoty ze snem, ale nawet długi sen może być mało regenerujący, jeśli często się wybudzamy. W efekcie mózg spędza mniej czasu w najgłębszych fazach, a to właśnie wtedy usuwa produkty przemiany materii, w tym białka związane z chorobą Alzheimera.
Zdaniem dr. Alldera możliwe są dwa scenariusze. Zaburzenia snu mogą sprzyjać postępowi zmian w mózgu. Równie prawdopodobne jest jednak, że to rozwijająca się choroba stopniowo uszkadza struktury odpowiedzialne za regulację rytmu snu i czuwania.
Czy dłuższy sen jest jednym z pierwszych objawów choroby Alzheimera, czy może zwiększa ryzyko jej rozwoju? Tego badanie jeszcze nie rozstrzyga. Jak podkreśla dr Vanessa M. Young z Instytutu Glenna Biggsa ds. Chorób Alzheimera i Neurodegeneracyjnych przy UT Health San Antonio, wyniki pokazują jedynie związek między długością snu a zmianami widocznymi we krwi. Nie mówią jednak, co jest przyczyną, a co skutkiem.
Dlaczego to w ogóle jest ważne? Alzheimer rozwija się stopniowo. Pierwsze zmiany pojawiają się nawet 15–20 lat przed problemami z pamięcią. Jeśli dotkną konkretnych obszarów mózgu, mogą doprowadzić do tego, że organizm będzie domagał się większej ilości snu. Nawet na długo przed wystąpieniem innych objawów.
Dlatego naukowcy chcą sprawdzić, jak wydłużony sen łączy się z chorobą Alzheimera. Kluczowa będzie wieloletnia obserwacja osób bez objawów demencji. Badacze porównają zmianę długości snu z poziomem biomarkerów związanych z chorobą.
Podstawowe zalecenia pozostają bez zmian. Warto regularnie się ruszać, dbać o serce, być aktywnym umysłowo i nie zaniedbywać snu. Sam fakt, że ktoś śpi dłużej niż wcześniej, nie oznacza jeszcze choroby Alzheimera. Jeśli jednak taka zmiana utrzymuje się przez dłuższy czas i towarzyszą jej problemy z pamięcią lub koncentracją, warto porozmawiać o tym z lekarzem.


