kobieta wchodząca po schodach
Raport WHO zwraca uwagę na rosnące zagrożenie związane z przewlekłymi chorobami układu oddechowego Fot. Shutterstock

Pół miliarda ludzi na świecie żyje z przewlekłymi chorobami układu oddechowego. Rocznie schorzenia te odpowiadają za około 4 mln zgonów. Problem pozostaje jednak w cieniu nowotworów i chorób serca. WHO zwraca uwagę na konsekwencje zbyt późnego rozpoznania.

REKLAMA

Przewlekły kaszel, zadyszka przy wchodzeniu po schodach czy stopniowy spadek wydolności łatwo zrzucić na wiek i brak kondycji. Nie zawsze jednak przyczyna jest tak błaha. Za tymi objawami może kryć się choroba, która przez lata rozwija się niemal niezauważalnie.

POChP to trzecia najczęstsza przyczyna zgonów na świecie

POChP to choroba, która zabiera oddech. Powoduje duszności, kaszel i odkrztuszanie plwociny, a wraz z jej postępem maleje tolerancja wysiłku. Czynności tak proste jak spacer czy wejście po schodach mogą wywoływać zadyszkę.

Według danych przywoływanych przez Jose Luisa Castro, specjalnego wysłannika WHO ds. przewlekłych chorób układu oddechowego, na schorzenia tej grupy cierpi około pół miliarda osób. Rocznie wiążą się one z około 4 mln zgonów. Sama POChP jest trzecią najczęstszą przyczyną śmierci na świecie. W Europie choruje na nią ponad 38 mln ludzi – wynika z danych International Respiratory Coalition.

Nowotwory i choroby serca częściej trafiają do publicznej debaty niż przewlekłe schorzenia płuc. Castro zwrócił na to uwagę w rozmowie z PAP. Jak podkreślił, wiele osób łączy problemy z oddychaniem przede wszystkim z infekcjami. Tymczasem astma i POChP to choroby, z którymi pacjenci mogą zmagać się latami. Szczególnie podstępny jest stopniowy rozwój objawów. Człowiek przyzwyczaja się do zadyszki, rezygnuje z aktywności i nie szuka przyczyny pogarszającej się kondycji. Do lekarza trafia dopiero wtedy, gdy choroba zaczyna wyraźnie utrudniać codzienne życie.

Choroby płuc nie dotyczą wyłącznie palaczy i seniorów

Wieloletnie palenie to najczęstsze skojarzenie z POChP. Nie każdy chory ma jednak za sobą kontakt z papierosami. Choroba rozwija się także u osób niepalących. Ryzyko problemów z oddychaniem zależy też nie tylko od naszych nawyków. Wpływają na nie także zanieczyszczenia powietrza (WHO ostrzega, że zanieczyszczenie powietrza jest jeszcze bardziej szkodliwe, niż sądzono), pyły i chemikalia obecne w miejscu pracy. Znaczenie ma nawet to, w jakich warunkach rozwijały się płuca we wczesnym dzieciństwie – dlatego warto wiedzieć, jak chronić dzieci przed smogiem.

Nie warto ignorować utrzymującego się kaszlu, odkrztuszania plwociny, nawracających infekcji czy duszności podczas wysiłku. Objawy te nie muszą oznaczać POChP, ale jeśli nie ustępują lub stopniowo się nasilają, należy skonsultować je z lekarzem. Przypisywanie wszystkiego wiekowi albo słabej kondycji może opóźnić diagnozę.

WHO chce wcześniejszej diagnostyki. Liczy się dostęp do leczenia

Castro wskazuje, że przewlekłe choroby płuc należy rozpoznawać na wcześniejszym etapie. Pomóc może w tym podstawowa opieka zdrowotna. To lekarz rodzinny często jako pierwszy ma szansę wychwycić objawy wymagające dokładniejszej diagnostyki.

Ekspert WHO mówi też o potrzebie łatwiejszego dostępu do spirometrii. Badanie pozwala ocenić, ile powietrza pacjent wydmuchuje z płuc i jak szybko to robi. Jest jednym z podstawowych narzędzi wykorzystywanych przy rozpoznawaniu POChP. Oczywiście wczesne rozpoznanie nie cofnie zmian w płucach, ale pozwala szybciej wdrożyć leczenie. Odpowiednia terapia łagodzi objawy i zmniejsza ryzyko zaostrzeń wymagających hospitalizacji. Ważne są także dostęp do leków wziewnych czy pomoc w rzuceniu palenia papierosów.

Zdaniem Castro polski program wczesnego wykrywania raka płuca, oparty na niskodawkowej tomografii komputerowej, to dobry krok. Nie rozwiązuje jednak problemu diagnostyki innych chorób układu oddechowego, takich jak POChP. WHO podkreśla ponadto znaczenie profilaktyki. Ograniczenie palenia tytoniu i poprawa jakości powietrza mogą zmniejszyć ryzyko wielu schorzeń płuc i złagodzić skutki zanieczyszczenia powietrza. Potrzebne są zarówno indywidualne decyzje, jak i rozwiązania systemowe, w tym skuteczniejsze przepisy antytytoniowe i ograniczanie zanieczyszczeń.

Największym problemem jest nie tylko liczba chorych, ale też zbyt późne rozpoznawanie chorób. Jeśli coraz trudniej złapać oddech podczas zwykłych czynności, nie warto czekać, aż zadyszka zacznie ograniczać codzienne życie. Organizm może w ten sposób sygnalizować problem, którego nie należy lekceważyć.