ludzie na siłowni
Czy trudne emocje rzeczywiście można "wypocić"? Fot. Unsplash.

Dla jednych będzie to bieganie, dla innych ciężary, joga albo mocny trening na rowerze. Coraz więcej osób sięga po aktywność fizyczną nie tylko po to, by poprawić kondycję. Ćwiczenia mają pomóc także wtedy, gdy pojawia się smutek, złość czy żałoba. Pytanie brzmi: czy trudne emocje rzeczywiście można "wypocić"?

REKLAMA

Takie podejście coraz wyraźniej widać również w branży fitness. W Nowym Jorku odbywają się zajęcia skierowane do osób w żałobie. Trening jest tam czymś więcej niż wysiłkiem fizycznym. Ma być okazją do spotkania ludzi, którzy przeżywają podobną stratę. Zamiast zostawać samemu z emocjami, można więc po prostu przyjść na zajęcia.

Trening, podczas którego płyną łzy – i to dosłownie

Podczas jednego z treningów Sylvia Borowska kazała uczestnikom sięgnąć po najcięższe ciężary, jakie byli w stanie udźwignąć. Potem przyszedł czas na martwy ciąg. Ćwiczenie miało trwać dokładnie tyle, ile minęło od śmierci bliskiej osoby. Trudno było nazwać to zwykłym treningiem. Wiele osób płakało jeszcze przed jego rozpoczęciem. Zajęcia powstały we współpracy z Grief, Sweat & Tears. To inicjatywa, w której od grudnia 2025 r. organizowane są treningi dla osób przeżywających żałobę.

Podobne pomysły pojawiają się także poza tym programem. Organizowane są zajęcia jogi i ćwiczenia na stres dla osób zmagających się z lękiem, a także treningi, podczas których uczestnicy próbują symbolicznie "rozładować" gniew. Zainteresowanie takimi formami aktywności rośnie. Problem w tym, że nauka wciąż nie daje jednoznacznej odpowiedzi, czy intensywne ćwiczenia faktycznie pomagają przepracować konkretną emocję.

Naukowcy przyjrzeli się 63 badaniom, w których wzięło udział ponad 79 tys. osób. Ich analiza sugeruje, że ruch może być pomocny w łagodzeniu objawów depresji i lęku. Nie chodzi wyłącznie o jeden rodzaj treningu. Korzyści przynosiły różne aktywności, a szczególnie dobre rezultaty obserwowano przy ćwiczeniach aerobowych. Na poprawę samopoczucia nie zawsze trzeba zresztą długo czekać. Metaanaliza 103 badań wykazała, że ogólny nastrój może poprawić się już w ciągu 30 minut od zakończenia pojedynczego treningu.

Ćwiczenia nie sprawią oczywiście, że żal nagle zniknie ani nie skrócą czasu trwania żałoby. Badania prowadzone wśród osób, które straciły bliskich, sugerują jednak, że aktywność fizyczna może ułatwiać przechodzenie przez trudny okres. Sam trening pozwala na chwilę skierować uwagę gdzie indziej i rozładować napięcie, a wspólne ćwiczenia stwarzają dodatkowo okazję do spotkania innych osób. Naukowcy zastrzegają przy tym, że dowody są nadal ograniczone i potrzebne są kolejne badania. Jednak to właśnie kontakt z innymi może być tutaj kluczowy.

Czasem pomaga nie trening, lecz ludzie

Zajęcia przeznaczone dla osób w żałobie mają nad samotnym bieganiem jedną istotną przewagę. Można spotkać ludzi, którzy nie muszą pytać, jak to jest stracić kogoś bliskiego. Sami przez to przechodzą. Zdaniem psychologa Ryana Martina właśnie forma takich zajęć może mieć znaczenie. Dla osoby pogrążonej w żałobie wejście do grupy stworzonej specjalnie po to, by rozmawiać o stracie, może być trudne. O śmierci trudno zresztą mówić w każdym wieku – wielu dorosłych nie wie nawet, jak rozmawiać z dzieckiem o śmierci. Na trening przychodzi się przede wszystkim ćwiczyć. Rozmowa może pojawić się później, kiedy uczestnik poczuje się na tyle swobodnie, by zrobić kolejny krok.

To ważne, bo nie ma mocnych dowodów na to, że złość można po prostu "wyrzucić z siebie" podczas intensywnego wysiłku. Badania nad rozładowywaniem gniewu i innych niepożądanych emocji wskazują wręcz, że samo pobudzenie organizmu nie musi sprawić, że złość minie.

Trening może więc być jednym ze sposobów radzenia sobie z trudnym okresem. Nie powinien jednak zastępować terapii ani profesjonalnej pomocy. W badaniu z 2026 r. 10-tygodniowy program aktywności fizycznej u osób z doświadczeniem traumy wiązał się ze zmniejszeniem objawów PTSD, depresji i lęku. Naukowcy nie są jednak pewni, w jakim stopniu odpowiadały za to same ćwiczenia. Znaczenie mogła mieć również atmosfera bezpieczeństwa oraz kontakt z pozostałymi uczestnikami.

Dlatego ulga po ciężkim treningu nie musi oznaczać, że smutek właśnie zniknął. Być może przez chwilę łatwiej było go udźwignąć. A czasem właśnie tyle potrzeba.