
Ryby od lat zajmują ważne miejsce w zaleceniach żywieniowych. Japońscy badacze przez ponad 20 lat obserwowali prawie 91 tys. dorosłych. Zauważyli, że niektóre rodzaje ryb wiązały się z mniejszym ryzykiem zgonu. Różnice zależały jednak od płci uczestników i rodzaju spożywanych produktów.
Ryby dostarczają pełnowartościowego białka, a tłuste gatunki morskie są źródłem kwasów omega-3. Nie każdy produkt rybny ma jednak taki sam skład. Znaczenie może mieć również zawartość soli, której nadmiar sprzyja nadciśnieniu.
Co jedzenie ryb ma wspólnego z długością życia?
Badanie trwało ponad 20 lat i objęło prawie 91 tys. Japończyków w wieku od 40 do 69 lat. W tym czasie zmarło blisko 27 tys. z nich. Badacze sprawdzali, czy wybory żywieniowe wiążą się z ryzykiem śmierci. Uwzględnili też masę ciała, palenie papierosów, picie alkoholu i aktywność fizyczną. Wyniki opublikowano w czasopiśmie "The Journal of Nutrition".
Naukowcy porównali ilość spożywanych ryb i owoców morza. Osobno przyjrzeli się produktom bogatym w omega-3 oraz rybom solonym i niesolonym. U kobiet częstsze jedzenie ryb i owoców morza wiązało się z niższym ryzykiem zgonu. Najkorzystniejsze wyniki odnotowano przy spożyciu przekraczającym 100g dziennie. Nie jest to jednak dawka uniwersalna. U mężczyzn nie znaleziono podobnej zależności. Samo badanie nie dowodzi, że jedzenie ryb wydłuża życie. Pokazuje jedynie, że określone nawyki żywieniowe mogą wiązać się ze zdrowiem i ryzykiem zgonu.
Łosoś, makrela i sardynki. Znaczenie ma też sól
W badaniu kobiety, które często jadły tłuste ryby morskie, rzadziej umierały z powodu chorób naczyń mózgowych. W porównaniu z kobietami, które jadły ich najmniej, ryzyko było niższe o około 19 proc. Do takich ryb należą łosoś, makrela i sardynki. Dostarczają one kwasów omega-3, w tym EPA i DHA, które są ważne dla prawidłowego działania organizmu. Ich wpływ na układ krążenia od lat interesuje naukowców. Wyniki japońskiego badania wspierają hipotezę, że spożywanie ryb bogatych w te związki może mieć znaczenie dla zdrowia. Nie dowodzą jednak, że samo zwiększenie ich ilości w diecie zapobiega udarom.
Naukowcy sprawdzili też, czy znaczenie ma sól. Mężczyźni jedzący więcej ryb i owoców morza bez dodatku soli rzadziej umierali z powodu chorób mózgu. U kobiet jedzenie tych produktów wiązało się z mniejszym ryzykiem zgonu, także z powodu chorób serca. Nadmiar soli podnosi ciśnienie i zwiększa ryzyko udaru. Ryby solone i suszone dostarczają cennych składników, ale mogą zawierać dużo soli. Nie wiadomo jednak, czy to ona odpowiada za wyniki badania. Nie wykazano też, że zamiana ryb solonych na niesolone zmniejsza ryzyko śmierci. Wpływ mogły mieć również inne nawyki żywieniowe i styl życia uczestników.
Zobacz także
Czy warto zmienić dietę? Liczy się nie tylko ilość ryb
Wyniki japońskiej analizy nie oznaczają, że każdy powinien jeść ryby codziennie. Nie wskazują też uniwersalnego gatunku dla wszystkich. Pokazują za to, że przy układaniu diety warto uwzględniać nie tylko ilość spożywanych produktów. Ważny jest także ich skład i sposób przygotowania.
W praktyce dobrym wyborem pozostaje regularne jedzenie ryb, zwłaszcza gatunków bogatych w omega-3. Łosoś, sardynki i makrela mogą urozmaicić jadłospis, a wybierając produkty przetworzone, warto sprawdzać na etykietach zawartość soli. Znaczenie ma również to, czym ryby zastępują inne składniki diety. Zamiana części przetworzonego mięsa na ryby zmienia jadłospis inaczej niż samo dodanie kolejnego produktu do dotychczasowych posiłków.
Autorzy wskazują przy tym na ograniczenia swojej pracy. Nawyki żywieniowe oceniono na początku obserwacji, więc późniejsze zmiany mogły umknąć badaczom. Nie uwzględnili też kontaktu uczestników z zanieczyszczeniami obecnymi w owocach morza.
Wyniki uzyskane w Japonii nie muszą pokrywać się z resztą świata. Kolejne badania pomogą wyjaśnić, skąd biorą się różnice między kobietami i mężczyznami. Pozwolą też ustalić, jaki wpływ mają poszczególne rodzaje ryb. Na razie nie ma podstaw, by na tej podstawie zmieniać zalecenia dotyczące ich spożycia. O zdrowiu serca i naczyń krwionośnych decyduje zresztą nie tylko dieta. Ważne są także ruch, unikanie tytoniu i regularne mierzenie ciśnienia.


