Ból szyi ma więcej niż jedną przyczynę. Winne nie jest tylko biurko
Ból szyi ma więcej niż jedną przyczynę. Winne nie jest tylko biurko Fot. Unsplash.

Ból karku po całym dniu spędzonym przy komputerze nie musi oznaczać, że problemem jest wyłącznie zła pozycja. Coraz więcej wskazuje na to, że znaczenie mają także niedobór snu, przewlekły stres czy nadmiar obowiązków. Najnowsze badanie wykorzystujące sztuczną inteligencję pokazuje, które czynniki najmocniej zwiększają ryzyko dolegliwości u pracowników biurowych.

REKLAMA

Przez lata to właśnie ergonomia była uznawana za podstawę profilaktyki bólu pleców, szyi i barków. Odpowiednio ustawiony monitor, regulowane krzesło czy regularne przerwy nadal pozostają ważne. Badacze przekonują jednak, że taki zestaw nie wyczerpuje tematu.

AI przeanalizowało dane ponad 800 pracowników

Czy sztuczna inteligencja potrafi przewidzieć, kogo rozboli kark albo plecy? To właśnie sprawdzili naukowcy z Queensland University of Technology (QUT). Nie ograniczyli się tylko do obserwacji ustawienia monitora czy pozycji przy biurku. Przeanalizowali dane 810 pracowników z czterech publicznych baz i wykorzystali sześć modeli uczenia maszynowego, by sprawdzić, co wpływa na ryzyko problemów w dziewięciu obszarach ciała.

Mehrdad Hassani, pierwszy autor badania, przypomina, że bóle mięśni i stawów od lat są częstym problemem osób pracujących siedząco. Wyniki sugerują jednak, że organizm jest bardziej skomplikowany, niż mogłoby się wydawać. Każda część ciała może być podatna na inne obciążenia. Uniwersalny sposób zapobiegania takim dolegliwościom po prostu nie istnieje.

Nie tylko postawa. W grę wchodzi wiele czynników

Przez lata odpowiedź wydawała się prosta: problemem jest biurko, krzesło i zła pozycja ciała. Badacze z Australii sprawdzili jednak, czy rzeczywiście tylko o to chodzi. W swoich analizach uwzględnili znacznie więcej zmiennych – od warunków fizycznych po stres i organizację pracy. Potwierdzili, że wielogodzinne siedzenie oraz brak przerw mogą szkodzić. To jednak dopiero początek listy.

Ból szyi i dolnej części pleców częściej pojawiał się także u osób pracujących pod dużą presją, mających niewielką kontrolę nad swoimi zadaniami albo otrzymujących zbyt małe wsparcie od otoczenia. Innymi słowy, kręgosłup odczuwa nie tylko źle ustawiony monitor. Reaguje również na sposób, w jaki wygląda codzienna praca.

Jedną z rzeczy, które szczególnie zwróciły uwagę badaczy, był sen. Okazało się, że liczba przespanych godzin znalazła się wśród 20 proc. najważniejszych czynników wpływających na ryzyko pojawienia się bólu. Obok niej wymieniono m.in. wiek, masę ciała, wzrost i doświadczenie zawodowe. Najsilniejszy związek zaobserwowano w przypadku dolegliwości szyi, dolnej części pleców oraz bioder.

To ważna obserwacja, bo sen rzadko pojawia się w kontekście ergonomii pracy. Zwykle mówi się o krześle, monitorze albo ustawieniu klawiatury. Tymczasem organizm potrzebuje odpowiedniej regeneracji, a jej brak może sprawić, że łatwiej dochodzi do przeciążeń i odczuwania bólu.

Badanie wskazało też, że nie każdy pracownik jest narażony w taki sam sposób. Znaczenie miał między innymi wzrost, który wpływał na ryzyko problemów z nadgarstkami, kolanami, górną częścią pleców i szyją. Dlatego stanowisko pracy powinno można było dostosować do konkretnej osoby. Regulowane biurka, możliwość zmiany pozycji oraz właściwie ustawiony sprzęt mogą ograniczyć skutki wielogodzinnego siedzenia.

Nie ma jednego przepisu na zdrowy kręgosłup

Nie wystarczy już powiedzieć pracownikowi: "usiądź prosto". Autorzy badania pokazują, że przyczyny bólu szyi czy pleców są znacznie bardziej złożone. Ergonomia nadal ma znaczenie, ale obok niej pojawiają się kolejne elementy: sen, stres, obciążenie pracą i wsparcie ze strony otoczenia.

Dlatego profilaktyka powinna obejmować nie tylko biurko i krzesło. Równie ważne są warunki, w jakich pracujemy każdego dnia. Mniejsze przeciążenie obowiązkami, większa kontrola nad zadaniami i dbanie o regenerację mogą mieć równie duże znaczenie jak odpowiednio ustawiony monitor.