kobieta z tabletkami
Kwasy omega-3? Nie wszystko jest tak zdrowe, jak myśleliśmy Fot. Unsplash.

Przez lata były niemal synonimem profilaktyki. Mózg, serce, ogólna kondycja – wszędzie tam przypisywano im rolę pierwszoplanową. Tymczasem nowe wyniki badań sugerują, że w określonych warunkach kwasy tłuszczowe omega-3 mogą działać inaczej, niż dotąd zakładano.

REKLAMA

To nie kolejna historia o "cudownym składniku", który nagle trafia na czarną listę. Raczej przypomnienie, że w biologii liczy się kontekst. Zwłaszcza gdy mówimy o tak złożonym układzie jak ludzki mózg.

Kwasy tłuszczowe omega-3 przez lata budowały reputację niemal bez skazy. Znajdziemy je w tłustych rybach, oleju rybim i dziesiątkach suplementów. Te ostatnie od dawna trafiają na półki aptek i sprzedawane są jako wsparcie dla serca, układu nerwowego i ogólnej wydolności organizmu.

Omega-3: zdrowy fundament czy przereklamowany hit?

Literatura naukowa długo była po ich stronie. Regularne spożycie łączono z niższym ryzykiem chorób sercowo-naczyniowych, cukrzycy typu 2, depresji, a nawet schorzeń neurodegeneracyjnych – od Alzheimera po Parkinsona. W praktyce trudno było wskazać powód, by ich unikać. Tyle że ten obraz zaczyna się rozwarstwiać.

W czasopiśmie "Cell Reports" opisano wyniki badań, które mogą zmienić sposób myślenia o kwasach omega-3. Przynajmniej w konkretnych sytuacjach.

Naukowcy skupili się na modelach związanych z powtarzającymi się łagodnymi urazami mózgu – tzw. TBI (z ang. Traumatic Brain Injuries). To problem dobrze znany osobom, które uprawiają sporty kontaktowe, ale też tym narażonym na częste upadki. Co się okazało? Długotrwała suplementacja olejem rybim w takim kontekście nie wspiera regeneracji mózgu. Co gorsza – może ją utrudniać. Warto dodać, że wnioski oparto zarówno na eksperymentach przeprowadzonych na myszach, jak i na ludzkich komórkach.

Jeden składnik, duża różnica

Kluczowy okazał się jeden element obecny w oleju rybim – EPA, czyli kwas eikozapentaenowy. To właśnie jego nadmiar powiązano z osłabioną zdolnością naprawczą komórek śródbłonka w naczyniach mózgowych. Innymi słowy – struktury odpowiedzialne za przepływ krwi i odbudowę mogą działać mniej wydajnie. Badacze przypominają, że mózg posiada niezwykle rozbudowaną sieć naczyń. Nawet niewielkie zaburzenia funkcjonowania śródbłonka mogą więc mieć długofalowe konsekwencje.

Na podstawie wyników z badań na myszach zespół stworzył także model laboratoryjny wykorzystujący ludzkie komórki śródbłonka mózgowego. Chodziło o sprawdzenie, czy EPA może bezpośrednio wpływać na zdolność tych komórek do regeneracji. Wyniki okazały się zaskakujące. EPA – w przeciwieństwie do DHA, drugiego popularnego kwasu omega-3 – osłabiał reakcje naprawcze śródbłonka. Dotyczyło to m.in. tworzenia nowych sieci naczyń oraz gojenia się uszkodzeń.

Zdaniem ekspertów sugeruje to, że EPA może bezpośrednio ingerować w mechanizmy naprawcze naczyń mózgowych, a nie być jedynie "biernym" wskaźnikiem urazu. Pokazuje to też, że wrzucanie wszystkich omega-3 do jednego worka to spore uproszczenie.

Trop prowadzi do białka tau

Naukowcy zauważyli jeszcze jedną rzecz. Długotrwałe stosowanie oleju rybiego wiązało się z odkładaniem białka tau w mózgu, a dokładniej w korze mózgowej. W badaniach pośmiertnych prowadzonych u ludzi białko tau często gromadzi się wokół naczyń krwionośnych. Nadal jednak trudno jednoznacznie odpowiedzieć na pytanie, jak ten proces rozwija się w czasie i czy sam układ naczyniowy odgrywa w nim aktywną rolę. Wiadomo jednak, że to właśnie tau odgrywa kluczową rolę w rozwoju choroby Alzheimera.

W eksperymentach zauważono też tzw. rozprzęganie nerwowo-naczyniowe. Mówiąc prościej: zaburzenie współpracy pomiędzy aktywnością neuronów a przepływem krwi w mózgu. To z kolei wiązało się z problemami dotyczącymi pamięci i orientacji przestrzennej. W efekcie wyniki badań sugerują, że zmiany nie zachodziły wyłącznie na poziomie komórkowym. To zmiany, które mogą przekładać się na realne funkcjonowanie naszego organizmu.

Czy to oznacza, że kwasy omega-3 są szkodliwe?

Krótka odpowiedź brzmi: nie. Dłuższa – i uczciwsza – brzmi jednak: to zależy.

Eksperci podkreślają, że nowe dane nie obalają wcześniejszych ustaleń. Raczej je doprecyzowują. Pokazują, że działanie kwasów omega-3 nie jest uniwersalne i może różnić się w zależności od sytuacji biologicznej.

W przypadku osób z historią powtarzających się urazów głowy suplementacja może wymagać większej ostrożności. Dla pozostałych – nadal może być korzystna. To odejście od prostych, uniwersalnych zaleceń w stronę bardziej spersonalizowanego podejścia do zdrowia. Co więcej, eksperci dodali, że pogorszenie funkcji poznawczych może mieć wiele przyczyn. Wśród nich wymienia się:

  • chorobę Alzheimera,
  • problemy naczyniowe,
  • urazy mózgu,
  • zaburzenia snu,
  • depresję,
  • działanie leków,
  • choroby metaboliczne.
  • Dieta zamiast kapsułki?

    Coraz częściej wraca temat, który nie brzmi spektakularnie, ale ma solidne podstawy naukowe. Chodzi o jedzenie zamiast suplementów – eksperci zalecają przede wszystkim dietę opartą na produktach pełnowartościowych.

    Wśród najważniejszych rekomendacji wymienia się:

  • spożywanie tłustych ryb 2–3 razy w tygodniu,
  • jedzenie dużej ilości warzyw, owoców jagodowych i produktów bogatych w przeciwutleniacze,
  • włączanie do diety orzechów włoskich, siemienia lnianego oraz nasion chia,
  • stosowanie diety śródziemnomorskiej lub diety MIND,
  • ograniczanie żywności ultraprzetworzonej i dbanie o nawodnienie.
  • To podejście nie opiera się na jednym składniku, ale na całym stylu życia.

    Nowe badania nie są sygnałem alarmowym. Nie chodzi o to, by wyrzucać suplementy do kosza. To raczej przypomnienie, że organizm nie działa według prostych schematów. A zdrowie nie sprowadza się do jednej kapsułki.

    Dlatego właśnie osoby mające za sobą urazy głowy powinny skonsultować suplementację z lekarzem. Jeśli takich problemów nie mają, to nie ma powodu do gwałtownych zmian. Bo choć brzmi to banalnie, nadal jest aktualne – zdrowie to układanka. I każdy element ma znaczenie.