
Większość dorosłych potrzebuje od siedmiu do dziewięciu godzin snu na dobę. Są jednak osoby, które budzą się po czterech lub pięciu godzinach, czują się wypoczęte i przez cały dzień funkcjonują bez oznak senności. Nie nadrabiają snu w weekendy i nie potrzebują drzemek. Naukowcy badają, czy za tą niezwykłą cechą stoją konkretne warianty genów.
Mowa nie o osobach zarywających noce z powodu pracy czy obowiązków, lecz o ludziach, którzy od zawsze śpią krócej i nie odczuwają typowych konsekwencji niedoboru snu. Zjawisko to ma nawet swoją nazwę: rodzinny naturalnie krótki sen (FNSS, od ang. familial natural short sleep).
Śpią po kilka godzin i nie czują zmęczenia. To może być zapisane w genach
Aimee Pugh Bernard, profesor immunologii na Uniwersytecie Kolorado, należy do osób, które nie potrzebują wiele snu. Zwykle kładzie się około godz. 22 i wstaje o 4.30. Czasem śpi zaledwie pięć godzin. Wczesne przebudzenie nie oznacza dla niej walki z sennością: ma czas, by wyjść z psem, przez godzinę ćwiczyć, a następnie przez kolejne półtorej godziny pracować, zanim zacznie się jej dzień na uczelni. Podobny rytm snu mieli jej ojciec i brat.
Badania genetyczne z 2019 r. pomogły wyjaśnić, skąd może brać się jej potrzeba krótkiego odpoczynku. Naukowcy wykryli u niej wariant genu powiązany z naturalnie krótkim snem. Cecha występuje rodzinnie. Osoby nią obdarzone budzą się samoistnie po czterech–sześciu i pół godzinach.
Zespołem badającym to zjawisko kieruje Ying-Hui Fu z Uniwersytetu Kalifornijskiego w San Francisco. Jej grupa od lat poszukuje mutacji, które mogą sprawiać, że niektórzy ludzie potrzebują mniej snu niż inni. Badacze opisali już kilka wariantów genetycznych związanych z FNSS. Nie istnieje jeden "gen krótkiego snu", a nie każda osoba śpiąca krótko ma tę samą cechę. Ważne jest, czy krótki sen występuje naturalnie i nie pogarsza samopoczucia.
Nie należy traktować FNSS jako przykładu, że krótszy sen służy każdemu. National Sleep Foundation nadal zaleca dorosłym w wieku 26–64 lat przesypianie od siedmiu do dziewięciu godzin na dobę. Takie przypadki jak FNSS są rzadkością.
Krótszy sen nie musi oznaczać gorszej pamięci. Co pokazały badania?
Geny związane z FNSS mogą odpowiadać nie tylko za krótszy sen, ale też za sposób, w jaki organizm znosi jego ograniczenie. Taką możliwość sugerują badania na myszach. W eksperymencie z 2019 r. zwierzęta z określoną mutacją spały krócej, a mimo to nie doświadczały typowych zaburzeń pamięci. Badacze odnotowali również u nich mniej zmian związanych z rozwojem choroby Alzheimera. Nie wiadomo, czy podobny efekt można zaobserwować u człowieka. Eksperyment na zwierzętach pozwala badać biologiczne podłoże chorób, ale jego wyniki wymagają potwierdzenia w badaniach z udziałem ludzi. Nie można zatem zakładać, że podobne warianty genów zapewniają im ochronę.
Innych wskazówek dostarczyło badanie bliźniąt dwujajowych z 2014 r. Jedno z rodzeństwa miało wariant genetyczny związany z krótszym snem i odpoczywało przeciętnie o około godzinę krócej niż drugie. Naukowcy sprawdzili, jak oboje poradzą sobie po 38 godzinach bez snu. Osoba z mutacją popełniła około 40 proc. mniej błędów w testach niż jej bliźniak. Co ważne, oboje uzyskali niemal taki sam wynik, jeśli chodzi o ilość snu głębokiego. Nie dowodzi to, że krótki sen jest bezpieczny dla każdego. Badanie dotyczyło jednej pary bliźniąt, ale sugeruje, że mózg niektórych osób może inaczej reagować na brak odpoczynku.
To, ile śpimy, zależy w pewnym stopniu od genów. Według szacunków mogą one odpowiadać za 30–65 proc. różnic w długości snu między ludźmi. W badaniu niemal 650 tys. dorosłych naukowcy znaleźli około 244 obszarów genomu powiązanych z nocnym odpoczynkiem. Zespołem kierowała m.in. Isabelle Austin-Zimmerman z King's College London. Wyniki opublikowano na razie jako preprint, a więc bez pełnej recenzji naukowej.
Żaden z badanych wariantów genetycznych nie wpływał znacząco na długość snu. Każdy odpowiadał średnio za około minutę różnicy, ale w połączeniu mogły dawać nawet 20 minut. Pokazuje to, że na sen oddziałuje wiele genów, a nie pojedyncza zmiana w DNA. Odkrycie może pomóc wyjaśnić mechanizmy regulujące sen i otworzyć drogę do badań nad nowymi lekami. Ying-Hui Fu studzi jednak oczekiwania: medyczne czy wojskowe zastosowania to na razie odległa perspektywa.
Zobacz także
Można nie czuć zmęczenia, a mimo to źle funkcjonować
Genetyczne predyspozycje do krótkiego snu nie oznaczają, że ograniczanie odpoczynku służy zdrowiu. W analizach niektóre warianty związane z krótszym snem łączono również z większym ryzykiem bezsenności, zmęczenia, objawów depresyjnych, ADHD czy cukrzycy typu 2. Nie dowodzi to, że krótszy sen wywołuje te problemy ani że każdy wariant działa tak samo. Organizm może przyzwyczaić się do krótkiego snu, ale nie oznacza to, że dobrze go znosi. W badaniach osoby śpiące przez dwa tygodnie po cztery lub sześć godzin na dobę stopniowo traciły sprawność poznawczą. Coraz trudniej było im się skupić i wykonywać zadania. Co ciekawe, nie zawsze towarzyszyło temu wyraźne poczucie zmęczenia.
Problem polega na tym, że człowiek nie zawsze potrafi ocenić, jak bardzo spadła jego sprawność. Hans van Dongen z Washington State University zwraca uwagę, że wraz z kolejnymi dniami ograniczonego odpoczynku uczestnicy przyzwyczajali się do gorszego funkcjonowania. Ich subiektywne poczucie senności nie rosło proporcjonalnie do pogorszenia wyników. Mogli więc uważać, że radzą sobie dobrze, choć testy pokazywały coś innego.
Brak zmęczenia po krótkiej nocy nie dowodzi więc, że organizm dostał dość snu. Regularne spanie po cztery lub pięć godzin nie oznacza automatycznie predyspozycji do FNSS. Na razie nie istnieje prosty test, który pozwalałby to jednoznacznie potwierdzić. Znaczenie mają m.in. historia snu, samopoczucie, funkcjonowanie w ciągu dnia i występowanie podobnej cechy u członków rodziny.
Dla zdecydowanej większości dorosłych punktem odniesienia pozostaje siedem–dziewięć godzin snu. Naturalnie krótki sen jest rzadką cechą, którą naukowcy dopiero poznają. Nie należy traktować jej jako zachęty do skracania własnego odpoczynku. Nawet jeśli ktoś nie odczuwa senności, nie oznacza to automatycznie, że jego pamięć, koncentracja i zdrowie nie ponoszą konsekwencji.


