oczy kobiety
Oko to coś więcej niż narząd wzroku Fot. Unsplash.

Jasne światło po zmroku nie jest już tylko kwestią komfortu. Najnowsze badania sugerują, że jego regularna obecność wieczorem może wiązać się ze zwiększonym ryzykiem poważnych chorób oczu związanych z wiekiem – od jaskry, przez zaćmę, po zwyrodnienie plamki żółtej.

REKLAMA

Zmienił się też sam rytm dnia. Granica między aktywnością a odpoczynkiem rozmyła się. Pracujemy później, konsumujemy treści do nocy, a ekrany stały się stałym elementem wieczoru. Zmiana dotyczy całych rodzin – także dzieci, którym wieczorne ekrany skracają sen; nie bez powodu specjaliści apelują: rodzice, nie róbcie tego – 6 wieczornych nawyków, które rujnują sen najmłodszych. To wygodne, ale – jak wskazują naukowcy – niekoniecznie obojętne dla zdrowia.

Oko to coś więcej niż narząd wzroku

Oczy kojarzymy głównie z widzeniem. To jednak tylko część ich funkcji. Światło trafiające do siatkówki ustawia rytm dobowy – biologiczny zegar, który steruje snem i czuwaniem. Ten zegar łatwo rozregulować – wiadomo, że wiosna skraca nasz sen i zaburza rytm dobowy, a organizm nie nadąża za zmianą. Przez większość historii człowiek żył w rytmie dnia i nocy. Wschód słońca oznaczał działanie. Zachód – odpoczynek. Dopiero sztuczne światło rozbiło ten porządek.

Wiemy już, że nocna ekspozycja na światło wpływa na hormony, metabolizm i układ krążenia. Mniej jasny pozostawał jej wpływ na same oczy. Dlatego naukowcy przeanalizowali dane 82 826 osób z brytyjskiego Biobanku.

Przez siedem dni badani nosili na nadgarstkach urządzenia przypominające opaski fitness. Rejestrowały one nie tylko aktywność fizyczną, ale również natężenie światła, na które byli wystawieni uczestnicy. Pomiary wykonywano bardzo często – co 1,2 sekundy. Następnie badacze śledzili ich stan zdrowia przez niemal osiem lat. Z analizy usunięto osoby, u których wcześniej rozpoznano choroby oczu. Dzięki temu można było ocenić wyłącznie nowe przypadki schorzeń pojawiających się w czasie obserwacji.

Kluczowa okazała się granica 1000 luksów

"GeroScience" publikuje wyniki, które wyznaczają konkretny próg. 1000 luksów – tyle światła między 20:00 a 23:30 uznano za poziom zwiększonego ryzyka. Dla porównania: domowe oświetlenie to zwykle 100–500 luksów. Lampka przy łóżku? Bez większego znaczenia. Podobnie światło nad stołem. Źródłem problemu mogą być jednak inne rzeczy. Jasne ekrany telefonów, telewizory na maksymalnej jasności, duże monitory komputerowe albo miejsca pracy, gdzie oświetlenie jest wyjątkowo intensywne.

W danych widać wyraźną zależność. Osoby spędzające wieczory w mocno oświetlonych warunkach częściej zapadały na choroby oczu związane z wiekiem. Zwyrodnienie plamki żółtej: +31 proc. Zaćma: +18 proc. Najmocniejszy sygnał dotyczył jaskry pierwotnej otwartego kąta – tu ryzyko rosło aż o 47 proc. Dobra wiadomość jest taka, że okulistyka szybko się rozwija – nie tak dawno pojawiła się nowa terapia ratująca wzrok. Liczy się jednak nie tylko "jak jasno", ale też "jak długo". Dłuższa ekspozycja wieczorem korelowała z większym ryzykiem problemów ze wzrokiem w późniejszych latach.

Czy trzeba odstawić ekrany?

Naukowcy proponują kilka wyjaśnień tej zależności. Jedna dotyczy rytmu dobowego. Jego rozregulowanie wpływa na wiele procesów w organizmie. Inna hipoteza dotyczy niebieskiego światła z ekranów i diod LED. Może ono sprzyjać stresowi oksydacyjnemu, czyli uszkadzaniu komórek przez reaktywne formy tlenu. Brane są też pod uwagę mikrouszkodzenia fotochemiczne w siatkówce i soczewce. Warto przy tym pamiętać, że część badaczy studzi emocje i przekonuje, iż niebieskie światło nie psuje snu, a winny siedzi bliżej, niż się wydaje.

Jedno pozostaje jednak jasne: nie chodzi o całkowite odstawienie urządzeń. Eksperci zalecają raczej umiarkowanie. Warto zmniejszać jasność ekranów, korzystać z trybów nocnych i wybierać mniej intensywne, cieplejsze światło wieczorem.

To jeden z tych czynników ryzyka, na które mamy realny wpływ. A czasem wystarczy niewielka zmiana codziennych przyzwyczajeń, by w dłuższej perspektywie lepiej chronić wzrok. Pomaga w tym też profilaktyka, choć z nią bywa różnie – z sondaży wynika, że co piąty Polak nie bada profilaktycznie wzroku i jest to proszenie się o poważne kłopoty.