
Większość ludzi nie zastanawia się nad żuciem. To tylko krótki etap między nabraniem kęsa a połknięciem. Kilka ruchów szczęką, łyk i następny kawałek. Tymczasem badacze coraz częściej przyglądają się temu, jak tempo i sposób jedzenia wpływają nie tylko na trawienie, ale też na pamięć, koncentrację czy poziom stresu.
Bo podczas zwykłego gryzienia kanapki dzieje się w organizmie znacznie więcej, niż mogłoby się wydawać.
Człowiek żuje dziś krócej niż dawniej
Nasi przodkowie spędzali na żuciu sporą część dnia. Jedli w końcu twarde bulwy, surowe rośliny, nasiona czy włókniste mięso, które wymagały długiego rozdrabniania pokarmu i silnych szczęk. W obecnych realiach wygląda to jednak zupełnie inaczej. Według badaczy zajmujących się ewolucją człowieka współczesny człowiek przeznacza na żucie średnio około 35 minut dziennie. Dla porównania szympansy robią to przez ponad cztery godziny, a goryle nawet sześć. Nic dziwnego, bo w końcu zmieniła się dieta. Pojawiła się obróbka termiczna, miękkie produkty i żywność wysoko przetworzona. Problem w tym, że organizm wciąż działa według mechanizmów wykształconych tysiące lat temu.
Nie można jednak zapomnieć, że proces trawienia startuje już w jamie ustnej. Pokarm jest tam rozdrabniany i mieszany ze śliną zawierającą enzymy trawienne. Im dokładniej przeżuwamy jedzenie, tym mniej pracy mają później żołądek i jelita. Drobniejsze fragmenty są szybciej rozkładane, a składniki odżywcze łatwiej się wchłaniają. Naukowcy zwracają też uwagę na wpływ żucia na mikrobiotę jelitową. Zbyt duże kawałki pokarmu mogą dłużej zalegać w przewodzie pokarmowym. Efekt? Wzdęcia, uczucie ciężkości i dyskomfort po jedzeniu.
Wolniejsze jedzenie pomaga kontrolować apetyt
To właśnie ten mechanizm szczególnie interesuje dietetyków. Organizm potrzebuje chwili, by uruchomić hormony odpowiedzialne za uczucie sytości. Co z tego? Cóż, w efekcie wiele osób kończy posiłek, zanim mózg zdąży zarejestrować, że jedzenia było już wystarczająco dużo. Badania jednak pokazały, że osoby żujące dłużej odczuwały mniejszy głód po posiłku. Podobne wyniki pojawiały się m.in. w eksperymentach z pizzą i migdałami. Im więcej ruchów żucia wykonywali uczestnicy, tym dłużej utrzymywało się uczucie sytości.
Dlatego specjaliści tak często mówią o wolniejszym jedzeniu. Nie chodzi wyłącznie o dobre maniery przy stole. To konkretna reakcja organizmu. Podobne obserwacje pojawiają się też w badaniach dotyczących otyłości u dzieci. Dzieci z nadwagą częściej jadły szybciej i krócej przeżuwały pokarm.
Mózg może korzystać na żuciu bardziej, niż przypuszczano
Najciekawsze są jednak doniesienia związane z pracą mózgu. Coraz częściej mówi się o tzw. osi żucia i mózgu — zależności między aktywnością szczęki a funkcjami poznawczymi. W badaniach osoby mające problemy z żuciem albo utratą zębów częściej osiągały gorsze wyniki w testach pamięci i koncentracji. Seniorzy zachowujący większą liczbę naturalnych zębów zwykle lepiej radzili sobie z zadaniami dotyczącymi pamięci słownej i długotrwałej.
Jedna z teorii zakłada, że żucie zwiększa przepływ krwi do mózgu. Ruch szczęki miałby działać jak swoista pompa poprawiająca ukrwienie obszarów odpowiedzialnych za uwagę i pamięć. Badacze sprawdzają dziś, czy poprawa zdrowia jamy ustnej — również dzięki implantom — może częściowo wpływać na funkcje poznawcze u starszych pacjentów.
To jednak nie koniec naukowcy zainteresowali się również innym tematem. Chodzi mianowicie o to, czy żucie gumy ma wpływ na… uwagę i czujność. Wyniki nie są całkowicie jednoznaczne, choć część analiz wskazuje na niewielką poprawę koncentracji podczas wykonywania wymagających zadań. W niektórych eksperymentach osoby żujące gumę reagowały szybciej i były bardziej skupione. Efekt zwykle nie trwał jednak długo — najczęściej kilkanaście minut.
Mechanizm nadal pozostaje niejasny. Możliwe, że znaczenie ma zarówno pobudzenie układu nerwowego, jak i zwiększony przepływ krwi.
Zobacz także
Żucie może pomagać rozładować napięcie
Wiele osób zna to z własnego doświadczenia. W stresujących sytuacjach część ludzi automatycznie sięga po gumę, przekąski albo zaczyna mocniej zaciskać szczękę. Niektóre badania sugerują, że regularne żucie gumy może obniżać poziom napięcia i stresu. Obserwowano to m.in. u studentów przed egzaminami czy pacjentów oczekujących na zabiegi medyczne.
Naukowcy podchodzą jednak do tych wyników ostrożnie. Wciąż brakuje dużych badań, które jednoznacznie potwierdziłyby silny efekt przeciwstresowy. Jedno wydaje się natomiast dość pewne. Spokojniejsze, wolniejsze jedzenie pomaga wyhamować tempo dnia i skupić się na samym posiłku.
Nie trzeba liczyć każdego przeżucia
Na początku XX wieku amerykański dietetyk Horace Fletcher przekonywał, że każdy kęs należy żuć nawet setki razy. Jego metoda, nazwana później fletcheryzmem, szybko zdobyła popularność. Dziś eksperci patrzą na to znacznie spokojniej. Nie istnieje żadna magiczna liczba przeżuć gwarantująca zdrowie albo utratę kilogramów.
Najważniejsze pozostaje coś dużo prostszego – nie jeść w pośpiechu. Dać sobie chwilę na smak, teksturę i sygnały wysyłane przez organizm. Czasem najbardziej niedoceniane zdrowotne nawyki zaczynają się od rzeczy banalnej. Choćby od dokładniejszego przeżucia kolejnego kęsa.
