kobieta mierząca temperaturę
36,6 st. C już nie jest normą. Naukowcy wyjaśniają dlaczego Fot. Unsplash.

36,6 st. C przez dekady uznawano za prawidłową temperaturę ciała zdrowego człowieka. Dziś wiadomo już, że nie jest to żadna uniwersalna granica. U części osób niższa temperatura również może być zupełnie naturalna i nie świadczyć o problemach ze zdrowiem.

REKLAMA

Niska wartość na termometrze nie zawsze jest powodem do niepokoju. Na temperaturę ciała wpływa wiele czynników, a znaczenie ma nie tylko sam wynik, lecz także sposób pomiaru i samopoczucie.

36,6 st. C? To standard sprzed ponad 150 lat

Historia słynnej wartości sięga XIX w. W 1868 r. niemiecki lekarz Carl Reinhold August Wunderlich uznał 37 st. C za wzorcową temperaturę ludzkiego ciała. Z czasem wartość tę skorygowano do 36,6 st. C. Liczba na dobre zadomowiła się w podręcznikach i świadomości kolejnych pokoleń.

Problem w tym, że od czasów Wunderlicha sporo się zmieniło. Współczesna medycyna nie zakłada już, że wszyscy zdrowi ludzie powinni mieć dokładnie taką samą temperaturę. Na wynik wpływa m.in. miejsce pomiaru, użyty termometr, pora dnia, aktywność fizyczna i wiek. U kobiet znaczenie może mieć również etap cyklu menstruacyjnego. Dlatego zamiast jednej "idealnej" wartości mówi się dziś o szerszym zakresie temperatury.

Prawidłowa temperatura ciała nie musi wynosić 36,6 st. C. Za nową normę temperatury ciała u zdrowego człowieka uznaje się obecnie szerszy przedział, sięgający mniej więcej od 35,9 do 37 st. C. Jeśli termometr pokaże mniej, nie oznacza to od razu choroby ani osłabienia organizmu – podobnie jest wtedy, gdy w grę wchodzi zbyt niska temperatura u dziecka.

Znaczenie ma także to, czy wynik się powtarza i czy pojawiają się inne symptomy. Pojedynczy niższy wynik to jedno, a utrzymujące się wychłodzenie – coś zupełnie innego. W tym drugim przypadku może dojść do hipotermii. Organizm źle znosi również nadmiar ciepła. Temperatura przekraczająca 40 st. C może prowadzić do hipertermii, która – podobnie jak udar cieplny i wyczerpanie organizmu – również stanowi zagrożenie dla zdrowia.

Dlaczego temperatura człowieka mogła się obniżyć?

Okazuje się, że 36,6 st. C nie jest już średnią temperaturą obserwowaną we wszystkich populacjach. Tam, gdzie od XIX w. wyraźnie poprawiły się warunki sanitarne i zdrowotne, temperatura ciała ludzi również zaczęła się zmieniać. Zespół lekarzy i antropologów pod kierownictwem prof. Michaela Gurvena z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Santa Barbara wskazywał na kilka czynników, które mogły wpłynąć na tę zmianę.

Znaczenie ma poprawa warunków życia. Dostęp do czystej wody, lepsza higiena, szczepienia i coraz skuteczniejsze leczenie sprawiają, że układ odpornościowy rzadziej musi nieustannie reagować na chorobotwórcze drobnoustroje. Współczesny organizm ma więc mniej powodów, by stale pozostawać w stanie zwiększonej gotowości do walki z infekcjami. To może oznaczać mniejsze wydatki energetyczne związane z odpowiedzią immunologiczną i pośrednio wpływać na regulację temperatury.

Na temperaturę wpływa również samo otoczenie. Klimatyzowane mieszkania, biura i samochody pozwalają łatwiej unikać zarówno zimna, jak i przegrzania. Podobną rolę mogą odgrywać współczesne ubrania, w tym tkaniny ułatwiające odprowadzanie ciepła i wilgoci.

Niższa temperatura nie musi oznaczać problemu

Nie ma więc jednej wartości, która określałaby prawidłową temperaturę każdego człowieka. Wynik poniżej 36,6 st. C nie musi oznaczać, że z organizmem dzieje się coś złego. Poza tym inny wynik można uzyskać rano, inny wieczorem, a jeszcze inny po wysiłku. Znaczenie ma także miejsce, w którym przykładamy termometr, a Polacy źle mierzą temperaturę częściej, niż im się wydaje. Z tego powodu pojedynczy pomiar nie zawsze daje pełny obraz sytuacji.

Warto obserwować przede wszystkim własną temperaturę i jej zmiany. Jeśli przez dłuższy czas jest wyraźnie niższa niż zwykle albo pojawiają się objawy takie jak silne osłabienie, dreszcze czy zaburzenia świadomości, nie należy tłumaczyć tego wyłącznie "nową normą".

36,6 st. C nie jest więc granicą oddzielającą zdrowie od choroby. To raczej historyczna wartość, która przez dziesięciolecia była traktowana zbyt dosłownie. Dzisiejsza nauka pokazuje, że temperatura ludzkiego ciała jest bardziej zmienna, niż sugeruje jedna liczba na termometrze.