
Poranna kawa od dawna kojarzy się z jednym – szybszą pracą organizmu. Ma pobudzać, poprawiać koncentrację i pomagać przetrwać początek dnia. Teraz okazuje się jednak, że kofeina może oddziaływać na mózg znacznie szerzej.
Nie chodzi o spektakularną zmianę, którą można zauważyć od razu po wypiciu espresso. Naukowcy mówią raczej o subtelnych procesach zachodzących w układzie nerwowym. A to może mieć znaczenie większe, niż wydaje się na pierwszy rzut oka.
Subtelne zmiany w mózgu po wypiciu kawy
Badanie opublikowane w czasopiśmie "Clinical Neurophysiology" przeprowadzili badacze z Aarhus University Hospital. Chcieli przyjrzeć się zjawisku określanemu skrótem SAI, czyli krótkotrwałemu hamowaniu aferentnemu.
Choć sama nazwa brzmi technicznie, mechanizm można wyjaśnić dość prosto. Kiedy odczuwamy dotyk – choćby lekkie muśnięcie dłoni czy nadgarstka – mózg nie tylko rejestruje bodziec. Jednocześnie reguluje reakcję mięśni. Dzięki temu ruchy pozostają płynne, a organizm nie reaguje gwałtownie na każdy impuls docierający z otoczenia. To rodzaj neurologicznego systemu kontroli.
W eksperymencie uczestniczyło 20 zdrowych dorosłych. Część badanych otrzymała gumę do żucia zawierającą 200 mg kofeiny, czyli dawkę zbliżoną do typowego dziennego spożycia. Pozostali dostali placebo. Co ważne, badanie było podwójnie ślepe. Czyli ani uczestnicy, ani sami badacze nie wiedzieli, kto przyjął kofeinę.
Stymulacja kory ruchowej ujawniła nowe zależności
Następnie naukowcy zaczęli stymulować korę ruchową impulsami magnetycznymi i analizować reakcje organizmu przy użyciu dwóch metod pomiarowych.
Pierwsza pokazała wyraźną zmianę. Po kofeinie mózg skuteczniej tłumił reakcje mięśni na bodźce dotykowe. Najmocniej było to widoczne między 19. a 21. milisekundą od stymulacji.
Zobacz także
Druga metoda nie wykazała równie jednoznacznych rezultatów. Badacze podkreślają jednak, że sam kierunek zmian pozostaje interesujący. Może bowiem wskazywać na wpływ kofeiny na integrację sensoryczno-ruchową, czyli proces łączenia sygnałów z ciała z reakcją organizmu.
Autorzy badania napisali wprost, że kofeina "wzmacnia SAI" przy zastosowaniu tradycyjnej metody pomiaru. Warto przy okazji pamiętać, że wokół małej czarnej narosło wiele nieporozumień – jeśli ciekawi cię naukowe spojrzenie na temat działania kawy i kofeiny, znajdziesz tam sporo obalonych mitów.
Adenozyna i acetylocholina kluczem do zrozumienia efektu
Zdaniem naukowców kluczową rolę może odgrywać adenozyna. To substancja związana m.in. z uczuciem zmęczenia. Kofeina blokuje receptory adenozyny, a to prawdopodobnie przekłada się na działanie acetylocholiny. Właśnie ten neuroprzekaźnik odgrywa ważną rolę w komunikacji między komórkami nerwowymi.
Efekt? Kawa może robić znacznie więcej niż tylko stawiać na nogi i poprawiać skupienie. Niewykluczone, że wpływa również na sposób przetwarzania bodźców docierających z ciała. Co ciekawe, część badaczy zwraca uwagę, że poranna kawa nie daje energii tak, jak nam się wydaje – jej działanie zależy od pory dnia i poziomu kortyzolu w organizmie.
To jednak nie znaczy, że po latte nagle zyskujemy wyostrzone zmysły czy nadludzkie możliwości. Samo badanie było stosunkowo niewielkie i przeprowadzono je wyłącznie na zdrowych dorosłych uczestnikach. Pojawia się też pytanie, czy kawa to napój zdrowy, czy raczej obciążający organizm – odpowiedź na pytanie, czy kawa szkodliwa czy nie, wciąż dzieli środowisko naukowe.
Codzienna filiżanka kawy – co warto wiedzieć
Wyniki pokazują jednak coś innego. Kofeina prawdopodobnie działa na organizm znacznie szerzej, niż dotąd przypuszczano. Co więcej, najnowsze analizy sugerują, że 2-3 kawy dziennie mogą chronić przed depresją – to kolejny argument za tym, by traktować ten napój jako coś więcej niż używkę. Warto też wiedzieć, ile dokładnie kawy powinniśmy pić, żeby czerpać korzyści, a nie narażać się na skutki uboczne.
To kolejny powód, by spojrzeć na poranną kawę nie tylko jak na codzienny rytuał.
