kobieta leżąca na łóżku
Nuda może być dobra dla mózgu. Naukowcy odkryli, co daje nam nicnierobienie Fot. Unsplash.

Nuda zwykle kojarzy się z czymś, czego chcemy jak najszybciej uniknąć. Sięgamy po telefon, włączamy film albo przeglądamy media społecznościowe. Tymczasem naukowcy zwracają uwagę, że chwile, w których pozornie nic się nie dzieje, mogą być mózgowi potrzebne.

REKLAMA

W świecie pełnym powiadomień i nieustannego dopływu informacji nuda może pełnić zaskakującą funkcję. Nie chodzi jednak o to, że im więcej nudy, tym lepiej.

Nuda nie oznacza, że mózg przestaje pracować

Nuda niejedno ma imię, ale zwykle pojawia się wtedy, gdy nic nie jest w stanie dłużej przyciągnąć naszej uwagi. Film nie wciąga, książkę odkładamy po kilku stronach, a kolejne minuty zaczynają się nieprzyjemnie dłużyć. W takich chwilach trudno oprzeć się pokusie, żeby czymś się zająć. Badacze z University of the Sunshine Coast w Australii spojrzeli na nudę z innej strony. Ich zdaniem ten nieprzyjemny stan może mieć swoją funkcję – pozwala na chwilę odsunąć zewnętrzne bodźce i skupić się na własnych myślach. Mózg podczas nudy nadal pracuje. Zmienia się jednak sposób jego działania.

Badacze porównują sieć mózgową do miasta, którego poszczególne dzielnice są połączone drogami. Różne obszary współpracują ze sobą, przekazując informacje i pomagając nam reagować na otoczenie. Na początku oglądania filmu, który nas interesuje, aktywna jest m.in. sieć uwagi. Pomaga skupić się na tym, co dzieje się na ekranie, jednocześnie ograniczając wpływ rozpraszających bodźców.

Gdy film przestaje nas angażować, aktywność tej sieci spada. Podobnie dzieje się w sieci kontroli wykonawczej, odpowiedzialnej m.in. za utrzymywanie koncentracji i kierowanie zachowaniem. Mózg ma coraz większy problem z podtrzymaniem zainteresowania nieangażującą treścią. I wtedy do głosu dochodzi inny system.

Mózg zaczyna zwracać się do wewnątrz

Podczas nudy większą rolę może odgrywać tzw. sieć trybu domyślnego. Jest ona związana m.in. z myśleniem o sobie, wspomnieniami, wyobrażeniami i analizowaniem własnych doświadczeń. To dlatego nuda nie zawsze kończy się po prostu gapieniem się w sufit. Może prowadzić do snucia myśli, wspominania różnych wydarzeń albo zastanawiania się nad własnymi problemami. Naukowcy określają ten proces mianem introspekcji.

W tym mechanizmie uczestniczą również obszary mózgu odpowiedzialne za przetwarzanie emocji. Ciało migdałowate działa jak swego rodzaju system alarmowy. Podczas nudy przetwarza związane z nią nieprzyjemne emocje, a inne obszary mózgu mogą skłaniać nas do poszukiwania nowej, bardziej interesującej aktywności. To ważne, bo nuda sama w sobie nie jest szczególnie przyjemna. Jej funkcją może być właśnie sygnalizowanie, że obecna sytuacja przestała być dla nas angażująca.

Problem zaczyna się wtedy, gdy każdą taką chwilę natychmiast próbujemy zagłuszyć. Wystarczy kilka sekund oczekiwania w kolejce. Telefon jest pod ręką. Chwila ciszy w autobusie? Można sprawdzić wiadomości. Przerwa między obowiązkami? Media społecznościowe dostarczą kolejnej porcji bodźców. W ten sposób coraz trudniej o moment, w którym mózg po prostu nie musi reagować na kolejne informacje.

Zamiast kolejnego bodźca czasem warto się ponudzić

Naukowcy zwracają uwagę na jeszcze jeden aspekt nudy – może ona stanowić przeciwwagę dla życia w ciągłej stymulacji. Nasz układ nerwowy musi radzić sobie nie tylko z pojedynczymi stresującymi wydarzeniami. Problemem może być także ich nagromadzenie. Ciągłe przełączanie uwagi, napływ nowych informacji i wykonywanie kilku rzeczy jednocześnie mogą utrzymywać organizm w stanie podwyższonego pobudzenia – tak właśnie nowoczesność zjada nasz układ nerwowy. Organizm potrafi radzić sobie ze stresem, ale nie został stworzony do ciągłej gotowości. Gdy napięcie i pobudzenie utrzymują się zbyt długo, mówimy o przeciążeniu allostatycznym. Taki stan może z czasem odbić się na zdrowiu, również psychicznym.

Nuda nie jest oczywiście lekarstwem na stres ani sposobem na leczenie zaburzeń lękowych – tu lepiej sprawdzą się ćwiczenia, które naprawdę działają. Badacze nie twierdzą też, że powinniśmy celowo spędzać całe godziny bez żadnego zajęcia. Chodzi o coś znacznie prostszego. Nie każdą wolną chwilę trzeba natychmiast wypełniać kolejnym bodźcem – podobnie tłumaczą psycholodzy, dlaczego dziecko powinno się czasem nudzić. Kilka minut bez telefonu, muzyki czy filmu, czyli swoisty cyfrowy detoks, może dać przestrzeń na swobodne myśli. Taki moment może sprzyjać autorefleksji, a być może także kreatywności. Przede wszystkim pozwala jednak przerwać nieustanny strumień informacji.

W małych dawkach nuda jest niezbędną przeciwwagą dla nadmiernie stymulującego świata – podkreślają badacze. Warto więc czasem nie robić nic. Nie dlatego, że bezczynność jest wyjątkowo produktywna. Właśnie dlatego, że mózg nie musi być produktywny przez cały czas.